Minęło dwa lata, odkąd miałam przyjemność czytać „Ember in
the Ashes. Imperium Ognia”. I mimo upływu tego czasu nie zapomniałam o tym
tytule. Wciąż śledziłam ploteczki i oczekiwałam na upragnioną kontynuację, aż w
końcu nadszedł ten dzień, kiedy ona się pojawiła… no i wszystko byłoby dobrze,
gdyby nie fakt, że wraz z momentem ukazania się na naszym rynku wydawniczym
„Pochodni w mroku”, dostałam pierwszych wątpliwości. A to tylko spowodowało, że
odwlekałam czytanie tej pozycji. Czy moje obawy okazały się słuszne?
Laia i Elias zdołali uciec, ale nie wydostali się jeszcze z
miasta… muszą przechytrzyć żołnierzy i Komendantkę. To jednak niejedyne ich
zadanie – muszą podtrzymać ogień rewolucji. Uczynić wszystko, aby ludzie
przeciwstawili się Imperium.
Muszą się śpieszyć, by uwolnić Darina, jedynego Scholara,
który posiada zakazaną wiedzę i być może, dzięki niej będzie w stanie zwrócić
wolność zniewolonemu ludowi.
Ale za nim to się stanie, Laia i Elias będą musieli zmierzyć
się nie tylko z żołnierzami Imperium, a także z samą Komendantką, której
zamiary wcale nie są takie oczywiste. A także z siłami nadprzyrodzonymi, które
upatrzyły ich sobie na cel… nie wspominając już o Helenie, której miłość do
Eliasa jest bardziej niebezpieczna niż nienawiść.
Czy ich misja ma szansę powodzenia?
Jakie trudności będą musieli jeszcze pokonać?