Minęło sporo czasu, od momentu, kiedy czytałam drugi tom Red
Rising. Nie powiem, bo czekałam, kiedy do moich rąk trafi „Gwiazda zaranna”,
ale jak już miałam ją u siebie na półce, nie mogłam zabrać się za jej czytanie.
I tak leżakowała sobie kilka ładnych miesięcy. W końcu nadszedł ten upragniony
moment, kiedy się przełamałam i zabrałam za lekturę. W mojej głowie było wiele
obaw, bo przecież „Złoty Syn” skończył się w tak emocjonującym momencie. Bałam
się, że całość nie spełni moich oczekiwań, że moje domysły na ciąg dalszy
fabuły, są zbyt wygórowane. A jak było naprawdę?
Teraz już nie ma tajemnicy. Złoci wiedza kim jest Darrow.
Szakal go więzi, ale także jego rodzinę. Synowie Aresa zostali zabici. A jego
ukochana uciekła i nie chce go znać.
Jego misja już się skończyła, jest nie ważna, nie ma już
sensu…
Darrow więziony w kamiennej celi przez Szakala. Popada już w
obłęd. Nie wiadomo, ile minęło dni, tygodni czy miesięcy. Liczy się tylko to,
że nie ma już dla niego nadziei, czas, aby śmierć nadeszła, bo dłużej już tego
nie wytrzyma…
A pomoc nie nadchodzi…
Ale Darrow nie wie jednego – nie wszyscy buntownicy zginęli.
I tym bardziej nie ma pojęcia, że próbują wydostać go z jego celi. Muszą się
spieszyć, bo czas nagli.
Wybuch wojny jest coraz bliżej…