listopada 04, 2013

W listobadzie będę czytać:

"Pocałunek Kier" - Lynn Raven
"Carrie" - Stephen King
"Przez Burze Ognia" - Veronica Rossi
"Sms Z Zaświatów" - Bianka Minte König
"Sen" - Lisa McMann
"Mgła" - Lisa McMann
"Koniec" - Lisa McMann

~Mystic

listopada 04, 2013

Ilona Andrews - Magia Krwawi

Ilona Andrews - Magia Krwawi

Moja ukochana Kate Daniels. Trudno się oprzeć jej urokowi, już nie wspominając o innych czarujących bohaterach… uwielbiam delektować się takimi lekturami, które dobrze znam i wiem, że się na nich nie zawiodę. Uwierzcie mi, czytanie jest o wiele przyjemniejsze w takich przypadkach. Szczerze mówiąc, byłam ciekawa, ile wydarzeń pamiętam z czwartego tomu, a ile gdzieś mi się zatarło lub pomieszało. Niby kiedyś czytałam „Magia krwawi”, ale wiece minęło trochę czasu i wspomnienia stały się niewyraźne. Znałam sens lektury, kojarzyłam najważniejsze punkty, ale… Czy to na pewno było tak, jak pamiętałam?

Do Atlanty przybywa nowe zagrożenie! Nieznany facet wszczyna rozróby i wywołuje choroby silnie zakaźne… miasto stoi na granicy epidemii. Stalowa Mary, bo tak go nazwali, pojawia się i znika. Nikt nie potrafi go opisać, nikt dokładnie nie widział jego twarzy i nikt nie potrafi powiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło.
Amok, chaos, ucieczka – tylko te trzy punkty zgadzają się za każdym razem. Reszta to wielka niewiadoma…
Miasto uległo, czas wziąć sprawy w swoje ręce! Ale co zrobić, kiedy serce nakazuje walczyć, a rozum uciekać?
Co wybierze Kate?


„Jeśli prowadzisz psa na krótkiej smyczy, to pamiętaj, że jest on na tyle blisko, żeby cię ugryźć.”


Wiecie co? Moja pamięć jest zawodna… byłam pewna, że lepiej pamiętam te wydarzenia, bo tego po prostu nie da się zapomnieć, a jednak mój mózg świetnie się bawił, kiedy za każdym razem się myliłam. Jak to mówią – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Przynajmniej miałam niezłą zabawę, momentami śmiałam się jak głupia i mimo że była pierwsza w nocy, wcale nie zamierzałam odkładać lektury na bok. Sen? A po co mi to gdy mam Kate i Currana! Magia tej serii jest niesamowita, dialogi rozkładają na łopatki, a wydarzenia sprawiają, że za każdym razem ze świstem wciąga się powietrze do płuc…


„Kate Daniels i jej pudel morderca. Niech ktoś skróci moje męki.”


Kate jest rozdarta między swoimi uczuciami a wiedzą, którą jej wpojono. Miała się nie przywiązywać, być samotnikiem, a w razie czego uciekać, gdzie pieprz rośnie. A jednak opiekuje się niesforną nastolatką, zakochała się i mimo zagrożenia nie zamierza tego zostawić. Jej magia staje się potężniejsza, choć wciąż nie potrafi wykorzystać swojej krwi, jako tarczy ochronnej. Podpisała na siebie wyrok, niszcząc miecz Rolanda i tylko kwestią czasu pozostaje to, kiedy przyjdzie po nią Hugh… wiedziała, że poniesie konsekwencje, ale nie spodziewała się, że będzie musiała podzielić się swoją tajemnicą. To cena, której za nić w świecie nie chce płacić…


„– Dlaczego on? – zagrzmiał. – Dlaczego ze wszystkich facetów w mieście wybrałaś do tego właśnie jego?!
– Bo ma najlepszy sprzęt i wie, jak go używać!”


„Magia krwawi” to tom, który wzbudza w czytelniku bardzo wiele emocji. Z jednej strony chce się krzyczeć na Kate, aby ta się opamiętała, a z drugiej strony popiera się jej zachowanie. Ciężko stanąć po czyjejkolwiek stronie, dlatego poprzestaje się na zwykłym kibicowaniu. Wątek miłosny nabiera ekspresowego tempa, tym razem jest go więcej, ale nie wpływa on zasadniczo na ilość walk, czy dramatyzm. Gdzie ma się lać krew, tam się leje, miłość musi poczekać i zejść na drugi plan, kiedy jest chwila odpoczynku, uczucia wracają do gry. Wszystko jest idealnie zrównoważone i harmonijnie ze sobą współgra.


„– Zakochałam się w idiocie.
Pies przekrzywił łeb.
 - Czekaj, niech się zorientuje, że zaspawałam mu jego pokoik schadzek.
Pudel zaskomlał.
 - Krytykujesz mnie? Najpierw wytrzymaj jeden dzień bez rzygania i demolowania mi domu, a potem może posłucham, co masz do powiedzenia. Do tego czasu zachowaj swoje opinie dla siebie.
Padłam na łóżko, nakrywając głowę poduszką. Właśnie rozmawiałam z psem, którego na dodatek oskarżyłam o krytykanctwo. Curran wreszcie doprowadził mnie do szaleństwa.”


Nasi bohaterowie znów muszą zmierzyć się z silnym przeciwnikiem, nawet bardzo silnym, a patrząc na pochodzenie Stalowej Mary, która swoją drogą rozwala cały system, kiepsko to wygląda. Stalowa Mary posiada bardzo interesującą i ciekawą osobowość. Cechuje ją bezwzględność, żadne wartości nie mają dla niej znaczenie. Dąży po trupach do swojego celu, a w dodatku jest bardzo potężna. Takiego wyrazistego antagonistę, ciężko zapomnieć. Nie mogę napisać, że ją polubiłam, ale była idealnym kontrastem dla Kate. Dwie skrajne osobowości, które miały ze sobą bardzo wiele wspólnego.

Ja już jestem uzależniona od Kate Daniels, a wy?


Moja ocena: 10/10
Liczba stron: 440
Data premiery: 9 marca 2018 (wznowienie)
Wydawnictwo: Fabryka Słów


listopada 02, 2013

Ilona Andrews - Magia Uderza

Ilona Andrews - Magia Uderza
Stara dobra Kate… nie mam bladego pojęcia, co jest takiego w tej serii, że kiedy tylko pojawia się u mnie kolejny tom, ja rzucam wszystko, wszelkie postanowienia odchodzą w nie pamięć, a ja rzucam się na nią niczym wygłodniały zwierz. Tak, Magia uderza, wywołała we mnie, po raz kolejny takie uczucia. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ja wprost tonę w różnego rodzaju robocie… no cóż, Kate ważniejsza! I mimo że to już trzeci tom tej serii, wciąż nie potrafię się nią nasycić, ciągle mi mało. Aj, nie lubię tego uczucia… niedosyt jest bardzo upierdliwy i męczący.

Atlanta to mroczne miasto, które wciąż zaskakuje swoich mieszkańców. Kate, która zna niejeden koszmarny sekret tego miasta, dociera do miejsca, o którym nawet nie miała pojęcia…
Derek zostaje pobity, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jego ciało jest zmasakrowane, nie potrafi zregenerować ran, a nawet przemienić się w swoją zwierzęcą formę… a nawet jeśli tak się stanie, grozi mu loupizm. Jego życie wisi na cienkiej niteczce, która w każdej chwili może zostać przerwana. Kate w poszukiwaniu sprawcy, dociera do miejsca zwanego Areną… szukając sprawiedliwości, naraża swoje własne życie, a za jej tropem podąża wściekły Władca Bestii.


„- Czy mogę ci przynieść coś do jedzenia, Wasza Wysokość? Czy mogę powiedzieć ci, jaki jesteś silny i mądry, Wasza Wysokość? Czy mogę cię wyiskać, Wasza Wysokość? Czy mogę cię pocałować w tyłek, Wasza Wysokość? Czy mog...
Urwałam, dostrzegając, że Rafael nagle skamieniał. Siedział niczym pomnik, ze wzrokiem wbitym w jakiś punkt ponad moim ramieniem.
- Stoi za mną, tak?
Andrea kiwnęła głową.
- Ściślej, początek powinien brzmieć „Czy pozwolisz, proszę” - rzekł Curran głębokim głosem. - Jeśli już o tym mowa.”


O matulu, mój mózg znów spłatał mi figla i przyprawił o amnezję! Mimo że pamiętałam niektóre, wydarzenia, reszta jakimś cudem była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie wiem jak to możliwe, ale dzięki ci moja głowo, przynajmniej dawka emocji była dwukrotnie zwiększona, a ja z zapartym tchem czytałam każdą stronę. O tak, emocji było, aż za wiele, momentami miałam chęć wyć do księżyca, dając upust moim zszarganym nerwom. Istne tornado. W rekompensacie za mój niestabilny stan psychiczny otrzymałam epilog, który to pozostawia w oszołomieniu i z dobre kilka minut śmiałam się bez opamiętania. Jak ja nie mogę się doczekać, aż wezmę kolejną część w swoje łapki…


„- Nie mogę rozgryźć, czy chce cię zabić, czy raczej przelecieć. Jak to jest, że działasz na psycholi jak lep na muchy?
- Sam sobie na to odpowiedz.
Ha! Wpadł w swój własny dołek!”


Curran trzyma żelazną rękę nad Gromadą. Nic nie może zostać przez niego niezauważone, wie o wszystkim, w końcu jest Władcą. Jednak tym razem dzieją się dziwne rzeczy, o których on nie ma bladego pojęcia. Rozwścieczona bestia nie pozwala mu pozostać biernym, tak samo, jak prawo i kodeks, Jest też jeszcze Kate, która to przyciąga go niczym magnes. Jedno i drugie jest uparte i dąży do swojego celu tylko, że ona jest w stanie bez żadnych konsekwencji przeciwstawić się mu, a zmiennokształtni będą musieli zostać ukarani. Kate ma zamiar zapobiec temu za wszelką cenę…


„Moje miejsce, moje zapachy, mój dywan pod stopami, moja kuchnia, mój Curran za stołem kuchennym... Zaraz, co, do licha? - Ty! - Spojrzałam na zamek i znów na Currana. To by było tyle, jeśli chodzi o stuprocentową antywłamaniowość.”


To trzeci to a Kate i Curran wciąż bawią nas swoimi podchodami. Kate zarzeka się, że jej odpowiedź zawsze będzie brzmiała „nie”, a Curran świetnie sobie z nią pogrywa. Takie wątki miłosne lubię najbardziej, bez pośpiechu, przemyślane i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Każdy tom jest wypełniony po same brzegi akcją, a to jest taki dodatek, który ma nas bawić, dopieszczać i rozgrzewać nasze serca. Z tą dwójką nigdy nie wiadomo jak to się potoczy… ja to wiem (urok czytania po raz drugi całej serii od początku), ale w zupełności mi to nie psuje zabawy. To jest po prostu w genialny sposób napisane i nie sposób się nie szczerzyć jak głupi do sera, podczas czytania!


„- Sprawdzasz, kto dzwoni?
- A czemu nie? Dzięki temu unikam rozmów z idiotami.
- Czy to obelga? - W głosie Currana zawibrował warkot.
- Nie jesteś idiotą - zapewniłam go. - Jesteś śmiertelnie groźnym psychopatą z kompleksem boga. Czego chcesz?”


Zastanawiam się tylko, co jest ze mną nie tak. Mimo że wiedziałam, czego się spodziewać, za każdym razem, kiedy pojawiała się pewna wzmianka i był przywoływany makabryczny obraz, w moich momentalnie pojawiały się łzy. Jestem zżyta z bohaterami, nawet nie będę próbować zaprzeczać, a jednak moje reakcje mnie dziwią. A najgorsze jest to, że nawet zagryzanie zębów nie pomagało. Emocje mnie poniosły, targały mną jak zwykłą chorągiewką na wietrze. Przecież to jest nieprawdopodobne, dlatego Kate niezmiennie od pierwszego naszego spotkania, zawsze jest dla mnie na pierwszym miejscu i z tej jedynki nie spadnie, nie ma szans, żeby pojawiła się taka seria, która by ją zdeklasowała…





Moja ocena 10/10
tytuł oryginału: Magic Strikes
seria/cykl wydawniczy: Kate Daniels tom 3
wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 6 sierpnia 2010
liczba stron: 432

listopada 02, 2013

Film Dary Anioła: Miasto Kości

Film Dary Anioła: Miasto Kości


W końcu udało mi się obejżeć ekranizację, jednej z moich ulubionych książek i szczerze nie mogłam zostawić tego bez podzielenia się z wami moimi spostrzeżeniami.

Do tej pory nie zajmowałam się recenzjami filmów ale, że film powstał na podstawie ksiązki zdecydowałam się na napisanie tej recenzji. Nie będę opisywać fabuły, bo wszyscy co czytali książkę dobrze ją znają.

Film sam w sobie jest świetny ale...

Zawsze uważałam, że większość książek jest lepszych od ekranizacji, a w tym szczególnym przypadku, szczerze się zastanawiam kto w ogóle zaakceptował ten scenariusz. Ja rozumiem, że film zawsze różni się szczegółami od tego co jest napisane w książce, ale tu było tego za dużo i zbyt ważne rzeczy zostały pozmieniane, na co nie można przymknąć oka.

Co dla mnie było nie dopuszczalne?

Np.: 1. Scena gdzie Valentain mówi, że jest on jego synem i ma blokadę w głowie -  a przecież wszyscy dobrze wiemy, że Jace miał bardzo silną więź z ojcem.

2. Fakt, że Clary na koniec filmu jest dalej w posiadaniu kielicha - nie przypominam sobie takiego momentu w książce, żeby tak było, a wręcz jestem przekonana, że Valentain go miał.

3. W pewnych momentach miałam wrażenie, że matka Clary zaraz się obudzi.

4. Fakt dla którego Simon znalazł się wśród wampirów, został tak okrutnie zmieniony, że film zaczął mnie denerwować bo cała akcja toczyła się tylko wokół tego, że wszyscy chcieli zdobyć kielich (czego sobie również nie przypominam). No i fakt, że to wampir ugryzł Simona, a nie Simon w postaci szczura ugryzł wampira, jeszcze można było przełknąć, ale resztę "niedociągnięć" nie dało się znieść.

Oczywiście są także sceny gdzie są bardzo dobrze napisane i tak można było sobie wyobrażać je czytając książkę.

Np.: 1. Scena pocałunku Jace i Clary - to po prostu trzeba zobaczyć .

2. Scena pod drzwiami, gdzie Simon przyłapuje ich w intymnej sytuacji i ta złość Jace jest naprawdę świetnie zagrana.

3. No i nie można zapomnieć o scenie w Pandemonium, Gdy Jace zabija demona na oczach Clary. - Jest to scena delikatnie zmieniona ale w ten pozytywny sposób.

Niestety tych dobrych rzeczy w filmie było zbyt mało. Dla tych co czytali książkę, film jest porażką, ale dla tych co  nie czytali, mogą być zafascynowani całym filmem.

A wy co sądzicie o tym filmie?

listopada 02, 2013

Ilona Andrews - Magia Parzy

Ilona Andrews - Magia Parzy
Po przeczytaniu pierwszego tomu Kate Daniels, moje myśli znów zaczęły krążyć wokół tej serii, nawet nogi mnie zdradziły i zaciągały do biblioteki po kolejną część, na szczęście lub też nie, była wypożyczona, co powstrzymało mnie przed rzuceniem się na nią w czytelniczym głodzie. Ale kiedy przywędrowała do mnie książka w odnowionym wydaniu, liczyła się tylko ona. Nie było ważne, że właśnie jestem w połowie innej lektury, nic innego się nie liczyło, tylko Kate. Zdecydowanie zbzikowałam, bo nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek tak się zachowywała. Wszelkie pozycje czekają zawsze w swojej kolejce, jednak teraz ona przestała obowiązywać. Czy „Magia parzy” była tego warta, tak jak za pierwszym razem, kiedy miałam przyjemność ją czytać?

Magia szaleje, odpływy i przypływy magii stają się prawdziwym utrapieniem. Na ulicach zaczynają pojawiać się mityczne stworzenia i krwiożercze dziwadła. Gromada znów jest zmuszona prosić Kate o pomoc. Zniknęły mapy, a tajemniczy złodziej już raz zaatakował dziewczynę…
Podążając tropem kusznika, który posiada przerośnięte ego, jest niezwykle pewny siebie oraz pojawia się w najmniej odpowiednich momentach, Kate odnajduje w ruinach dziewczynkę, która wymaga opieki. Jej matka należała do sabatu czarownic, który w niewyjaśnionych okolicznościach zniknął, a w zamian pojawiły się inne niezbyt przyjaźnie nastawione stwory. Czego chcą? I gdzie jest matka dziewczynki?
Zbliża się wybuch magii, czas ucieka, a Kate nie tylko musi poradzić sobie ze swoimi uczuciami, a także z pradawną magią!
Kto wyjdzie z tego starcia zwycięsko?


„Ludzie muszą sami dokonywać wyborów, nieważne, jak są one złe. Inaczej nie będą czuli się wolni.”


To wcale nie jest tak, że właśnie mam kaca książkowego i nie wiem, co mam ze sobą począć… no dobra, kogo ja próbuję oszukać? Mam kaca i potrzebuje go szybko zaspokoić. Czuje się niczym narkoman na głodzie. Kate niesamowicie uzależnia swojego czytelnika, dostarcza dużej dawki adrenaliny, przez co nawet oddychanie momentami przychodzi z trudem. Nie oszukujmy się, takie książki ostatnimi czasami to rzadkość, a mimo to, że czytam tę serię po raz drugi, wciąż zachowuje się tak, jakbym to było moje pierwsze spotkanie z tą historią. I samo to jest chyba najlepszą rekomendacją dla tego tytułu, bo skoro wciąż wzbudza we mnie takie emocjonalne tornado, to musi mieć coś w sobie wyjątkowego.


„Nie chcę pracować z Curranem, nie chcę pracować z Curranem, nie chcę pracować z Curranem, tłukło mi się po głowie.
- Przepraszam, ale nie wiem, czy dobrze usłyszałam. Czyżby Gromada potrzebowała mojej pomocy?
- Tak - potwierdził Derek, a w jego oczach zabłysło rozbawienie. - Ktoś nas zerżnął, a nawet nie dostaliśmy buzi.”


Każdy sabat czarownic posiada swoje bóstwo, które dany sabat czci. Każde bóstwo musi być sprecyzowane, by uniknąć kłopotów, które mogą wyniknąć ze zbyt ogólnej nazwy, gdyż kilka bóstw może występować pod jednym symbolem. Każda szanująca się wiedźma, mająca pojęcia o tym, czym się para, nie dopuści do takiego niedopatrzenia. Powstają również sabaty złożone z osób, które nie do końca wiedzą, czym się zajmują i to one stanowią największe zagrożenie. Ich brak umiejętności, a także elementarnej wiedzy jest niczym preludium nadchodzącej burzy. Z magią nie ma żartów, magia nie tylko kąsa, ale potrafi także parzyć, a złe istoty szybko wykorzystają szansę na sianie chaosu.


„Wspaniale. W zasadzie sama chciałam się z nim spotkać, ale jeśli już musiałabym to zrobić, to lepiej, żebym była wówczas w szczytowej formie. Powód? Curran był złośliwym, rozpustnym sukinsynem, który lubił upokarzać mnie przy każdej nadarzającej się okazji i sprawiało mu to ogromną radość. Niestety, zamiast mierzyć się z nim jak równy z równym, leżałam bezradna w łóżku, w budynku znajdującym się na terytorium Gromady. I to po tym, jak ten pacan osobiście mnie uratował. Najchętniej po prostu przykryłabym się kocem i udała, że śpię. Może wtedy wyszedłby bez słowa.
Zapomnij, mruknęłam do siebie. Zerknęłam na Currana - przyglądał mi się uważnie od dłuższej chwili.
- Wyglądasz jak gówno w trawie - powiedział w końcu.
- Dzięki! Staram się, jak mogę.”


Nasza główna bohaterka różni się od obrazu, który miałam w pamięci. Zawsze, gdy w mojej głowie pojawił się jej obraz, była niezwykle idealna, bez jakichkolwiek wad, po prostu chodzący ideał. Ponowne spotkanie z lekturą skutecznie zmieniło mój punkt postrzegania, bo Kate wcale nie jest idealna. Posiada wady i dziedziny, w których jest mocna, ale wciąż wiele jej brakuje do doskonałości. I to jest kolejny pozytywny aspekt tej historii, gdyż przeważnie tego typu postacie są super uzdolnione, wypasione i tak można byłoby wymieniać jeszcze w nieskończoność, jakie to one nie są wspaniałe. A to przecież nie o to chodzi, byśmy czytali tylko o cudownych herosach, którym wszystko z łatwością przychodzi.


„Nie, on tylko usiłuje być dupkiem. Widocznie za każdym razem, kiedy nazywa mnie „dziecinką", wyglądam, jakby ktoś wetknął mi w tyłek rozgrzany do czerwoności pogrzebacz. To sprawia mu wiele radości.”


„Magia parzy” to kolejna niezwykle mocna i trzymająca w napięciu część. Nie mogłam się od niej oderwać, w zastraszającym tempie pochłaniając kolejne strony, a i tak wciąż jest mi mało. Mimo że spodziewałam się tego, że Kate tak na mnie zadziała, to i tak nie byłam przygotowana na taką intensywność wszystkich emocji. Niezwykłe zwroty akcji, zawirowania, tymczasowe sojusze i rozmowy, które posiadają głębsze dno, a to tylko kolejny wierzchołek tego, co oferuje nam niezwykły duet kryjący się pod pseudonimem Ilona Andrews. I czego można byłoby chcieć więcej? Chyba tylko, kolejnego tomu czekającego na półce! No cóż, trzeba poczekać. Dobrze, że tym razem tylko miesiąc, już w lutym pojawi się kolejna część, w nieco odświeżonym wydaniu.


Moja ocena: 10/10
Liczba stron: 464
Data premiery: 10 stycznia 2018 (wznowienie)
Wydawnictwo: Fabryka Słów         




listopada 02, 2013

Podsumowanie miesiąca październik

Przeczytane książki - 8
Napisane recenzje - 4
Liczba obserwatorów - 7
Liczba polubień na facebook'u - 7
Wyświetleń bloga - 190

~Mystic

października 30, 2013

Zmiany

Kochani, jak wam się podoba nowy szablon?
Może macie jakieś propozycje zmian?
Czekam na komentarze:)

października 23, 2013

E. L. James "Pięćdziesiąt twarzy Greya"

E. L. James "Pięćdziesiąt twarzy Greya"



Tytuł: Pięćdziesiąt twarzy Greya.
Oryginalny tytuł: Fifty Shades of Grey.
Autorka: E. L. James.
Cykl wydania: Pięćdziesiąt odcieni Tom1.
Wydawnictwo: Sonia Draga.
Data wydania: 20.06.2011 rok.
Ilość rozdziałów: 26.
Liczba stron: 606.
Ocena: 10/10.



    Studentka na ostatnim roku literatury idzie w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z zamożnym Christianem Greyem. Już po pierwszym spotkaniu Anastasię Steele przystojny biznesmen onieśmiela a zarazem fascynuje. Jednak nie tylko to niepokoi Anę ponieważ w powietrzu unosi się coś jeszcze z wyjątkiem tlenu... Z westchnieniem Anastasia postanawia zapomnieć o intrygującym, przystojnym Panu Greyu. Niestety wbrew jej woli myśli biegną wokół jego osoby. Następnego dnia spotyka przystojniaka w sklepie, w którym dziewczyna dorywczo pracuje. W tedy Christian proponuje następne spotkanie.
Młoda i niewinna Anastasia powoli odkrywa oblicze Pana Greya. Czy jego obsesyjna chęć sprawowania nad wszystkim kontroli nie odstraszy studentki? Biznesmen również pragnie ją mieć na własnych dość niezwykłych warunkach. Czy Ana podpisze dość dziwną umowę, która napawa ją strachem, fascynuje oraz podnieca? Jej wewnętrzna bogini usilnie chce być blisko tajemniczego i skrytego Chrisiatna. Czy uda jej się odgadnąć sekret z przeszłości pociągającego Pana Greya?


     Autorka starannie opisała w książce erotyczne chwile głównych bohaterów. Doznania jak i rozmyślania Anastasi są jasno sprecyzowane, a książkę łatwo oraz przyjemnie się czyta. E. L. James postarała się aby uśmiech nie schodził z twarzy czytelnikom.
Książka ta tak mnie pochłonęła, że każda moja sytuacja w otoczeniu strasznie dopasowuje się do Greya, a on sam nie znika z mojej głowy.
Polecam ją starszym nastolatkom ponieważ książka posiada bardzo, ale to bardzo dużo wątków seksualnych.
Choć na samym początku byłam negatywnie do niej nastawiona, cieszę się, że się na nią skusiłam. Dzięki niej wiem, że nie powinnam z góry oceniać książek.


~ Fallen

października 23, 2013

Kendare Blake "Anna we Krwi"

Kendare Blake "Anna we Krwi"


Tytuł: Anna we Krwi.
Oryginalny tytuł: Anna Dressed In Blood.
Autorka: Kendare Blake.
Cykl wydania: Anna we Krwi Tom1.
Wydawnictwo: Proszyński i S-ka.
Data wydania: 2011 rok.
Ilość rozdziałów: 23 + epilog.
Liczba stron: 319.
Ocena: 10/10.




Cas Lowood odziedziczył po ojcu niezwykły zawód: zabija umarłych.
Ojciec chłopaka zostaje w makabryczny sposób zamordowany przez ducha, którego sam miał uśmiercić. Teraz Cas, uzbrojony w tajemniczy i śmiercionośny sztylet athame, podróżuje po całym kraju ze swoją matką - czarownicą i potrafiącym wyczuć obecność zjaw kotem. Razem śledzą lokalne legendy, próbując wyplenić co bardziej niebezpieczne upiory ze świata - nie dopuszczając jednocześnie do siebie nieprzyjemnych myśli o sprawach typu przyszłości czy przyjaźni.
Gdy przybywają do kolejnego miasta w poszukiwaniu ducha zwanego przez mieszkańców Anną we Krwi, Cas nie spodziewa się niczego odbiegającego od normy: chce zjawę wyśledzić, zdybać, zabić. Zamiast tego spotyka obłożoną klątwą dziewczynę, istotę, z jaką nigdy przedtem się jeszcze nie mierzył. Zjawa wciąż nosi sukienkę, którą włożyła w dzień swego morderstwa w 1958 roku: dawniej śnieżnobiałą, teraz czerwoną, ociekającą krwią. Po śmierci Anna zabijała wszystkich, którzy odważyli się się postawić nogę w opuszczonym domu, gdzie sama się wychowała.
Z jakiegoś jednak powodu Casa postanawia oszczędzić...
  


Autorka opowiada nam o chłopaku, który poluje na duchy. Przejął fuchę po zmarłym ojcu. Jednak nastolatek trafia na bardzo wyjątkową zjawę - Annę.
Kiedy Cas trafia n imprezę przy wodospadach, razem z Carmel, Mikem, Willem i Chasem jadą nad wzgórze, gdzie zamieszkuje duch. Przed domem łowcę, uderza w głowę deską Mike, po czym wpychają chłopaka do wnętrza domu. Tam Cassio pierwszy raz spotyka Annę, lecz zjawa go nie zabija jak wszystkich ludzi, którzy weszli do środka. Jednak bez ofiar się nie obeszło, zjawa wciąga przez okno Mikea i rozrywa go na dwie części.
Tezeusza wyciąga Thomas - telepatą. Jednak następnej nocy Cas idzie do domu na wzgórzu. Dziewczyna tak jak wcześniej, nie zabija chłopaka. Anna pokazuje mu swoją jasną stronę: bez czarnych żył i oczu, wijących się włosów oraz sukienki całej we krwi.
Wszyscy w mieście zapominają o zniknięciu Mikea, a jego przyjaciel - Will obwinia o wszystko łowcę, żywi do niego nienawiść. Jednak kiedy Carmel i Will dowiadują się kim jest Cassio, postanawiają mu pomóc w zabiciu Anny. Podczas zaklęcia w domu zjawy dowiadują się prawdy. Wiedzą kto zabił Annę i rzucił na nią klątwę. Jednakże łowca nie zabija osłabionej zjawy. Chłopak czuł się przy niej inaczej, nie może opisać tego uczucia.
W tedy Will porywa mu athame i rani Annę. Tezeusz stara się odzyskać swój rodzinny nóż, jednak bez skutku.
Kiedy razem z Thomasem i Carmel opracowują plan odebrania athame, Cas razem z telepatą włamują się do domu Willa, tam odkrywają okropną rzecz. Will i Chace nie żyją, ich ciała zostały zmasakrowane. Chłopak nie odzyskuje noża.
Następnego dnia Cas mówi mamie o całej sprawie, również mówi kim jest zabójca. To ta sama zjawa, która dziesięć lat temu zamordowała ojca chłopaka.
Matka łowcy chce jak najszybciej uciec z tego miejsca, kiedy pakuje ubrania syna, Tezeusz zauważa na łóżku athame, obaj dziwią się na obecność noża.
Słyszą jak klapa ze strychu się otwiera, a po nich schodzi duch. Cas stacza z nim małą walkę niestety chłopak zostaje przeklęty. Wraz ze wschodem umrze, chyba że zabije Annę.
Razem z przyjaciółmi łowca opracowywuje plan schwytania i osłabienia zabójcę ojca chłopaka. Niestety ich plan lekko się komplikuje, Cas zostaje mocno poturbowany i nie jest w stanie zabić ducha, w tedy poświęca się Anna. W podłodze swego domu otwiera jakieś przejście przez, które przeciąga siebie i ducha.


Książkę tą przyjemnie mi się czytało. Były opisane w niej makabryczne momenty, które przyprawiały mnie o ciarki na plecach.
Jednak pod koniec zaskoczył i ucieszył mnie wątek pocałunku Casa z Anną. Przykro mi się zrobiło kiedy zjawa odeszła. Biedny Tezeusz. Spodobała mi się jego postać. Szczegółowo opisane są jego uczucia i myśli.
Książkę polecam. Naprawdę jest godna przeczytania.

Następnymi książkami jakie będę czytała są: "Pięćdziesiąt twarzy Greya" i "Córka burzy".

~ Fallen

października 23, 2013

Ilona Andrews - Magia Kąsa

Ilona Andrews - Magia Kąsa
Pierwsze swoje spotkanie z Kate Daniels miałam na początku swojej kariery recenzenta. Było to cztery lata temu, a ta historia zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Wręcz z całą pewnością mogę stwierdzić, że stała się jedną z moich ulubionych, a nawet powiem więcej – zdecydowanie zakochałam się w niej. Jak tylko usłyszałam, że Wydawnictwo planuje wznowienie jej przygód, byłam wniebowzięta, wiedziałam, że muszę ją mieć na półce, bo wcześniej zdobycie egzemplarza graniczyło z cudem, dlatego też nie posiadam pierwszego wydania. Ale czy po tak sporym upływie czasu Kate Daniels wciąż mnie tak zachwyca, a może ta miłość przeminęła z wiatrem?

Kiedy magia powróciła, świat technologii został sparaliżowany… samoloty spadły na ziemię, prąd przestał działać, auta odmówiły posłuszeństwa… z każdym kolejnym uderzeniem magii, świat był coraz bardziej rujnowany.
Magia pojawia się, a świat techniki musi ustąpić, kiedy znika, zdobycze współczesności powracają do życia. Ale to nie jedyne zmiany, które ze sobą przyniosła…
W żyłach Kate Daniels płynie magia, a co za tym idzie ściąga do niej kłopoty. W tym pokręconym świecie miecz jest jej jedynym przyjacielem, a także źródłem zarobku. Lecz kiedy ginie jej opiekun, który był jej najbliższą osobą, nie może siedzieć bezczynnie… rusza na poszukiwanie jego zabójcy!
Czy Kate znajdzie winnego tej zbrodni?



„Czy mogłabyś powtórzyć? Przegapiłem tę część, która miała zrobić na mnie wrażenie.”


Ha! Po raz kolejny przepadłam, ułatwiła mi to moja słaba pamięć, która tylko przemycała mi wspomnienia ważniejszych wydarzeń i to w dodatku nie wszystkich… to tak, jakbym czytała tę książkę po raz pierwszy, znając tylko nieliczne spoilery. Nie spodziewałam się, że ta przygoda będzie znów tak ekscytująca! Kate Daniels ma w sobie to coś, co przyciąga jak magnes, co porywa czytelnika i nie chce go wypuścić. To magia, która kąsa. Niezwykły duet, kryjący się pod pseudonimem Ilona Andrews, stworzył coś, co jeszcze przez długi czas pozostanie na językach czytelników.


„- Kici, kici? - spytał niski, męski głos.
- Rzeczywiście - odparłam - Zaskoczyłeś mnie trochę i przyszłam nieprzygotowana. Następnym razem przyniosę trochę śmietanki i jakieś kocie zabawki.
- Jaka kobieta pozdrawia Władcę Bestii słowami: Tutaj, koteczku, chodź do mnie, kici, kici, kici?”


Kate to dziewczyna, która nie potrafi trzymać języka za zębami, jest nieokrzesana, silna i niebezpieczna. Nie lubi się dopasowywać, a tym bardziej działać pod czyjąś komendę, co niejednokrotnie prowadzi ją do kolejnych kłopotów. Nikogo nie udaje, jest sobą, ale skrywa jedną tajemnicę, którą musi chronić nawet za cenę swojego życia. Nie jedna osoba chciałaby poznać jej sekret. Kiedy ginie jej opiekun stara się zepchnąć wszystkie emocje na bok, rozpoczyna śledztwo, które kosztuje ją wiele wyrzeczeń. Mimo swojej buntowniczej natury idzie na pewne ustępstwa, na które wcześniej by się nie zdobyła. Dzięki nim wiele drzwi zostało dla niej otwartych, ale ta druga część została zamknięta… Czy poświęcenie Kate przyniesie jakieś rezultaty?


„Chcę ci coś wyjaśnić. Po pierwsze, nie należę do graczy zespołowych, po drugie, jestem raczej niezdyscyplinowana, a po trzecie, mam problem z autorytetami.”


Jest kilka aspektów, dlaczego ta książka tak mi się podoba. Przede wszystkim to są wampiry, które w końcu nie są przesłodzonymi istotami, tylko żądnymi krwi potworami. Zresztą tak samo inne istoty znajdujące się w tym świecie, które z zasady nie są słodkie i nie powinny takie być. Jakaś równowaga musi być zachowana, a w tym przypadku jest to aż nadto widoczne. I w tym momencie kolejnym plusem są zmiennokształtni. Oni także posiadają tego pazura, co lubi podrapać moje ego. Mam dość cukrów i ostatnimi czasami bardzo źle na nie reaguję. No i kolejny punkt za samych bohaterów… uwielbiam ich charaktery. A tym bardziej dialogi między nimi.


„- Kim ty jesteś? - spytał. - Skąd pochodzisz?
- Jestem całkiem pewna, że pochodzę od mamy i taty - zaczęłam drwić. - No wiesz, kiedy mężczyzna wkłada penisa do pochwy kobiety...”


Brutalność, krew, magia – trzy składniki, które są w rewelacyjny sposób połączone ze sobą. Wszystko jest w odpowiedni sposób wyważone, są spokojniejsze momenty, a także te, w których akcja porywa ze swoim nurtem czytelnika. Zaskakująca i fascynująca, dwa słowa, które same pchają się na język. A to dopiero początek tego, co skrywa ten świat i może już to czytałam i nie powinnam się tym tak zachwycać, jednak to robię i wątpię, żeby kiedyś się to zmieniło. A to chyba najlepiej świadczy o tym, że warto sięgnąć po tę pozycję i zagłębić się w jej tajemnice.



Moja ocena: 9/10

października 15, 2013

Cassandra Clare - Dary Anioła: Miasto Kości

Cassandra Clare - Dary Anioła: Miasto Kości


Clary Fray to zwyczajna nastolatka, a przynajm niej tak sądzi. Kiedy pewnego wieczoru idzie ze swoim przyjacielem Simonem do klubu Pandemonium, który oprócz ludzi przyciąga także istoty o których czyta się tylko w bajkach, nie jest świadoma, że jej świat wywróci się do góry nogami...
W klubie obserwuje tajemniczego niebieskowłosego chłopaka, który gdy schodził z parkietu zaczął podążać za dziewczyna w białej sukni. Chłopak był tak zauroczny dziewczyną, że niczego więcej nie dostrzegał, nawet dwóch ciemych postaci depczących mu po piętach..
dziewczyna z chlopakiem weszła do pomieszczenia z napisem "wstęp wzbroniony", nie było by w tym nic dziwnego gdyby ta dwójka nie była śledzona, a co dziwniejsze tylko Clary to widzi... Reszta parkietu niczego nie zauważyła nawet tego, że blondyn który śledził tą dwójke wyciągnoł z pod kórtki nóż.. Gdy Simon poszedł po kogoś z ochrony Clary ruszyła na ratunek..
Po tym wieczorze życie Clary sie zmienia, próbuje sie dowiedzieć kim tak na prawde jest, dlaczego tylko ona widziała wydarzenia w klubie.. Po zniknięciu jej matki i ataku demona, który ją zaatakował, tylko Jace jej pomaga odnaleść się w nowej sytuacji.. Nic dziwnego, że między tą dwójką pojawia się uczucie, które nie długo okaże się dla nich zakazane, przez co oboje będą cierpieć...
Na drodze nastolatki staje wiele tajemnic z przeszłości oraz przeszkód, które musi pokonać żeby dowiedzieć sie prawdy...


Jestem zauroczna pomysłem autorki, która tak wspaniale opisała świat znajdujący się w ksiażce. Doskonale dobrane postacie, które przedewszystkim są tajemnicze i nie odsłaniają się juz po kilku stronach w książce. No i w tle wspaniały wątek miłosny zakończony dramatycznie dla nastolatków. Całość się składa na nieprzespaną noc z książką w ręku.
Książkę gorąco polecam. Tą książkę po prostu trzeba przeczytać:)


Copyright © 2016 Recenzje Mystic , Blogger