To już trzecia książka, autorstwa Kasie West, z którą miałam
przyjemność zapoznać się. Dotarła do mnie przedpremierowo, co mnie bardzo
ucieszyło, bo mogłam specjalnie dla was napisać przedpremierową recenzję, tylko
że, przez natłok innych lektur, wyszło tak, że piszę tę recenzję w sumie na
ostatnią chwilę, a to już nie jest takie fajne, co gorsza, to nie tak miało
być. Jednak nic już na to nie poradzę. I nie będę się użalała nad tym. Już tak
mam z książkami Kasie, że za nim po nie sięgnę, zawsze mam coś ważniejszego do
przeczytania i napisania…
Jak jeden wers piosenki, zapisany na blacie szkolnej ławki,
podczas nudnej lekcji chemii, może zmienić życie?
O tym przekonała się Lily, bo to nie był zwykły wers
powszechnie lubianej piosenki, to był tekst alternatywnego zespołu. A ktoś
odpisał… Jak to możliwe, że jakiś uczeń oprócz niej zna jej słowa? To wydaje
się wręcz niemożliwe. A jednak ktoś lubi i słucha tego samego, co ona…
Wkrótce, ławkowe bazgroły, przeradzają się w liściki, nie
tylko o muzyce, ale także o problemach, których doświadczają. Powoli są sobie
coraz bliżsi, a Lily pragnie dowiedzieć się, kim jest tajemniczy przyjaciel z
listów...
Czy Lily uda się dowiedzieć kim jest, jej bratnia dusza z
listów?
Czy spodoba jej się to, czego się dowie?