Kasie West robi całkiem spore zamieszanie wśród czytelników,
swoimi książkami. Ja także wpadłam w jej sidła i uwielbiam jej przesłodkie
powieści, o czym zresztą już pisałam kilka razy, ale… kiedy dotarł do mnie
kurier wraz z jej ostatnią wydaną pozycją, naszły mnie wątpliwości. Los na
loterii, wielka wygrana, a w tle romans, czy to w ogóle może trzymać się kupy?
Pierwsza moja myśl brzmiała „nie!” i takim właśnie oto sposobem, Szczęście w
miłości trafiło na mój parapet, gdzie trzymam wszystkie egzemplarze, które
muszę przeczytać „na już”, spędziła tam całe trzy miesiące, za nim odważyłam się
po nią sięgnąć. Czy moje obawy były słuszne?
Jedna sekunda, jedna szybka decyzja, która wywraca świat
Maddie do góry nogami.
Maddie w swoje osiemnaste urodziny, które spędzała sama, bo
przyjaciółki wystawiły ją do wiatru, pod wpływem aroganckiej kasjerki, kupuje
los na loterii… i wygrywa! Wszelki problemy dziewczyny znikają – koniec stresu
związanego ze stypendium, koniec problemów finansowych brata i rodziców. Świat
stoi przed nią otworem, przyjaciele pojawiają się znikąd, staje się popularna,
choć tego nigdy nie chciała, a to dopiero początek tej przygody!
Tylko jedna osoba nie wie o wielkiej zmianie w jej życiu –
Seth. Maddie robi wszystko, by się o niej nie dowiedział, chce pozostać w jego
oczach zwykłą nastolatką. Co się stanie, gdy jednak on pozna prawdę?