Jest to jedna z tych książek, która była zachwalana przez
wielu blogerów, w końcu trafiła także i
w moje ręce. Najlepsze jest w tym wszystkim, że nie ma w tej lekturze nic czym
mogłaby się wyróżniać. Okładka jest jak każda inna, opis oczywiście jest
zachęcający do przeczytania, ale czy to wystarczy? Więc co jest w niej takiego,
że większość blogerów uznała tą pozycję za genialną – musiałam to po prostu
sprawdzić sama, inaczej nigdy bym się o tym nie przekonała…
Sky została adoptowana w wieku pięciu lat. Jej mama zmarła,
a ojciec nie mógł się nią zajmować. Dziewczyna nigdy nie grzebała w swojej
przeszłości, nie miała wewnętrznej potrzeby aby dowiedzieć się kim był jej
ojciec i dlaczego oddał ją do adopcji. Jej przybrana mama zapewniła jej bardzo
szczęśliwe życie, choć nie korzystały z nowinek technologicznych i jadały tylko
zdrową żywność. Sky nie chodziła również do szkoły, ale do ostatniej klasy
liceum udało jej się pójść po ubłaganiu matki. Mając bardzo szczęśliwe życie,
jedną przyjaciółkę Six więcej jej nie było potrzeba, ale jej życie zaczyna się
zmieniać wraz z poznaniem Holdera, jej ciało ożywa emocjonalnie, a wspomnienia
powracają…