Rebecca Donovan to autorka, którą poznałam przy serii
Oddechy. Z miejsca awansowała na jedną z moich ulubionych pisarek, a jej
książki polecałam dosłownie każdemu. Do tej pory pamiętam tamtą historię i to,
jak mocne wrażenie na mnie wyrwała, dlatego liczyłam na to, że Gdybym wiedziała
będzie również taką lekturą, o której długo nie będę mogła zapomnieć, ale… sami
wiecie, jak to jest – jeden cykl jest genialny, lecz kolejny już taki nie musi
być. Niektóre historie zapisują się w naszej pamięci, inne chcemy od razu zapomnieć,
bo nasza ulubiona autorka nie sprostała poprzeczce, którą sama sobie postawiła.
Dlatego miałam pewne obawy, sięgając po tę książkę, bałam się tego, co mogłam
tam znaleźć…
Wiara, Zaufanie, Życzliwość, Odwaga – zalety, które każdy
poszukuje, które powinny być naszymi atutami, a są tylko… przekleństwem.
Absolutna Szczerość jest klątwą nastoletniej Lany.
Dziewczyna przeczuwa, że ta cech, która powinna przynosić same pozytywne
sytuacje, kiedyś ją zniczy. Nie wie tylko w jakich okolicznościach się to zdarzy
i jakie będą tego konsekwencje…
Jeden wieczór, łańcuch wydarzeń… tragiczne skutki.
Lana jest jedynym świadkiem incydentu, który nigdy nie
powinien się zdarzyć. Zamiast powiedzieć prawdę, milczy jak zaklęta. Jest
absolutnie przekonana, że Szczerość ją nie uratuje, a jedynie pogrąży…
Niestety, tej machiny nie da się już zatrzymać…
Noc pełna wrażeń kończy się licznymi oskarżeniami.
Milczenie może ją uratować albo pogrążyć…