Jeszcze dobrze nie opadły emocje po ósmym tomiku Tokyo Ghoul:re, a już zabieramy się za
dziewiąty! Niektóre wydarzenia nie zostały zakończone, a część została
przerwana w brutalnym momencie… więc teraz sobie spróbujcie wyobrazić mnie, jak
próbuje się opanować, by nie rzucić się w wir czytania (czasami sama się
zastanawiam, jak ja to robię, że nie czytam wszystkich mang w jeden lub dwa
dni, a spokojnie dałabym radę!). To było trudne, nawet bardzo trudne, ale nie
niemożliwe. Taka ze mnie masochistka, choć wychodzę z założenia, że czasami
lepiej ochłonąć, by spokojnie przejść do kolejnych wydarzeń, trzeźwy osąd jest
jak najbardziej, najlepszym rozwiązaniem. W końcu przez pośpiech można coś
przegapić…
Eliminacja Aogiri wciąż trwa…
Inspektorzy BSG nie cofają się, mimo licznych strat, nie
poprzestaną, póki nie zabiją wszystkich ghuli…
Na Rushimie rozbrzmiewają krzyki bólu i rozpaczy!
Żądna zemsty bliźniaczka najpierw walczy z oddziałem Suzuyi,
ale jej prawdziwym celem jest odnalezienie Kanou…
Czego od niego chce?
Tatara musi zmierzyć się Akirą Mado i jej podwładnymi, lecz
do walki wkracza Owl… kiedyś był inspektorem, teraz ghulem, która część jego
osobowości będzie silniejsza?
Jaki widok zastanie Urie wraz z Quinxami, kiedy dotrą na
pole bitwy?
Co stał się z Mutsuki?
Czy to koniec Aogiri?