„Inspektor Akane Tsunemori”, to kolejny tytuł na mojej
półce, który ma w sobie coś przyciągającego. Wystarczył mi jeden tomik, abym
wiedziała, że to będzie kolejna pasjonująca przygoda. Przynajmniej tak mi się
wydawało po przeczytaniu pierwszej części. Wredny głosik w głowie, zwany
zdrowym rozsądkiem, cały czas mi powtarza, że to jeszcze za szybko na takie
stwierdzenia i jeszcze wszystko może się odmienić. Trudno nie przyznać mu
racji, ale popatrzcie na tę kolejną piękną okładkę… ja od niej nie mogę oderwać
wzroku. Kocham takie grafiki…
Poszukiwania sposobu na wykrycie sprawcy zabójstwa w fabryce
trwają… pojawia się pewien ryzykowny plan, który ma na celu sprowokowanie
zabójcy.
Czy plan się powiedzie?
Młoda i niedoświadczone Akane została rzucona na głęboką
wodę. Wciąż próbuje przystosować się do nowej pracy, ale utrudnia jej to
zacięty wzrok Kougamiego…
W poszukiwaniu porady Akane zwraca się do wirtualnego
doradcy Talismana. Tymczasem okazuje się, że właściciel awatara Talismana jest
martwy…
Co zrobi Akane?
Czy będzie w stanie zaryzykować i dorwać kolejnego
przestępcę?