poniedziałek, 11 lipca 2016

Jenny Han & Siobhan Vivian - Ból za ból

„Ból za ból” jakże mocny tytuł, który może mieć tak wiele znaczeń. Nic więc dziwnego, że kiedy tylko ta książka pojawiła się w zapowiedziach, miałam wielką ochotę, aby ją przeczytać. Nie czytałam opisu ani pojawiających się recenzji, chciałam się nią delektować strona po stronie. Moje oczekiwania były wobec niej bardzo duże, a to mogło mnie zgubić. Rzeczywistość bywa brutalna, przez co można bardzo łatwo zostać zawiedzionym. Tysiące myśli na sekundę i tylko jeden sposób, aby przekonać się, czy lektura dostarczy tych pozytywnych emocji…

Mary, Kat i Lillia. Trzy przeciwieństwa, które łączy tylko jedna wspólna cecha – zawiodły się na kimś bliskim. Kiedy kończy się liceum, rozwiązanie tego problemu może być tylko jedno – ZEMSTA. Osobno ściągną na siebie podejrzenia, ale we trzy może im się udać…
Tylko trzeba obmyślić plan, który będzie adekwatny do krzywd, które im wyrządzono.
Nikt ich nie może ze sobą powiązać. W szkole traktują się, jak powietrze, a w nocy knują kolejne intrygi. Tylko, czy faktycznie zemsta, to najlepszy sposób, aby otrzymać zadość uczynienie? Co, jeżeli się okaże, że to był tylko przypadek, a prawda jest całkiem inna, niż na początku się wydawało?
Która z nich, jest bardziej okrutna i skłonna do bardzo dotkliwych kar?
Kto poniesie konsekwencje swoich czynów?



„- Zaczekaj! – Kiedy Mary przystanęła i odwróciła się do nas, spytałam: - A może chciałabyś do nas dołączyć? Pomożesz nam… A my pomożemy ci dopaść Reeve’a.
Wolałam nie patrzeć na Lillię – pewnie była na mnie wściekła. Nie odezwała się jednak ani słowem, nie próbowała też odjechać.
- Czemu miałybyście to robić? – spytała Mary. – Przecież nawet mnie nie znacie”


Niestety, moje oczekiwania były zbyt wygórowane wobec tej książki. Mogłam się spodziewać, że tak się stanie. Lektura ma ogromny potencjał, ale liczyłam na coś mocniejszego, dotkliwszego coś, co sprawiłoby, że zapomniałabym, jak się oddycha. I się nie doczekałam. Zabrakło mi w tym wszystkim głębszych emocji, wszystko wydawało się zbyt powierzchowne, nawet planowanie całej zemsty było zbyt proste. Wszystko szło zbyt gładko i za szybko się rozwijało. A wisienką na torcie podwajającą moje rozczarowanie, były elementy paranormalne. Choć cały czas mam nadzieję, że miałam tylko zwidy i mi się to przyśniło. Obym się myliła w swoich przypuszczeniach…


„We wtorek cera Aleksa była jeszcze różowiutka i delikatna. Dzisiaj jednak jest środa i jego skóra łuszczy się jak stary strup. Kiedy go zobaczyłam, Alex przypominał jaszczurkę, którą Nadia znalazła podczas naszego bożonarodzeniowego wypadu na Hawaje kilka lat temu. Wyglądał tak źle, że prawie zrobiło mi się go żal.”


Trzy nastolatki, które kończą liceum. Każda z nich ma inne doświadczenia. Lillia jest popularna i ma paczkę przyjaciół. Kat to dziewczyna zepchnięta na margines za sprawą byłej przyjaciółki, kiedyś przyjaźniła się z Lillią, za nim wszystko się zmieniło. Mary ma najtragiczniejsza przeszłość. Przeszła całkowitą metamorfozę wyglądu, jednak jej osobowość jest jak kruche szkło, nie może naprawić szkód w swoim wnętrzu. Sprawa sprzed lat nie daje jej zapomnieć. Powrót na wyspę Jar miał być jej lekarstwem. Trzy różne powody do zemsty, od tych błahych po te poważne, jednak czy faktycznie doprowadzą do swojego duchowego wybawienia?


„Przyglądałam się zafascynowana, jak Lillia i Rennie wykonują wspólnie krótki układ choreograficzny. Z ich twarzy ani na chwilę nie schodził uśmiech. Zaczęłam sobie w tedy uświadamia, jak wiele kosztował Lillię ten pokaz. Musiała udawać przed wszystkimi serdeczną przyjaciółkę Rennie, mimo że za chwilę miała razem z Kat zadać jej cios w plecy. Rzeczywiście było tak, jak mówiła: wszystkie nasze ofiary były jej bliskimi przyjaciółmi.”


Gdyby nie końcówka tej książki, która diametralnie różniła się od trzystu wcześniejszych stron, podejrzewam, że w tym momencie bym ją miażdżyła w tej recenzji. Emocje, które dostarczyła mi podczas czytania na ostatnich pięćdziesięciu stronach, w zupełności wystarczyło, abym zmieniła o niej zdanie. Nie będę was okłamywać, nie będę czekać na kolejny tom z niecierpliwością, ale jestem ciekawa, w która stronę autorki poprowadzą fabułę. Mam nadzieję, że nie zrobią z tego paranormal activ i pójdą w te całkowicie realne wyjaśnienia. No cóż, wszystko może się jeszcze zdarzyć.

Duży plus daję za różnorodność bohaterów. Nie jest to jedna kasta, bogatych i rozwydrzonych dzieciaków. Mamy obraz młodzieży, z różnych sfer społeczeństwa. Poznajemy ich problemy, widzimy, jak traktują ich rówieśnicy i jaki wpływ jest wywierany na nich przez znajomych. Dwulicowość jest tutaj na porządku dziennym. Przeżyją ci najsilniejsi. To jest największa bolączka naszego obecnego świata i szczerze gratuluję autorkom za tak dokładne ukazanie tego problemu. Minusa daję za bardzo monotonne rozwijanie się akcji. Cała „zemsta” pędzi na łeb na szyję, a wszystko inne stoi w miejscu. Przez co nie mogłam dokładnie się wczuć w całą historię. Również nie przekonała mnie motywacja Lilliany, ja bym jej znalazła stos innych, bardziej wiarygodnych powodów do zemsty. Zabrakło w tym wszystkim dopracowania szczegółów, aby wszystko mogło idealnie się zgrać w jedną całość.

Jenny Han jest autorką bestselerowych serii książek dla młodzieży, m.in. seria „Ból za ból” i „Lato”. Była również współautorką książki z opowiadaniami świątecznymi pt.: „Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań”.
Siobhan Vivian obecnie mieszka w Pittsburghu. Jenny Han to jej najlepsza przyjaciółka.



Moja ocena: 6/10
Liczba stron: 351
Data premiery: 15 czerwca 2016

Wydawnictwo: Feeria Young

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.