czwartek, 27 kwietnia 2017

Mateusz Dydyna - Wyrok nocy

Znacie mnie już nie od dziś, więc wiecie, że czasem lubię poczytać debiutujących polskich autorów. To taka moja odskocznia od codzienności, która pozwala mi na odpoczynek od rutyny, którą sobie wypracowałam. Zazwyczaj jest to taka rosyjska ruletka, po której albo palnę sobie w łeb, albo znajdę coś wartościowego pośród setek beznadziejnych „dzieł”. Na moje nieszczęście, częściej płaczę, niż skaczę z radości. „Wyrok nocy” to kolejna książka, która przystąpiła do mojej ulubionej gry w rosyjską ruletkę. Czujecie tę adrenalinę i zżerające mnie nerwy, kiedy decydowałam się, aby ją przeczytać? Jak myślicie, czy tym razem wygrałam los na loterii?

„Wyrok Nocy” z serii „Pętla Czasu” Mateusza Dydyny to powieść science-fiction.
Franek – główny bohater książki spotyka Anastazję, która okazuje się być jego przyjaciółką z dzieciństwa, o czym chłopak nie pamięta. Oboje wybierają się na wspólny spacer, aby powspominać młodzieńcze lata beztroski.
Podczas snu Franek poznaje inne oblicze Anastazji. Dziewczyna jest jego przewodniczką po świecie snu. Pragnie pomóc mu wydostać się z pułapki umysłu. Razem podejmują się próby ucieczki, jednak Franek popełnia drobny błąd, skazując tym samym duszę Anastazji na wieczną tułaczkę. Dobro dziewczyny zostaje uwięzione w pułapce bez wyjścia. Zło przejmuje kontrolę nad jej ciałem i terroryzuje rzeczywistość snu.
Autor zabiera nas w podróż po abstrakcyjnym Wszechświecie, który rządzi się swoimi prawami. Znaczna część akcji skonstruowana wręcz po mistrzowsku, toczy się w szaleńczym rytmie znanym z filmów lub gier komputerowych. Dodając do tego częste, aczkolwiek logiczne przeskoki z jednej rzeczywistości do drugiej, otrzymujemy doskonały obraz świata, w którym funkcjonuje bohater. Wyobraźnia autora maluje nieprzeciętnie plastyczne wizerunki, obrazy tego, co mogłoby się wydarzyć, gdyby posiadać wszechmoc – zdolność do spełniania wszystkich, nawet tych niemożliwych marzeń.

wtorek, 25 kwietnia 2017

Hajime Isayama - Atak Tytanów t.12

No i właśnie przeszedł czas na moją recenzję dwunastego tomiku „Ataku Tytanów”. Ach, jak to szybko wszystko zleciało. A jeszcze pamiętam, jak do moich rąk trafiła część numer jeden, od tego czasu trochę minęło, a ja czuję jakby, to było wczoraj. Powoli zbliżamy się do tego momentu, w którym będę musiała czekać na kolejne części. Wy już powoli możecie zacząć świętować i cieszyć się z tego stanu rzeczy, ale ja powoli zaczynam rozpaczać, bo tylko jeden tom dzieli mnie od chwili, w której będę usychała z tęsknoty. Jak o tym pomyślę, to już mi się łzy do oczu cisną.

Tożsamość tytana kolosalnego i opancerzonego została ujawniona. W szeregach zwiadowców ukrywał się dwóch największych wrogów ludzkości. Niestety, udało im się porwać Erena i Ymir. Żołnierze są zmuszeni wyruszyć na ratunek uwięzionym, a ich szeregi zasila żandarmeria. Tymczasem Ymir chyba przeszła na stronę wroga! Czyżby Eren pozostał już tylko na łasce tej trójki?
Co stanie się z Ymir i Erenem?
Czy ktoś zdoła ich uratować?
Co tak naprawdę planuje Ymir?

niedziela, 23 kwietnia 2017

Masasumi Kakizaki - Green Blood

„Green Blood” trafiła do mnie przypadkiem. Po prostu chciałam całkiem inną mangę, ale w momencie, kiedy paczka została wysłana, nie zauważyłam, że idzie do mnie całkiem inny tytuł, niż chciałam. Moja mina podczas rozpakowywania paczki musiała być bezcenna. Jakoś nie byłam tym faktem zachwycona, ale nie powiedziałabym, że się z tego powodu załamałam. Postanowiłam dać szansę temu komiksowi, nie chciałam go bezpodstawnie odrzucać, bo opis, jak i sama okładka, wpadły mi w oko. No dobra, wiem, bardzo łatwo mnie przekupić (ale to tylko jeśli chodzi o książki i mangi), przez co często takich decyzji żałuję, a jak było tym razem?

Nowy Jork, połowa XIX wieku. Dzielnica Five Points. Dzielnica zwana najgorszymi slumsami świata. Tutaj nie ma prawa, to tylko puste słowo. Rządzą gangi, a „władza” została przekupiona…
To właśnie tutaj mieszkają dwaj bracia – Luke i Brad Burns. Jeden z nich to płatny morderca Grimm Reaper, drugi zaś chwyta się każdej pracy…
Czy uda im się przetrwać?
„Brudne, cuchnące, pełne burdeli i spelun miejsce, nad którym nocą unoszą się krzyki ofiar gwałtów i rozbojów… Miejsce, w którym nie mieszka nadzieja… W którym dwaj bracia, Brad i Luke Burns, każdego dnia walczą o lepsze jutro, wiedząc, że prócz siebie nie mają nikogo, na kim mogliby polegać.”

sobota, 22 kwietnia 2017

Hikaru Suruga, Hajime Isayama, Gun Snark - Atak Tytanów: Bez Żalu. Levi - Narodziny t.2

To drugi i zarazem ostatni tom spin-off’u o Leviu. Pierwsza część nie zachwyciła mnie w sposób, jaki oczekiwałam. Dlatego z lekkimi oporami sięgałam po kolejną część. Miałam więcej obaw, niż mogłoby się z początku wydawać. Byłabym głupia, gdybym jednak postanowiła odłożyć to w czasie, bo tylko wszystko by się rozrosło do kolosalnych rozmiarów, już nie raz tak miałam, więc mimo swoich zastrzeżeń postanowiłam nie marudzić tylko zabrać się za czytanie. Co ma być, to będzie – te słowa idealnie odwzorowywały moje nastawienie. Czy słusznie założyłam, że znów mogę się zawieść?

Ekspedycję za mury czas zacząć!
Podczas tej misji zwiadowcy testują nową formację Erwina. Plan jest prosty i z początku wszystko idealnie się sprawdza. Formacja pod jego dowództwem zachowuje się jak jeden wielki żywy organizm. Jednak wszystko trwa do czasu…
Warunki pogodowe gwałtownie się zmieniają. Plan zaczyna się sypać. Ulewa i gęsta mgła utrudnia dalsze poruszanie się. Levi musi podjąć decyzję – zostać z przyjaciółmi, czy ruszyć, aby wykonać swoje pierwotne zadanie…
Jaką decyzję podejmie i jakie będą jej skutki?
Oto finał historii narodzin legendy najsilniejszego żołnierza w historii ludzkości!

piątek, 21 kwietnia 2017

Hajime Isayama - Atak Tytanów t.11

Pamiętacie moje zachwyty nad poprzednim tomem Tytanów? Tak było ich wiele. I zdaje się, że to już nie możliwe, żebym mogło być ich jeszcze więcej. Ale sami rozumiecie, wszystko może jeszcze się zdarzyć, w szczególności, jeśli chodzi o Hajime Isayame. Nie pozostało mi nic innego niż tylko przekonać się o tym na własnej skórze. Wzięłam w swoje łapki jedenastą już część i spokojnie oddałam się lekturze. Choć patrząc na ostatnie zakończenie, to stwierdzenie nie jest na miejscu. Chyba wiecie, o czym mówię? Raczej cała w emocjach rzuciłam się do czytania i pożerałam, każdą stronę. Jak myślicie, jak było faktycznie?

Oblężenie zakończone. Dzięki poświęceniu Ymir i grupie zwiadowców, którzy przybyli z odsieczą, żołnierzom, otoczonym w ruinach udało się przeżyć. Nie obyło się bez ofiar, ale gdyby nie przybyto im na ratunek, nikt nie pozostałby żywy.
Niestety, na odpoczynek nie ma czasu. Tytani znów atakują i to nie te byle jakie, a sam kolosalny i opancerzony znów się pojawił. Kolejną walkę czas zacząć!
Kto wyjdzie z niej zwycięsko, tytani, czy zwiadowcy?
Czy można mówić o wyrównanych szansach tej bitwy?
Kto ma przewagę?
Kim są ci dwaj tytani?

środa, 19 kwietnia 2017

Przedpremierowo: Suzanne Young - Dzikie serca

„Dzikie serca” to kolejna wiosenna propozycja od Wydawnictwa Feeria Young. Tytuł mnie intrygowała, nawet bardzo, w szczególności, że już wcześniej się spotkałam z twórczością autorki i bywało z nią różnie. Wystarczy popatrzeć na moje recenzje serii Program (00, 05, 1, 2). Dlatego też byłam przekonana, że lektura albo będzie denna, albo niesamowicie mnie zaskoczy. W duchu się modliłam, abym jednak była nią zachwycona. A co najbardziej zdziwiło mnie, gdy książka do mnie przywędrowała, to jej rozmiar. Byłam przygotowana na grube tomiszcze, a dostałam nieco ponad 250 stron. Jedno dla mnie było pewne, jakby na to nie patrzeć, pozycja od samego początku była wielką zagadką.

Jak wygląda piekło? To pytanie codziennie zadaje sobie Savannah, w szczególności, że jej życie jest już piekłem na ziemi…
Savannah kiedyś była zwykłą beztroską nastolatką, teraz mierzy się z problemami, które ją przerastają. Jest z nimi sama i w nikim bliskim nie ma oparcia. Desperacko próbuję zatrzymać przy sobie brata, którego chce jej odebrać ciotka. Matkę już straciła, ojca pogrążonego w alkoholowych oparach również. Został jej tylko mały braciszek, którego za nic w świecie nie zamierza nikomu oddawać, choć wymaga o wiele większej opieki niż jego rówieśnicy.
Przy swoim boku ma tylko dwójkę przyjaciół, którzy również znikają pochłonięci swoimi problemami.
Została sama, choć jest jeszcze Cameron, chłopak z jej klasy, który chce przebić się przez jej skorupę. Tylko ona nie zamierza na to pozwolić. Nie zamierza wpuścić go do swojego życia choćby na milimetr. Czy to słuszna decyzja?
Demony przeszłości o niej nie zapominają, to spotkanie może być bolesne, nie tylko dla Savannah…

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Hikaru Suruga, Hajime Isayama, Gun Snark - Atak Tytanów: Bez Żalu. Levi - Narodziny t.1

Jak już wiecie, jestem fanką „Ataku Tytanów”, więc nic dziwnego, że w moje ręce również trafił spin-off serii „Atak Tytanów: Bez Żalu. Levi – Narodziny”. No sami rozumiecie, był to mój taki „must have”. Choć wiedziałam, że Hajime Isayama tym razem tej historii nie tworzył, postanowiłam przymknąć na to oko, bo oficjalnie manga jest zaliczona do kanonu, także jest wstępem do głównej historii. W dodatku skupia się na jednej z bardziej charakterystycznych postaci z tego uniwersum, a jest nią nie kto inny, jak Levi. Moje zdanie na jego temat powinniście znać, czy te wydarzenia wystarczą, abym je zmienił?

W podziemnym mieście grasują rabusie. W takich slumsach to nic dziwnego, ale oni używają sprzętu do manewrów przestrzennych. I wcale nie wyglądają na zwykłych amatorów. Posługują się nim równie dobrze, co żołnierze korpusu zwiadowczego, w szczególności patrząc na szefa bandy Levia…
Erwin, pułkownik korpusu zwiadowczego, pewnego dnia składa mu propozycję…
Oto Levi i jego początki, jego droga, którą musiał pokonać, aby z podziemi dostać się do zwiadowców. I to wszystko za nim został ogłoszony najsilniejszym żołnierzem ludzkości.