piątek, 22 kwietnia 2016

Suzanne Young - Remedium

Seria „Program” pobiła czytelnicze serca. Jednak w moim przypadku nie do końca było tak kolorowo. „Plagę samobójców” (recenzja tutaj) pokochałam, jednak „Kuracja samobójców” (recenzja tutaj) mnie rozczarowała. Wiem, że większość z was w tym momencie się ze mną nie zgadza, ale po rewelacyjnym początku, oczekiwałam czegoś o wiele lepszego i to mnie zgubiło. Po przełknięciu tej goryczy wiedziałam, że pojawią się kolejne części tej serii, których bałam się jak ognia, ale kiedy „Remedium” pojawiło się na mojej półce, nie miałam już wyboru, musiałam się przekonać, czy po raz kolejny zawiodę się na twórczości autorki…

Kiedy ktoś umiera nagle, ciężko pogodzić się z jego stratą, tak wiele chciałoby się jeszcze powiedzieć, tyle rzeczy można było zrobić, a teraz nie ma już tego kogoś. Właśnie w takich przypadkach Quinlan McKee pojawia się u rodzin zmarłych. Nosi ubrania i fryzury zmarłych, przejmuje ich zachowania i jest świetna w tym, co robi. Jest sobowtórem, który ma tylko jedno ograniczenie – nie wolno jej się angażować emocjonalnie.
Kiedy stała się Catalina Barnes, cos się zmieniło, coś w niej pękło. Wszystko zaczęło się mieszać…
Profesjonalistka w swoim fachu, nagle przestała przejmować się zasadami. Między nią a chłopakiem Cataliny, rodzi się więź, pojawia się uczucie. Jednak nic nie jest takie proste, pojawiają się trudności. W szczególności wtedy, kiedy wychodzą na jaw szczegóły o śmierci Cataliny…
A to jeszcze nie wszystkie tajemnice, które są przed Quinlan ukrywane, przez jej otoczenie…
Czy dziewczynie uda się odkryć prawdę i poradzić sobie z nowym zleceniem?

sobota, 16 kwietnia 2016

Laura Kraft - Urok

Kiedy piszą do mnie polscy autorzy i proponują mi zrecenzowanie ich powieści, zawsze chętnie się na to zgadzam. Bardzo rzadko czytam książki rodzimych pisarzy, a wszystko przez to, że bardzo ciężko na naszym rynku znaleźć jakiekolwiek perełki. Możecie mnie za to linczować, ale czasami wolę literaturę zagraniczną, bo nasz rynek zalewają stosy gniotów, których nie da się czytać, a mimo wszystko zostały wydane. Miałam nadzieję, że tym razem będzie inaczej i będę mogła wam przedstawić tytuł warty uwagi, który nie tylko przyciąga wzrok swoją okładką, ale także posiada wciągająca historię, od której nie można się oderwać. A jak było naprawdę?

„Dla głównej bohaterki, pięknej Elizy uroda po raz kolejny w życiu okazuje się przekleństwem. Dziewczyna roztacza wokół siebie czar, wabiąc niewłaściwego mężczyznę. William jest przystojny, błyskotliwy i intrygujący. Początkowo Eliza ma być jego kolejną zabawką, ale w krótkim czasie mężczyzna obdarza ją szczerym uczuciem. Ich miłość kwitnie, gdy Eliza odkrywa z jak niebezpiecznym człowiekiem ma do czynienia. Jest już jednak za późno, aby zniknąć z jego życia. Gdy jednak Elizie udaje się wymknąć Williamowi, wychodzi na jaw, że mężczyzna zdolny jest do najgorszego. Głównym wątkiem staje się owiany tajemnicą „rytuał”, wiążący się z sięgającą setek lat historią rodziny Williama oraz jego niezwykłym dziedzictwem. Eliza staje się częścią tej historii, misternej intrygi, o której uprzedza ją, niejako zza grobu, przyjaciel zamordowany przez Williama.
W parze z nieprzewidywalną akcją idą śmiałe i niebanalne opisy erotyczne. Miłosne uniesienia bohaterów są kontrowersyjne, ale podane w wysublimowany sposób. „Urok” nie daje Czytelnikowi wytchnienia - trzyma go w napięciu, wabi głęboko skrywaną tajemnicą, nie pozwalając mu wrócić do przyziemnych spraw. To powieść o skomplikowanej fabule, doskonale zgrywającymi się wątkami, wartką akcją i mistrzowskim suspensem. „Urok” zaskakuje, wzrusza, bawi, zachwyca, a momentami także zawstydza.”

niedziela, 10 kwietnia 2016

Griffin Peterson



W ramach promocji książki "Ugly Love", która nieziemsko mnie zachwyciła, chciałam wam przybliżyć sylwetkę Griffina Petersona, który współpracuje z Colleen Hoover przy ścieżce dźwiękowej.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Zapowiedzi 4/2016



Kwiecień, przynajmniej, jak dla mnie, nie obfituje w wiele ciekawych premier książkowych. Znalazłam tylko osiem pozycji, które wpadły mi w oko. Także ten miesiąc to chwilowa pauza dla mnie, będę mogła złapać oddech i nadrobić zaległości, nie łapiąc się przy tym za głowę, że kolejny stos nowości, czeka już na mnie. Jedynymi problemami książkoholika jest za krótka doba, brak półek na nowe zdobycze i brak funduszy. I niestety, te wszystkie trzy problemy dotyczą także mnie. Ale koniec tej paplaniny, czas na zapowiedzi!

A oto i one:

sobota, 2 kwietnia 2016

Przedpremierowo: Colleen Hoover - Ugly Love

Wystarczyła mi jedna krótka informacja o poszukiwaniach chętnych blogerów, abym się zgłosiła. Garść szczegółów, żebym nie mogła się doczekać, kiedy będę mogła zacząć promować nową książkę jednej z moich ulubionych autorek, a mowa tu o Colleen Hoover. I krótki, a zarazem długi czas oczekiwania na ten moment, w którym wreszcie mogłam zapoznać się z „Ugly Love”. Jeszcze jej nie znałam, a już nie mogłam przestać o niej myśleć. No bo, kto by przeszedł obojętnie obok twórczości tej pisarki? Na pewno nie ja! Ale gdzieś tam w głowie pojawił się złośliwy chochlik, który szeptał mi „a co będzie, jak ta lektura ci się jednak nie spodoba?” i co gorsza, prawie mu uległam i bałam się, że faktycznie tak może być. A jak było naprawdę?

Kiedy Tate przeprowadza się do brata, a pod jego drzwiami znajduje pijanego Milesa, nie wie, jakie będą tego konsekwencje. Między nimi powstaje jakaś dziwna więź, która przyciąga ich do siebie. Ale to nie jest miłość, ani nawet przyjaźń.
Postanawiają zawrzeć prosty układ: seks dla czystej przyjemności. On nie chce miłości, ona nie ma na nią czasu…
To może się udać wystarczy, że Tate będzie przestrzegać dwóch zasad: nigdy nie pytaj o przeszłość  i nie licz na przyszłość.
Serca się spotkały.
Obietnice odeszły w zapomnienie.
Zasady zostały złamane.
A miłość stała się brzydka.

piątek, 1 kwietnia 2016

Podsumowanie 3/2016



"Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata." Polskie przysłowie, które świetnie odzwierciedliło dzisiejszą pogodę za moim oknem. 1 kwietnia przywitał mnie rano śniegiem, a po południu świeciło piękne słoneczko. Kwiecień to wyjątkowy dla mnie miesiąc, w szczególności, jeżeli chodzi o liczbę imprez urodzinowych. Ale, to nie czas o tym pisać. Czas na podsumowanie marca! 

Statystki prezentują się tak: