niedziela, 24 stycznia 2016

Suzanne Young - Kuracja samobójców

„Plaga samobójców” to książka, która mnie zachwyciła, w swojej recenzji nie szczędziłam wobec niej komplementów. Już nie wspominając o tym, że nie mogłam się doczekać, kiedy w moje ręce trafi „Kuracja samobójców”. Ten długo wyczekiwany przeze mnie moment właśnie nadszedł, ale za nim udało mi się ją przeczytać, musiałam przebrnąć przez stos innych pozycji leżących na mojej półce. Mimo ogromnej ciekawości postanowiłam zostawić sobie lekturę na sam koniec, aby spokojnie bez żadnej presji, delektować się historią, którą w niej znajdę. Miała być dla mnie wisienką na torcie, pośród styczniowych nowości, a jak było naprawdę?

Sloane i James muszą uciekać i ciągle się ukrywać. Program ich poszukuje, cały czas depcze im po piętach. Nie mają większego wyboru, aby przetrwać, muszą odnaleźć buntowników, tylko oni mogą im pomóc. Taka ucieczka na dłuższą metę jest męcząca i prowadzi do kłótni…
Jest także drugi problem. Mała pomarańczowa pigułka, może przywrócić im wspomnienia. Tylko jest ich dwoje, a pastylka jedna. Konsekwencje jej zażycia także mogą być zbyt duże, aby zdecydować się na jej zażycie…
Program także nie jest bezczynny. Zwiększa swój obszar działań. Teraz już nikt go nie uniknie, każdy zostanie poddany przymusowemu leczeniu. Agenci wyglądają, jak zwykli ludzie. Mieszają się ze społeczeństwem. Nikomu już nie można ufać.
Jak odzyskać pamięć, aby nie musieć wybierać, kto zażyje pigułkę?
Kto okaże się przyjacielem, a kto wrogiem?
Czy w tym świecie można jeszcze komuś ufać?


Zawiodłam się. „Kuracja samobójców” w porównaniu do pierwszej części, jest beznadziejna. Pierwsze sto pięćdziesiąt do dwustu stron to istna telenowela brazylijska. Nie ma w tym nic sensownego. Wszystko wygląda sztucznie i jest naciągane, aby książka zwiększyła swoje rozmiary. Przynajmniej takie wrażenie można odnieść. Dopiero później coś zaczyna się dziać. Przez jeden krótki moment, można się wciągnąć. Wtedy czyta się z zapartym tchem, nie odrywając się od lektury. Ale to jest stanowczo za mało. Myślałam, że będzie to kolejna fenomenalna książka, która podbije do końca moje serce. Jednak się myliłam, autorka kompletnie nie miała pomysłu na ciąg dalszy tej historii.

Sloane zachowuje się nierozważnie. Miota się w swoich uczuciach i myślach. Nie potrafi dojść do porozumienia sama ze sobą, a co dopiero z innymi. Sytuacja, w której się znalazła, jest trudna i wymaga poświęceń, ale do niej nie zawsze to dociera. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie. Zazdrość to największy wróg Jamesa i Sloane, a oni nie mogą sobie poradzić z tym uczuciem. Niektóre wspomnienia powracają, nie zawsze są jasne, wydają się nic nie znaczyć. Łączą się z nimi różne uczucia, te dobre, jak i te złe. James jest porywczy. Czasami ciężko mu się opanować. Za nim ochłonie, już zdąży podjąć decyzje, co w tym wypadku nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ta nieprzewidywalność może zgubić ich wszystkich.

Szczerze się przyznam, że boje się tego, co autorka zaprezentuje nam w trzecim tomie. Na ten moment dla mnie wszystko już jest zakończone i nic więcej nie trzeba dopowiadać. Nie ma sensu czegoś ciągnąć tylko po to, aby było. Jako czytelnik czuje się oszukana. Nie tego się spodziewałam. Wszystko to, co czułam podczas czytania „Plagi samobójców” tu nawet nie ma prawa bytu. Nie mogę nawet znaleźć plusów, jakie zawiera ta lektura. Wiem, że czasami kontynuację są trochę słabsze, ale nie spodziewałam się, że po tak dobrym początku, można aż tak zepsuć historię. Autorka nie skupiła się na walce, cały czas byłam świadkiem uczuć bohaterów. I to się tylko liczyło. W pierwszej części taki zabieg był bardzo zrozumiały, ale tutaj było to irracjonalne.

Powieść okropnie mi się dłużyła. Tak naprawdę czytałam tylko po to, aby jak najszybciej skończyć i mieć ten koszmar za sobą. Bardzo często odkładałam książkę na bok, nawet nie miałam ochoty do niej wracać. Jednak w pewnym momencie nagle akcja nabrała tempa. Skończyła się nudna telenowela, przyszedł czas na to, na co czekałam. Ale nawet i to szybko się skończyło, a stron do końca pozostało wiele, co dla mnie było zaskoczeniem. Najpierw pojawił się epilog, a później kolejne rozdziały… Tylko po co? Jaki to miało sens? Dużego znaczenia dla całości to nie miało. Cóż, „Kuracja samobójców” to stos wielu absurdów i niedomówień.



Moja ocena: 4/10
Liczba stron: 448
Data premiery: 13 stycznia 2016

Wydawnictwo: Feeria Young

10 komentarzy:

  1. Ja jestem właśnie w trakcie czytania pierwszego tomu i właściwie nawet mi się podoba. Ale zobaczymy jak wypadnie całość, jeszcze wiele się może zmienić :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy tom jest rewelacyjny, byłam nim zachwycona, a teraz tylko się zawiodłam...
      Przyjemnego czytania :)

      Usuń
  2. Czasem bywa tak, że kontynuacje są pisane na siłę... szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie szkoda, że druga część tak mocno Cię zawiodła... Przede mną dopiero "Plaga samobójców" - mam nadzieję, że spodoba mi się, a druga część nie sprawi tak dużego zawodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam różne opinie na temat "Kuracji samobójców", niektórym się podobała może i Ty będziesz w tym gronie ;)

      Usuń
  4. To mnie teraz zasmuciłaś. :c Uwielbiam pierwszy tom, drugiego jeszcze nie mam, a tak się nie mogę... czy nie mogłam... doczekać. To już kolejna niepochlebna opinia o tej części "Programu", jaką czytam. :/ Szkoda, naprawdę szkoda, bo był ogromny potencjał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory nie spotkałam się z niepochlebnymi opiniami...
      Zgadzam się z Tobą, autorka miała ogromny potencjał i poszła po najmniejszej linii oporu w ogóle się nie wysilając...

      Usuń
  5. są książki, których akcja powinna zakończyć się na pierwszym tomie... Niektórzy autorzy próbują na siłę wcisnąć kolejne części, co jest przykre.
    Nie czytałam jeszcze pierwszej części tej serii i w przyszłości pewnie ją przeczytam, ale wątpię czy sięgnę po kolejną ;)
    http://slowopasja24.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niektóre książki powinny być tylko jednym tomem, ale to najczęściej okazuje się dopiero przy kolejnych częściach, jak w tym przypadku. No cóż, niektórzy autorzy piszą tylko po to aby coś wydać póki są popularni...

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.