wtorek, 18 lutego 2014

Konkurs!!



Dawno nie było żadnego konkursu, dzięki sposobności mam możliwość zorganizowania go. Za co dziękuję akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają oraz wydawnictwu Lambook. Również muszę podziękować za ten wspaniały baner konkursowy,który wykonał Marcin Jakubczak <klik>

Ale do rzeczy. Konkurs jest bardzo prosty wystarczy odpowiedzieć na pytanie konkursowe.

                       Jaka jest Twoja ulubiona baśń/bajka i dlaczego akurat ona?



Prawda, że proste? To w takim razie zapraszam wszystkich do udziału i zapoznania się z regulaminem.

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jestem ja – Mystic, właścicielka bloga  Książka Mój Świat oraz Fan Page Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.
2. Uczestnikiem konkursu może zostać każdy, kto spełni warunki podane w punkcie 4.
3. Konkurs trwa od 18.02.2014r. – 28.02.2014r. (do godz.23.59). A wyniki zostaną ogłoszone 2.03.2014r.
4. Aby wziąć udział wystarczy spełnić następujące warunki:
a) Posiadać adres zamieszkania na terenie Polski.
b) Zgłosić się w komentarzu (zgłaszam się, umrę jak nie dostanę, itp.)
c) Napisać również w komentarzu swojego meila.
d) Odpowiedzieć na pytanie konkursowe, a swoje odpowiedź umieścić w komentarzu:
1. "Jaka jest Twoja ulubiona baśń/bajka i dlaczego akurat ona?"
e) Miło mi będzie, jeżeli dodacie mojego bloga do obserwowanych, ale nie jest to warunek konieczny. Można też umieścić baner konkursowy u siebie na blogu, bądź udostępnić na tablicy - ale również nie jest to warunek konieczny.
5. Nagrodą w konkursie jest książka autorstwa Shirin Kader - „Zaklinacz słów”. Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Lambook.
6.Nagrodzona zostanie jedna osoba!
7. Laureat konkursu zostanie wybrany przez organizatorów konkursu jak i fundatora.
9. Zwycięzca ma obowiązek w ciągu 3 dni roboczych od opublikowania wyników, przesłać swój adres - w celu wysyłki nagrody - na mojego meila recenzje.mystic@gmail.com
10.Jeżeli zwycięzca nie prześle swoich danych adresowych traci prawo do nagrody. Zostanie ona przyznana kolejnej, wybranej po raz kolejny przez organizatorów oraz fundatora osobie.


Liczę na dużą aktywność ;)

24 komentarze:

  1. meil:marten98@o2.pl
    Umre jak nie dostane a chyba nie chcesz mieć mnie na sumieniu, wiec chcem książke ^^
    "Jaka jest Twoja ulubiona baśń/bajka i dlaczego akurat ona?"
    Hmm, nad wyborem, w końcu postanowiłam wybrać baśń "Królewna Śnieżka", ta baść zawsze była moją ulubioną. Śnieżka i jej macocha która próbowała ją zabić za jej urode, normalnie jak nastolatki w naszym wieku xd. Zawsze wzbudzała we mnie wiele emocji, mimo że zawsze wiedziałam jak siie skończy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgłaszam się :)
    daria.21011996@wp.pl

    Moją ulubioną bajką jest "Mój brat niedźwiedź." Pokazuje prawdziwą miłość, przyjaźń, braterstwo, oddanie, oraz najważniejsze - przemianę człowieka, nie pod względem fizycznym ( co również jest tutaj zawarte) jednak pod względem psychicznym, kiedy główny bohater, zaczyna dostrzegać swoje błędy i złe postępowanie, za które zaczyna żałować, przeprasza i naprawia wszystko na tyle ile może. Bajka odpowiednia dla każdego wieku, posiadająca piękny morał. Dzięki scenom humorystycznym, jest ona bardzo przyjemna, jednak dalej pouczająca.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam się:)
    katarzynaiwanczak@interia.pl

    Gdy miałam chyba osiem lat, dostałam na urodziny książkę. Byłam w szoku przez parę dni, pierwszy raz miałam w rękach takie grube i takie piękne wydanie:)
    Spałam z nią, jadłam z nią, dotykałam co chwilę i oczywiście czytałam:)
    Były to "Opowieści z Zaczarowanego Lasu" Nathaniela Hawthorne'a.
    Nie czytałam nigdy piękniejszych i ciekawszych baśni, wtedy nie wiedziałam jeszcze nic o mitach greckich:)
    Trudno mi wybrać jedną z nich, ale najbardziej chyba utkwiła mi w pamięci "Głowa Meduzy", o dramatycznych losach Perseusza i jego wyprawie do krainy Gorgon.

    OdpowiedzUsuń
  4. Potnę się suchą bułką jak nie przygarnę:)
    izawol@interia.pl
    Kiedy byłam małym szkrabem tj.jakieś 26 lat temu-niesamowicie spodobała mi się bajka Brzechwy "Siedmiomilowe buty". Byłam nią wręcz zafascynowana!!!!Kiedy czytałam o Michale, który kupił sobie buty"szybkobieżki"i pokonywał w przeciągu kilku minut szalone kilometry,też chciałam mieć takie i kropka:)Pamiętam jak dziś,kiedy rodzice zabrali mnie do sklepu po buciki, powiedziałam Pani sprzedawczyni,że muszę mieć takie same jak Michał-siedmiomilowe tylko różowe koniecznie:)Dziś jak wspominam tę bajeczkę to chyba los mnie nagrodził i prośby zostały wysłuchane bo mam nr stopy 40 i potrafię dość szybko biegać:)Może nie pokonuję w tym samym czasie tras jak Michał, ale nie jest źle.Bajeczkę polecam wszystkim maluszkom, które chcą przekonać się, jakie magiczne moce drzemią w siedmiomilowych butach, oraz przy okazji śledzić przygody Michała i poznawania mapy Polski:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgłaszam się!
    balelestrange@gmail.com
    Moją ulubioną bajką, a w zasadzie to filmem, było "12 tańczących księżniczek" i wszystkie bajeczki z serii "Barbie i...". Tak naprawdę nie wiem dlaczego ją tak bardzo lubiłam, więc przejdę do innej "Ulubione bajki".
    Uwielbiałam też "Mój brat niedźwiedź" (przed-przedwczoraj oglądałam XD). Tutaj też nie wiem dokładnie dlaczego tak tą bajkę wielbiłam... Chociaż wiem! To przez te zaje***te łosie czy rosomaki XD. Bardzo mi się podobały! No i jeszcze te niedźwiedzie i łososie XD... Dobra bo ja tu całkowicie od rzeczy piszę. Podobała mi się cała historia i często płakałam kiedy ten mały Ko(da?)... coś tam (kurde, przed-przedwczoraj oglądałam, a nie pamiętam nazwy...), opowiadał o swojej mamie (SO SAD :'()... Takie wzruszające (na serio)! No i dalej to nie wiem tylko tyle pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym komentarzem się wzruszyłam... XD

      Usuń
    2. ja również :d haha

      Usuń
  6. Zgłaszam się :)
    april.dp1@gmail.com

    Moją ulubioną baśnią jest baśń „Opowieści z Narnii”. Tworzy ją cykl siedmiu książek, które są według mnie piękne i wartościowe. Uważam, że mogą być one czytane zarówno przez dzieci, jak i przez dorosłych.
    Lektura „Opowieści z Narnii” była dla mnie wspaniałą przygodą, wejściem do baśniowego, magicznego świata, w którym toczy się walka dobra ze złem i, co ważniejsze, dobro zwycięża.
    Gdy sama byłam mała, przeczytałam najpierw pierwszą część cyklu, „Lew, Czarownica i stara szafa”. Bardzo mi się ona spodobała, ze względu na swą baśniowość. Marzyłam wtedy, by tak jak Łucja, Zuzanna, Piotr i Edmund wejść do takiej czarodziejskiej krainy i przeżywać niesamowite przygody. Oczywiście w trakcie czytania w wyobraźni wcielałam się w postać Łucji, a lwa Aslana po prostu pokochałam. Cieszyłam się, gdy wszystko dobrze się skończyło. Tak odkrywałam opowieść o Narnii jako dziecko – jako piękną przygodową baśń. Później poznałam dalsze części i byłam nimi równie zachwycona. Przeżywałam bardzo mocno losy bohaterów książki, coraz bardziej pragnąc, by taka kraina istniała naprawdę i by można było do niej wejść, choć na jakiś czas. „Opowieści z Narnii” pozwalają zrozumieć, czym jest dobro, a czym zło, uczą, jak należy właściwie postępować.
    A czy jest to lektura dla dorosłych? Jestem pewna, że tak. Sama stosunkowo niedawno przeczytałam jeszcze raz cały cykl siedmiu książek wchodzących w skład „Opowieści z Narnii”, poznałam ich piękno i zakochałam się w nich. Dopiero wtedy zrozumiałam ich głębsze przesłanie, które staje się jasne po przeczytaniu całego cyklu. Książki te wywarły na mnie ogromne wrażenie. Zauroczyły mnie i wzruszyły. Uważam, że można do nich wracać wielokrotnie, za każdym razem odkrywając piękno narnijskiej krainy. Ja w każdym razie tak robię i polecam wszystkim, niezależnie od wieku, te przepiękne opowieści, tworzące uniwersalną, zawsze aktualną baśń. Czytając je, można przenieść się w świat, gdzie zwycięża dobro, miłość i nadzieja, gdzie zło nie ma racji bytu. Ta wspaniała lektura potrafi naprawdę podnieść na duchu. Rozwija wyobraźnię, pokazuje w piękny sposób przyjaźń, przywraca wiarę w drugiego człowieka, daje nadzieję, odsuwa strach przed śmiercią. Daje to, czego każdy z nas w życiu potrzebuje. A przede wszystkim uczy dobra.
    Obecnie, choć nie jestem już dzieckiem, lubię czasami, jak niegdyś, wyobrażać sobie, że jestem w Narnii.
    Kiedy na co dzień coraz więcej słyszę o wojnach, jakie toczą się na świecie, o krzywdach, jakich doznaje tak wielu ludzi, o cierpieniu, jakie dotyka tak często osoby niewinne – pragnę coraz częściej przenieść się do Narnii, która byłaby dla mnie azylem, schronieniem, miejscem ucieczki od zła tego świata.
    Także w chwilach, gdy mnie osobiście spotykają przykrości, wyobrażam sobie, że biegnę do Narnii, by wtulić się w miękką grzywę dobrego lwa Aslana, zwierzyć mu się z trosk i wypłakać się.
    Cóż, wiem, że niestety nie jest to możliwe. Dlatego w chwilach smutku przynajmniej w marzeniach uciekam do magicznej Narnii. Marzyć zawsze warto – dzięki marzeniom świat staje się jaśniejszy i bardziej kolorowy.

    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie ciągnie mnie do "Zaklinacza Słów". Daruję go sobie, ale wiadomość o konkursie przekażę mojej przyjaciółce ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgłaszam się!
    amirta21@gmail.com

    "Jaka jest Twoja ulubiona baśń/bajka i dlaczego akurat ona?"

    Ostatnio na jednym z wykładów, usłyszałam zdanie, które brzmiało mniej więcej tak: „My dorośli ludzie uwielbiamy bajki, ale wstydzimy się do tego przyznać, dlatego chętnie sięgamy po literaturę fantasy”. Może i jest w tej wypowiedzi ziarno prawdy, na szczęście moja osoba nie ma problemu z przyznaniem się, że uwielbiam bajki, pomimo iż mam już 24 wiosny. Sprawiają one, że się relaksuję po ciężkim dniu, pozwalają mi powrócić do dziecięcych chwil, kiedy to wszystko było kolorowe, łatwe i beztroskie. W pewien sposób ładują moje wyczerpane baterie, pozytywnym przekazem, radością i nadzieją. Jedną z takich bajek, do której chętnie wracam pomimo iż znam już na pamięć wypowiadane kwestie, jest „Król Lew”. Za każdym razem mnie bawi i wzrusza. Z perspektywy czasu widzę, że historia Simby jest także lekcją. Mówi o tym, że możemy uciec przed problemem, ale on nie zniknie ani nie przestanie sprawiać bólu. Aby pokonać własne lęki, bariery musimy stawić im czoła i stoczyć walkę o własne szczecie. Tak jak to zrobił Simba, gdy wreszcie zrozumiał co jest dla niego ważne. Nie mniej ważnym elementem w naszym życiu są także przyjaciele, którzy będą przy nas w złych i dobrych chwilach, będą stać za nas murem, a także nie pozwolą w siebie wątpić, ani zapomnieć kim jesteśmy. Tacy przyjaciele to skarb i nasz Simba miał okazję się o tym przekonać :) Ktoś mógłby powiedzieć, że to jest tylko utopijna wizja bajki i że takie rzeczy w realnym świecie nie mają miejsca. Wg mnie w bajkach mogą i pojawiają się elementy, które uświadamiają nam co jest ważne. „Król Lew” nauczył mnie czym jest lojalność i przyjaźń, że miłość i rodzina jest mimo wszystko naszym olejem napędowym, dla której jesteśmy w stanie wiele zrobić, a także, że nie ważne ile zamieciemy problemów pod dywan, one same nie znikną, a jedyne co możemy zrobić to postarać się je rozwiązać. "Król Lew" to wartościowa bajka, którą chętnie będę puszczała w przyszłości swoim dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę już posiadam więc życzę szczęścia innym :* ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgłaszam się!
    patrycja.kuchta.uK@gmail.com

    Najpiękniejsze baśnie, to historie, które naprawdę mogłyby się wydarzyć. Od zawsze tak uważałam. Może dlatego, mimo iż lubiłam historie o księżniczkach i rycerzach ratujących je z opresji, już jako dziecko wiedziałam, że życie wygląda zupełnie inaczej, a książę z bajki wcale nie pojawia się kiedy jego pocałunek jest naprawdę potrzebny. Wiedziałam za to, że to, co jest naprawdę ważne to siła. Nie ta fizyczna, ale ta, którą mamy wewnątrz siebie i która nie pozwala nam upaść, gdy myślimy, że już nie damy rady. Tej siły jednak nie zawsze wystarcza. Nie oszukujmy się. Już jako pięciolatka byłam realistką. Może właśnie z tego powodu tak bardzo pokochałam „Dziewczynkę z zapałkami”. Choć ta opowieść zawsze strasznie mnie przygnębiała, do dziś mam do niej ogromny sentyment, a jej zakończenie boli mnie tak bardzo, że niedawno postanowiłam napisać swoje własne. Właśnie dlatego zaczęłam pisać opowiadanie, które miało być współczesną wersją mojej ukochanej baśni. Z tą różnicą, że zakończenie miało dawać choć odrobinę nadziei. W trakcie pisania zwątpiłam jednak w moją wizję i ostatecznie opowiadanie trafiło na powiększający się stos niedokończonych myśli piętrzący się na dnie szuflady. Chciałabym kiedyś jednak do niego wrócić by udowodnić sobie, że ten płomyk nadziei nie zgasł i wciąż się tli, choć nikłym płomieniem…

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgłaszam się!
    malwina5112@wp.pl

    "Jaka jest Twoja ulubiona baśń/bajka i dlaczego akurat ona?"

    Ciężko jest mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bowiem zaczęłam czytać w podstawówce jeszcze zanim zostały założone karty w bibliotece, tak bardzo chciałam już coś wypożyczyć, że w końcu pani się zgodziła!
    Ale to nie w bibliotece znalazłam zbiór baśni, które tak uwielbiam. Znalazłam je na półce w swoim własnym domu, w ciemnej, niezachęcającej okładce, ale mimo to zaciekawiła mnie. Okazała się zbiorem baśni Hansa Christiana Andersena. Pamiętam jak wzięłam sobie za punkt honoru przeczytanie każdej baśni, odhaczając sobie już przeczytane. Udało mi się to w niedługim czasie i mogę powiedzieć, że baśnią która wywołała u mnie największe emocje, do której często potem wracałam była "Opowieść o matce".
    Opowiada ona o kobiecie, której dziecko jest chore, umierające. Martwi się losem swego dziecięcia, tak bardzo nie chce go tracić, że gdy śmierć przychodzi i zabiera niemowlę, kobieta wyrusza w pogoń za nią. W drodze oddaje swoje oczy, włosy, ogrzewa swoim ciałem do krwi, śpiewa kołysanki. Okazuje się jednak, że jej dziecko odniosłoby albo sukces w dorosłym życiu albo nędzę. W tak krótkim tekście została zawarta cała prawda o matkach.
    Są one gotowe poświęcić wszystko co im z pozoru drogie, począwszy od włosów skończywszy na oczach, byle tylko uratować swoje dzieci. Bezgraniczna miłość jaką ogarniają nas wszystkich jest niepojęta, do póki sami jej nie doświadczamy na własnych dzieciach. Gdy jesteśmy mali, polegamy na rodzicach a mama jest dla nas całym światem, dzięki niej poznajemy to co nowe i nieznane, a gdy dorastamy kłócimy się z nią bo na pozór wiemy od niej lepiej co jest dla nas najlepsze. Ale kto może wiedzieć to bardziej niż ona?
    Dla mnie ta opowieść to drogowskaz jak ma postępować prawdziwa matka, oddająca wszystko za życie swego dziecka. Wiele razy, gdy ją czytałam pokazywała mi jak wielka jest matczyna miłość i jak bardzo nie do wyobrażenia. Dlatego też bardzo lubię tę baśń i często do niej wracam by kiedyś również być taką matką.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgłaszam się ochoczo!
    Każdemu dziecku, każdej mamie czy tacie polecam książkę „Heidi. Dziewczynka z gór” Johanny Spyri!
    Mała Heidi trafia pod opiekę dziadka – surowego, zgorzkniałego, wręcz gburowatego mężczyzny, który jest postrachem w górskiej wiosce. Pojawienie się dziecka traktuje jako karę i nie zamierza ułatwiać jej pobytu w nowym miejscu. Ale czy jego zatwardziałe serce wytrzyma dużą porcję uśmiechu, optymizmu i niewinności, jaką serwuje mu dziewczynka każdego dnia? Ona – też samotna już od najmłodszych lat zmuszona walczyć z ciężkim losem – stanie się najlepszym towarzyszem i największym przyjacielem staruszka. Ale nie tylko o przyjaźni jest ta piękna historia. Heidi jest bacznym obserwatorem wiejskiego życia, uwielbia zwierzęta, górskie hale, ośnieżone szczyty i czyste powietrze. Nic więc dziwnego, że nagły wyjazd do miasta sprawia, że jest jak ptak ze złamanym skrzydłem. Dzielnie znosi rygor nauczycielki i ciągłe lekcje, bo przecież każde dziecko musi chodzić do szkoły. Jedynym pocieszeniem jest towarzystwo Klary – dziewczynki, która porusza się na wózku inwalidzkim.
    Heidi przeżywa wiele przygód zarówno wśród górskich krajobrazów, jak i w czasie podróży. Pokazuje, że nie można poddawać się przeciwnościom losu, bo zawsze po burzy wychodzi słońce. Uczy nas przyjaźni niezależnie od wieku, bo pokrewną duszę można znaleźć zarówno w osobie surowego dziadka, dzielnego i ubogiego pasterza Piotrusia, jak i chorej dziewczynki z bogatej rodziny. Heidi nikogo nie ocenia, nie krytykuje, jest tolerancyjna i zawsze chętna do pomocy. Świat dał jej dużo cierpienia, a ona odpłaca się dobrocią i otwartym sercem.
    Ta historia wzrusza, uczy, przypomina, co jest w życiu najważniejsze. Jako dziecko czytałam ją wiele razy, dokładnie wiedziałam, co się wydarzy, jakie będzie zakończenie, ale i tak uwielbiałam do niej powracać, bo napełniała mnie optymizmem i pobudzała dziecięcą wyboraźnię. Ciekawe losy dziewczynki dopełnione były pięknymi ilustracjami! Zapewne teraz wydanie z GRAFAGu jest już niedostępne, ale jeśli tylko gdzieś na nie trafisz, to kup bez zastanowienia :)

    Pozdrawiam

    edyta.cha@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgłaszam się :)

    Nigdy nie ukrywałam, że uwielbiam bajki Disneya. Oczywiście mówię o starych bajkach z tak zwaną „archaiczną” kreską – ostatnio usłyszałam takie określenie. Jednakże moją ulubioną bajką zawsze była, jest i zapewne pozostanie „Piękna i bestia”. Jak w każdej fabule bajek Disneya także i tutaj znajdziemy jakieś ukryte przesłanie. Od zawsze irytuje mnie rasizm – w jakiejkolwiek formie by się nie przejawiał. W „Pięknej i Bestii” mamy właśnie do czynienia z pewnego rodzaju rasizmem. Ktoś inaczej wyglądający od razu budzi strach i niechęć, a jednak przy bliższym poznaniu zyskuje i to wiele. Wystarczy chcieć. Dlatego, teraz będąc dorosłą osobą jeszcze bardziej doceniam tę bajkę, właśnie ze względu na jej przesłanie.

    E-mail: caputalterum@wp.pl
    Obserwuję bloga jako caput alterum.
    Banner konkursowy: http://caput-alterum.blogspot.com/2013/11/konkursy.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak nie wygram to nie dostaniesz rozgrzeszenia :)
    krysk86@gmail.com

    Moją ulubiona baśnią jest "Stara Baśń" autorstwa Józefa Ignacego Kraszewskiego. Byłą to moja pierwsza baśń, którą przeczytałem i niesamowicie podziałała na moją wyobraźnię - wszystkie trzy tomy. Od tamtej pory zaczęła się moja przygoda z książką, a było to ładnych parę lat wstecz - w czasach dzieciństwa (sama książka została wydana w 1876 roku!) Na pewno byłą chętnie czytana przez wiele pokoleń jako swojego rodzaju "lektura obowiązkowa". Czytając ją wyobrażałem sobie okrutnego Chwostka sprawującego władzę na ziemiach Polan i jego żony. W miarę czasu uświadomiłem sobie, czytając książki historyczne już w szkole, że ta baśń miała wiele wspólnego z prawdą, tzn. sytuacji politycznej w czasach życia autora baśni. W baśni dochodziło do wojny domowej, oblężenia grodu a w końcu do jego zdobycia przez prostego Kmiecia - Piasta. Jest to nawiązanie do początku panowania rodu Piastów i początku naszego Państwa. W trakcie czytania baśni wyobraźnia pracowała na niesamowitych obrotach, potęgowały ją jeszcze "straszne" grafiki umieszczone w książce. Książka stała się inspiracją dla reżyserów filmowych, polską produkcją jest "Stara Baśń. Kiedy słońce było bogiem"w 2003 roku. Udowadnia to, że warto wracać do tej książki, gdyż jest ona ponadczasowa i tematyka wciąż aktualna w dzisiejszych czasach. Może się wydawać przestarzała, zbyt kanoniczna, ale czytelnik może się mile zaskoczyć. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dołączam do grona zgłaszających się :)
    karolinamucha@onet.eu

    Będzie klasycznie. Bo ja szczególnym sentymentem darzę "Dziewczynkę z zapałkami". Może dlatego, że to opowieść o tak wielkim ładunku emocjonalnym, że raz przeczytana, na zawsze zapuszcza korzenie w naszej duszy, wyobraźni i wrażliwości? Uważam ją też za hołd dla samej wyobraźni (a czyż nie ona jest matką wszystkich opowieści?), bo udowadnia, że nawet w najtrudniejszych chwilach - pośród śnieżnej zamieci, w obliczu głodu, samotności i naszej własnej anonimowości - można uciec od tej rzeczywistości, wywędrować do miejsc, w których jeszcze możliwe jest szczęście. Swymi ostatnimi zapałkami dziewczynka zapala więc w nas nadzieję.

    Karolina

    PS Sentymentem darzę również "Królową Śniegu", bo to pierwsza baśń, którą przeczytałam samodzielnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgłaszam się :)
    gracja313@tlen.pl

    Pewna jasnowłosa dziewczynka, już w tak młodym wieku mająca zadatki na książkoholiczkę, zauroczona zielonym tłem i dwoma zwierzakami na okładce książeczki, poprosiła mamę, aby poczytała jej do snu tę bajkę. Opowiadała o lisie i psie, którzy pomimo swojej natury i odgrywanych roli – zwierzyny łownej i myśliwego – przyjaźnili się w szczenięcych latach. Z wiekiem różnice pomiędzy nimi się wyostrzały, rozstali się i dorośli osobno, ale nigdy o sobie nie zapomnieli, każdy z nich pamiętał o towarzyszu szczenięcych zabaw. Kilkuletniej dziewczynce tak bardzo spodobała się ta bajka, że nękała rodziców i starszą siostrę, aby czytali jej tylko tę. Historia dwóch zwierząt nie była długa, więc dziecko szybko nauczyło się większości fragmentów na pamięć (do dziś nie wiem, jakim cudem tak się stało), ku irytacji całej rodziny, którzy podczas czytania, na życzenie najmłodszej osoby w domu, „Lisa i psa” musieli znosić ciągłe przerywanie i recytowanie tekstu.

    Tą dziewczynką byłam ja. Książeczka się zgubiła, ale nigdy nie zapomniałam jej treści i podekscytowania, które ogarniało mnie zawsze na myśl o niej. Dziecięca fascynacja przerodziła się w młodzieńcze przywiązanie do historii dwójki istot pochodzących z różnych światów. Lubię oglądać lub czytać bajki i baśnie, ale żadna z nich nie zmieni tego, czym był i jest dla mnie „Lis i pies”.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgłaszam się! Umrę jak nie dostanę! Skoczę z krawężnika i będziesz mnie miała na sumieniu :)
e-mail: kmka1296@wp.pl

 Moją ulubioną baśnią jest "Kopciuszek", ponieważ odczuwam do niej pewny sentyment. Może dlatego, że była pierwszą książeczką, którą samodzielnie przeczytałam (miałam wtedy z 5 lat) a może dlatego, że tak mi się spodobała. Pamiętam, że to właśnie od niej zaczęło się moje zamiłowanie do snucia przeróżnych opowieści. Wtedy, gdy nie umiałam jeszcze pisać, przygody moich księżniczek przenosiłam na papier w formie rysunków. Jeszcze do dziś trzymam jeden z moich starych zeszytów z okresu przedszkolnego i przypominam sobie jakie przygody przeżywały moje postacie. Ach... aż miło wspominać tamte czasy. Wtedy czuję, że pozostała we mnie jakaś cząstka tej kilkuletniej dziewczynki z wybujałą wyobraźnią, którą kiedyś byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgłaszam się :)

    asia445@vp.pl

    Przychodzi mi do głowy tyle bajek.. przed oczami mam mnóstwo uroczych i zabawnych postaci, a po cichu podśpiewuję… „zobacz sam, jak Gumisie skaczą tam i siam…”! Mimo wszystko, najbliższy memu sercu jest chyba Kubuś Puchatek. Pewnie to niezbyt oryginalny wybór, ale gdy wracam do dzieciństwa, to właśnie on kojarzy mi się z nim najbardziej. Kartki zbierane do segregatora, zeszyty, pluszaki z McDonalda, piórnik.. wszędzie był Kubuś i jego przyjaciele. Pamiętam, że miałam całą serię książek przygód mieszkańców Stumilowego Lasu.
    Co mi się w tej bajce najbardziej podobało? Chyba poczucie humoru, barwne postaci i … oczywiście Krzyś! Tak, to on był dowodem na to, że kiedy my śpimy… nasze misie mają swój własny świat i wcale nie są tylko zwykłymi pluszakami. Wpatrywałam się długo w swojego misia- Kubusia i chciałam bardzo, żeby ożył i zabrał mnie do swojego świata.
    Nie mogę zapomnieć o cudownych, mądrych tekstach z tej bajki. Jest ich wiele, lecz ten chyba oddaje najważniejsze jej przesłanie, czyli to, że przyjaźń i miłość są najważniejsze :


    A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? – spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. – Co wtedy?
    – Nic wielkiego. – zapewnił go Puchatek. – Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgłaszam się! :)
    mail: oczarowana.ksiazkami@gmail.com

    Moją ulubioną baśnią (mimo słodko-gorzkiego zakończenia) są „Dzikie łabędzie” Hansa Christiana Andersena. Jest to historia o księżniczce Elizie, która pragnie ocalić swoich braci, zamienionych w łabędzie przez złą królową. „Dzikie łabędzie” są przepiękną opowieścią o poświęceniu oraz prawdziwej i czystej miłości, ale także o pokonywaniu trudności, które wydają się nas przerastać i jak to zwykle w baśniach bywa – o tym, że dobro w końcu zwycięża. Kiedy byłam małą dziewczynką, ta historia całkowicie mnie oczarowała – przepiękne i dumne łabędzie w koronach, urocza i pełna dobroci księżniczka, magia oraz zapierające dech w piersiach krajobrazy, które pojawiały się w mojej wyobraźni. Rodzeństwo dostarczyło mi niejednego wzruszenia, zwłaszcza Eliza i jej najmłodszy brat. Do tej pory, kiedy myślę o tej baśni, to przed oczami mam paletę pełną uczuć i obrazów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy będą wyniki konkursu? Miały być 2 marca,

    OdpowiedzUsuń
  21. Pozdrowienia z Frenburg Kredytowej Firm, Czy potrzebujesz pożyczki na inwestycje szybko lub projektu? Dajemy pożyczki $ 850,000.00 w upto 2% odsetek na-rok, nasza oferta kredytu jest 100% gwarancji i jedynie dla poważnych klientów. Świadczymy usługi takie jak; Kredyty samochodowe, kredyty mieszkaniowe, mobilny, kredyty kapitałowe, pożyczki działalności, osobiste pożyczki itp Bliższe informacje, wypełnij i wyślij poniżej szczegóły dotyczące wniosków biurze w następujący e-mail: george_douglas127@outlook.com

    OdpowiedzUsuń
  22. zapraszam do mnie tutajwszystkoejestinaczej.blogspo.com
    super blog

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.