piątek, 7 lutego 2014

Shirin Kader - Zaklinacz słów

Jest to moja kolejna recenzja dla akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. Oczywiście była zacięta walka o tą książkę, bo nie wszyscy mogli otrzymać egzemplarz do zrecenzowania. Mi, jakimś dziwnym cudem udało się to. Z czego bardzo byłam zadowolona.

Niestety pierwszy raz w życiu mam problem z napisaniem opisu. Dlatego posłużę się tym dostępnym na okładce książki. Pisząc opis, bałabym się, aby za dużo wam nie zdradzić. A przecież nikt nie lubi spoilerów.

„Każdemu z nas jest coś przeznaczone, coś zapisane, coś, co musi się spełnić. Maktub. Czy jednak każdy z nas potrafi w to uwierzyć?
Gdy Nina wyjeżdża do Londynu, by na prestiżowej uczelni pracować nad doktoratem o sztuce bajarstwa, nie przypuszcza, że właśnie zaczęło się wypełniać jej przeznaczenie. Wkrótce poznaje Gabriela – niezwykłego człowieka, z którym połączy ją pasja do wschodnich opowieści i wyjątkowe, uczucie.
Razem przemierzają emigranckie dzielnice Londynu, zbierając opowieści ludzi z różnych stron świata. Wraz z każdą nowo zasłyszaną historią Nina uświadamia sobie jednak, że nie są to zwykłe opowiastki a jej ukochany ma wyjątkowy dar…
Zaklinacz Słów to fascynująca historia o przeznaczeniu, miłości i potędze słów. Przeplatana wschodnimi opowieściami narracja przenosi czytelnika z Londynu i Paryża do Maroka, Egiptu, Jordanii i Indii, a wszystko po to, by mógł odkryć tajemnicę niezwykłego bajarza i pozwolił spełnić się pewnej przepowiedni. To książka o sile uczucia i magii opowieści.”

Gdy czytałam tą książkę, nękały mnie ogromne bóle głowy, których nawet tabletka nie uśmierzała. Mimo tego, za sprawą tej z pozoru niewinnie wyglądającej książeczki, potrafiłam zapomnieć o bólu i zatracać się w jej kartkach. Po prostu przepadłam.

Cała historia jest opisana w stylu „opowiem wam moją historię…”. Jest to opowiadanie bardzo obszerne, które miesza się z opowieściami osób, które stają na drodze głównej bohaterki. Dodatkowo dzięki tym opowieścią jesteśmy w stanie przenieść się z Londynu do miejsca o którym w danym momencie jest opowieść. Rzadko kiedy zdarza się taka różnorodność miejsc, które urozmaicają całą historię. Tutaj jest to pięknie opisane, wręcz bajecznie. To historia pełna uczuć, nie koniecznie zawsze tych dobrych.

Sam język, którym posługuję się autorka jest bardzo bogaty. Niestety nie wszystkim on musi przypaść do gustu, większość czytelników jest przyzwyczajona do zwykłego, prostego, bezbarwnego słownictwa, które jest przeniesione na papier.  Tu wszystko nabiera nowego koloru. Słowa zaczynają same do nas przemawiać. I nie pozwalają się oderwać od czytania, póki nie skończy się książki. Całość jest utrzymana w melancholii. Tak jakby było opisywane wspomnienie. Nie ma tu akcji, która nabierałaby tępa. Za to jest magiczna opowieść o dwójce ludzi i ich przeznaczeniu.

Do tej pory nie przepadałam za kulturą ani książkami tego gatunku. Teraz zastanawiam się czy czegoś przez to nie straciłam. Dzięki tej lekturze, zaczęłam interesować się tym wszystkim. Na pewno sięgnę po inne powieści w których jest zawarta ta kultura i ich piękne zwyczaje, a nawet bajki. Tylko trzeba pamiętać, że tu jest wszystko ukazywane od tej dobrej strony, a jeszcze jest ta zła strona, nie tak piękna o której nie chce się mówić, a nawet pisać.

Shirin Kader to pseudonim literacki pod którym kryje się polka, urodzona w 1979 roku w Lublinie. Fascynuje ją kultura arabska, posiada również pokaźną kolekcję książek o tematyce orientalnej.   Autorka zadebiutowała tą powieścią i mogę stwierdzić, że jest to udany debiut. Obecnie pracuje nad kolejną książką. Również prowadzi kawiarnię orientalną w swoim rodzinnym mieście.

Moja ocena: 8/10
Wydawnictwo: Lambook
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2013



Recenzja uczestniczy w akcji: 





13 komentarzy:

  1. Książka przede mną, ale bardzo mnie zachęciłaś :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Ci się tak spodobała jak mi :)

      Usuń
  2. Jestem pewna, że przypadnie mi do gustu

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę właśnie czytam..Hm..na chwilę obecną to nie wiem co o niej myśleć xD
    Wiesz, mam podobną wahankę w ocenie jak Ty ;p
    Ale to nic ;) jeszcze 150 stron przede mną ;D
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wahanie było duże :P
      Ale jak zaczęłam pisać recenzję to wszystko samo się ułożyło xD
      pozdrawiam :*

      Usuń
  4. Świetny blog, świetne recenzje :) Obserwuję i na pewno tu będę zaglądać :) Liczę na to samo mój blog :http://recenzje-ania-annie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i na pewno się zrewanżuję.

      Usuń
  5. Nie mój typ... Jakoś nie przyciągają mnie takie książki... Może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy musi lubić takie klimaty, to całkiem zrozumiałe..

      Usuń
  6. Nie jest to książka w moim klimacie ale zachęcająco ją przedstawiłaś, a ta okładka jest magiczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest jak lep na muchy, nie da się od niej oderwać :P

      Usuń
  7. Niedawno też czytałam tę książkę i zachwyciła mnie bardzo :) Ciekawa recenzja! Na pewno będę do Ciebie zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.