niedziela, 17 stycznia 2016

Magdalena Kołosowska - Trawa bardziej zielona

Moje półki z książkami uginają się pod stosem literatury młodzieżowej. Bardzo rzadko sięgam po powieści typowo kobiece, chyba że mają naprawdę interesującą tematykę. Romansidła stanowczo mnie odstraszają już samymi opisami. A mimo to, sięgnęłam po „Trawę bardziej zieloną”, coś mi mówiło, że ta książka może być inna, w dodatku jedna ze znajomych mi blogerek, bardzo ją zachwalała. W tych okolicznościach nie miałam większego wyboru, poszłam na żywioł i wzięłam się za czytanie. Czy był to dobry wybór?

Kiedy Maja podejmowała decyzję o ślubie, nie wiedziała, że będzie tego żałować. Mając trzydzieści lat, żałuje jej każdego dnia. Kiedy jej mąż postanawia wyjechać do pracy za granicę, jej świat zaczyna się powoli rozpadać. Monika widząc przyjaciółkę w takim stanie, zabiera ją na krótki urlop, na Mazury. To tam wszystko zaczyna nabierać sensu. Jedno przypadkowe spotkanie to impuls do życiowych zmian dla Maji i Moni… Sielanka jednak nie trwa długo, jeden dzień to stanowczo za krótko…
Jak potoczą się losy przyjaciółek? Czy zdołają w końcu odnaleźć siebie i swoją drogę?



„Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona…
U mnie nie ma trawy! U mnie jest pustynia! Greckie słońce wypaliło ziemię!”


Powieści obyczajowe i romanse, traktuje, jak odskocznie od codzienności. Nie inaczej było z „Trawą bardziej zieloną”. I był to strzał w dziesiątkę. Od pierwszej strony pokochałam autorkę i jej styl pisania. Ma bardzo lekkie pióro, a przede wszystkim dobre poczucie humoru. Nie raz ani dwa, śmiałam się podczas czytania. A gdy zbliżałam się do końca powieści, nie wiele mi brakowało, aby najpierw przeczytać ostatnią stronę. Zakończenie pozostawiło mnie z wieloma rozterkami, przede wszystkim zastanawiałam się, dlaczego to już koniec i w dodatku, w takim momencie. Chciałam więcej! Może kiedyś autorka zdecyduje się napisać dalsze losy obu przyjaciółek.

Maja i jej małżeństwo to jedna wielka porażka. Nie ma w nim nic, co byłoby choćby satysfakcjonujące. Nie spełnia się zawodowo, nie realizuje swoich marzeń ani pasji, jest cieniem własnego ja i ma ogromnie poczucia wypalenia. Samotność mimo obecności drugiej osoby – przecież nie tego chciała, nie tak to sobie wyobrażała. Całe życie była ograniczana, robiła wszystko tak, jak chcieli tego inni albo, bo tak wypadało. Urlop na Mazurach otworzył jej oczy, pchnął w stronę zmian, które wystarczyło tylko sukcesywnie realizować. A jednak czasami taki impuls to za mało. Potrzeba czegoś więcej, co pozwalałoby stawiać kolejne kroki na nowej trudnej drodze.

„Trawa bardziej zielona” to książka, którą czyta się jednym tchem. Pokazuje jak jedna błędna decyzja, może zaważyć na naszym losie. Oprócz tego widzimy ogromną potrzebę poczucia bliskości i miłości. Dawne marzenia, choć już zapomniane, nadal mogą być zrealizowane. Czasami plany na przyszłość mogą okazać się naszym wrogiem, a spontaniczność przyjacielem. Reszta już zależy tylko od nas. To jedna z tych lektur, która niesie za sobą dobre przesłanie, a wiele czytelniczek może się z nią utożsamiać. Bardzo ciekawym rozwiązaniem, było jej podzielenie na czterech bohaterów. Dzięki temu wiadomo, co kłębi się w głowach całej czwórki (a jest tego wiele) i pokazuje, jakie zmiany zachodzą w ich życiu. Pisarka wykreowała bardzo ciekawe i nietuzinkowe osobowości. Każda z nich jest szczegółowo przedstawiona, a różnią się od siebie diametralnie.

Mimo pozytywnych odczuć po przeczytaniu powieści i wielu plusach, których w niej znalazłam, muszę do czegoś się przyczepić. Według mnie książka jest zbyt idealna, przez co mało prawdziwa. Rozumiem, że różne są zbiegi okoliczności w naszym życiu, ale mimo wszystko dla mnie to było zbyt bajkowe. Wiem także, że większość czytelniczek wręcz oczekuje takiego idealizmu w książkach przez nie czytanych, ale nie można żyć, tylko marzeniami. No cóż, ja wolę więcej realizmu. Dobrze, że to dotyczy tylko jednego z wątków powieści. Reszta jest już bardziej zagmatwana tak, jak nasze codzienne życie.
Magdalena Kołosowska jest zodiakalnym wodnikiem. Żywy dowód na to, że połączenie wszystkich cech tego znaku jest jednak możliwe. Niepoprawna gaduła, optymistka godząca pracę zawodową ze swoimi pasjami. Nałogowo czyta książki, fotografuje, gotuje. Na co dzień mieszka w malowniczej wsi, słynnej z pięknego pałacu Radziwiłłów. Uwielbia muzykę, słucha Hansa Zimmera i wszelkich odmian metalu. Matka dwóch absolutnie wyjątkowych córek.     



Moja ocena: 7/10
Liczba stron: 310
Data premiery: 14 stycznia 2016
Wydawnictwo: Feeria


4 komentarze:

  1. Mnie bardzo przypadła do gustu ta pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, mnie również przypadła do gustu :)

      Usuń
  2. Mnie też zaciekawiła ta pozycja i póki co czytam same pozytywne.recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, książka zbiera same dobre recenzje :) Może sama wkrótce będziesz mogła ją ocenić.. Polecam :) I mogę tylko życzyć miłej lektury :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.