piątek, 4 grudnia 2015

David Levithan - Każdego dnia

„Każdego dnia” to książka, o której było głośno. Nic więc dziwnego, że sama miałam chęć ją przeczytać. Kiedy udało mi się wygrać ją w konkursie, byłam w siódmym niebie. Z niecierpliwością oczekiwałam, kiedy nadejdzie moja przesyłka z upragnioną nagrodą. Niestety, książka musiała odleżeć swoje na półce, za nim udało mi się po nią sięgnąć. Ciągle brakowało mi na nią czasu. Każdego dnia kusiła mnie swoim widokiem, a ja wciąż musiałam odkładać jej przeczytanie na później. Ale kiedy już znalazłam chwile i mogłam się z nią zapoznać, nic więcej się nie liczyło.

Zastanawiałeś się kiedyś, jakby to było, gdybyś każdego dnia budził się w innym ciele? Każdego dnia miałbyś inne życie, innych znajomych i inny wygląd, ale ty w tym wszystkim byłbyś taki sam. Brzmi kusząco, ale czy na pewno?
Szesnastoletni A, nie musi się nad tym zastanawiać. Codziennie budzi się w innym ciele i ma tylko dwadzieścia cztery godziny. Jutro będzie już gdzie indziej. Ma tylko jedną zasadę: nie mieszać się w cudze życie. Przeżyć ten jeden dzień, bez większych komplikacji. Wszystko się zmienia, kiedy budzi się w ciele Justina i poznaje jego dziewczynę Rhiannon. Od tej pory nie ma już zasad, liczy się tylko ona…


Jestem zachwycona, od dawna nie czytałam tak odmiennej fabuły, która jest pozbawiona wszelkich schematów. Jej koncepcja to ciekawa odmiana, której bardzo potrzebowałam. Nie mogłam się od niej oderwać, czytałam jednym tchem, a strony pochłaniałam w ekspresowym tempie. Nic innego się nie liczyło. Byłam tylko ja i ta historia. I nie chodziło mi tylko o sam wątek miłosny, ale o codzienne zmiany, z którymi musiał zmagać się bohater. To wymagało dużej cierpliwości i także odwagi, bo tak naprawdę nikt by nie chciał znaleźć się na jego miejscu. Mając swoje bezpieczne „jedno” życie, nic więcej nam nie potrzeba, a nawet nie potrafimy docenić tego, co mamy. Jedyne czego żałuję to, tylko to, że tak późno sięgnęłam po tę książkę.

Życie A, nie należy do najłatwiejszych. Ma wiele pytań, które ciągle pozostają bez odpowiedzi. Nie wie dlaczego jest taki wyjątkowy i raczej nigdy się nie dowie, dlaczego tak się dzieje. Nawet nie wie na czym polega ten proces. Posiada swoje sztywne zasady, a nawet swoje mini rytuały, którymi rozpoczyna nowy dzień, w nowym ciele. O ile jest to możliwe, bo nie zawsze trafia tam, gdzie wszystko jest idealne. Jednak zdążył się już przyzwyczaić do wielu rzeczy, ma za sobą szesnaście lat praktyki. Przez ten czas wiele się nauczył. Wiele rzeczy postrzega pod różnymi punktami odniesienia. Jak na nastolatka jest bardzo dojrzały i pogodzony ze swoim losem.

Tak naprawdę, sami nie doceniamy tego ile mamy szczęścia w naszym życiu. Ale patrząc na historię A, zaczyna się wiele rzeczy dostrzegać, a tym samym, cała historia staje się bardzo smutna. Jesteśmy świadkami czterdziestu dni i czterdziestu różnych egzystencji. Autor w bardzo przemyślany sposób, przedstawił wiele postaci, a to jest naprawdę trudne. Niełatwo jest w jednej lekturze przedstawić wielu bohaterów. I to w dodatku nie ma znaczenia, czy jest to dziewczyna czy chłopak, albo jaką ma orientacje seksualną, a tym bardziej charakter. Wiele z tych bohaterów zapadło mi w pamięci. Wyróżniali się na tle innych. Ale każdy z nich był niepowtarzalny. I w pewien sposób wprowadzał coś do życia A.

Wątek miłosny, który gra tu pierwsze skrzypce, należy do tych bardzo skomplikowanych. Ukazuje wiele prawdy i bardzo odmiennych reakcji. Pokazuje wszystkie niedoskonałości, z którymi ciężko się nie zgodzić. Oprócz tego dochodzą pewne komplikacje, które zaczynają rodzić nowe pytania. Ale są też bardzo niebezpieczne. Autor nie daje nam żadnych odpowiedzi, pozostawia z pytaniami i niedosytem. Nie dostajemy wyjaśnień, a to jest frustrujące. I te zakończenie, którego tak naprawdę się nie spodziewałam. Myślałam, że będzie to coś innego, a tu taka niespodzianka. To aż wszystko się prosi o kontynuację. Niestety, na ten moment możemy zadowolić się tylko t ą samą historią z punktu widzenia Rhiannon. Wielka szkoda.

Lektura wzbudza w czytelniku wiele emocji. Są one niczym tornado. Przede wszystkim czujemy smutek i współczucie. Nie wiele w tym wszystkim radości. W niektórych momentach złapałam się na tym, że łzy same podchodzą mi do oczu. Co w sumie nie jest niczym dziwnym, kiedy człowiek tak się wciągnie w lekturę, że sam zaczyna przeżywać ich emocje. „Każdego dnia” może i ma swoje niedoskonałości, ale to właśnie one ukazują całą historię w takim świetle w jakim powinna być odbierana. I tak naprawdę nie mam się do czego doczepić. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, na dalsze losy A, no i, jakieś wyjaśnienia.



Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 256
Data premiery: 3 czerwca 2015

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

10 komentarzy:

  1. Z pewnością zapozna się z tą serią. Nie mogę się jej doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka jest trochę odpychająca. ale treść widać wciąga :)
    Pozdrawiam,
    Książkomania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, książka jest wciągająca i fascynująca. Ciekawa koncepcja autora, wzmaga apetyt.

      Usuń
  3. Lubię takie emocjonujące książki. A co tam, dam jej szansę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, kompletnie się z Tobą nie potrafię zgodzić - Levithan zawiódł mnie najpierw książką "Will Grayson, Will Grayson" razem z resztą z Panem Zielonym, od którego powieści zawsze oczekuję jednak trochę więcej. Postanowiłam jednak dać autorowi szansę i tym sposobem sięgnęłam po "Każdego dnia". Dla mnie lektura oklepana, mało wciągająca i interesująca. Może i autor miał pomysł na powieść, ale, według mnie, kompletnie nie potrafił go wykorzystać. Dlatego po kontynuację z pewnością nie sięgnę.

    Pozdrawiam,
    Natalia z http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy może mieć odmienne zdanie. Mi się podobała taka minimalistyczna koncepcja, która za wiele nie zdradzała, pozostawiała wiele niedomówień, przez co u mnie wzmógł się tylko apetyt na kontynuację tej lektury o ile taka zostanie wydana.

      Usuń
  5. Super ze przesylka doszla;-)
    Książka jest fajna i choć sama ją nie czytałam bo oczywiście podobnie jak ty czasu brak, to jednak na półce czeka!
    Jeżeli masz ochotę na konkurs, to u mnie na blogu jest do wygrania ponownie az 9 ksiazek;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszą, że wygrałam tą książkę. Obym miała tyle szczęścia w innych konkursach.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.