środa, 30 listopada 2016

C.C. Hunter - Prawie o północy

„Prawie o północy” to książka, której się nie spodziewałam. Byłam pewna, że już więcej nic nie pojawi się, jeżeli chodzi o „Wodospady cienia”. A tu takie ogromne zaskoczenie. Dlatego z wielkim entuzjazmem zabierałam się za jej czytanie. Tym bardziej że oba cykle będę wspominała jeszcze przez długi czas, bo bardzo zżyłam się z bohaterami i trochę mi bez nich smutno. Oprócz tego byłam ciekawa, co autorka chce nam jeszcze pokazać, bo już chyba wszystko zostało powiedziane, a może jednak się mylę? No cóż, trzeba było jak najszybciej rozwiązać tę zagadkę…

Ukryte przed światem Wodospady Cienia są tajną szkołą z internatem dla istot nadnaturalnych. Ale dla czwórki bardzo różniących się od siebie nastolatków to znacznie więcej niż tylko szkoła, to miejsce, w którym rozstrzygną się ich losy. Krnąbrna wampirzyca i wredna wilkołaczyca, które zupełnie nie mogły znaleźć sobie miejsca w świecie, czarownica kompletnie załamana tym, że jej zaklęcia nie działały zgodnie z zamierzeniem, i pewien przystojny nowy mieszkaniec obozu, któremu wbrew przeciwnościom udało się skraść czyjeś serce.
Pięć najnowszych opowieści przedstawia nieznane dotąd losy Delli Tsang, Frederiki Lakoty, Mirandy Kane i Chase'a Tallmana. Ich przeszłość, nim trafili do obozu w Wodospadach Cienia, i to, jak odnaleźli się w życiu.


„Prawie o północy” to zbiór pięciu nowel, które przybliżają nam wydarzenia, które wcześniej zostały tylko pobieżnie opisane. Jest to prawdziwa gratka dla wszystkich fanów Wodospadów. Z zapartym tchem chłonęłam każdą kolejną stronę, nie mogąc oderwać się od czytania. Tym samym zarwałam noc, aby nie odkładać książki na bok. Jestem zachwycona, bo to była kolejna wspaniała przygoda z dobrze znanymi już mi bohaterami. Były momenty, kiedy pojawiał się uśmiech, ale było też tak, że napięcie było nie do wytrzymania. Czasami zastanawiałam się, dlaczego autorka wcześniej nie zagłębiała się w te historie, bo naprawdę były bardzo ciekawe.


„Szukam kogoś, kto mnie uszczęśliwi. Kto sprawi, że będę się śmiał. Kto rozumie sztukę. Kto wie, czym jest blizna… a czym nie. Szukam kogoś, kto sprawia, że wystarczy jedno spojrzenie, a moje serce znów jest w całości. A tym kimś jesteś ty.”


O Delli i Mirandzie nie trzeba się zbyt dużo rozpisywać, bo każdy bardzo dobrze zna obie panny. Lecz jeżeli chodzi o Frederike, to ona nie zapisała się w pamięci z dobrej strony. Może i gdzieś po drodze się zmieniła, choć i tak najbardziej pozostało w pamięci pierwsze wrażenie, które na nas wywarła. Ale… Tym razem mamy okazję bliżej ją poznać. Wilkołaczyca, która do tej pory nie robiła dobrego wrażenia, ma swoje ludzkie oblicze? Harda, twarda dziewucha, która nie potrzebuje niczyjej pomocy, a tym bardziej współczucia to tylko maska? Może to tylko pozory? Jaka jest jej historia i jaka jest naprawdę, gdy nikt nie patrzy?


„Nigdy nie odwracaj się od wyzwań. Walcz o prawo do życia.”


Pięć całkiem różnych historii, dzięki którym mamy okazję dowiedzieć się, jak wyglądała przemiana Delli, co wydarzyło się między nią, a Stevem. Jak doszło do katastrofy lotniczej, w której uczestniczył Chase i dlaczego został wampirem. Miranda i konkurs czarów – to wróży kłopoty. Czy jej rodzina faktycznie jest tak idealna, jak opowiadała? Niby tak dużo, a jednak i tak wciąż mi mało. W taki sposób mogłabym częściej wracać do świata Wodospadów. Każde opowiadanie ma swój osobisty urok. Pierwsze trzy to dopełnienie głównej fabuła, lecz najlepsza zabawa zaczyna się w „Czarującej”. To tam najwięcej się dzieje, tam powstają nowe wątki, a całość od samego początku trzyma w napięciu. Może kiedyś autorka zdecyduje się napisać nową serię o czarownicy, to nie jest taki głupi pomysł.


„Za dobrze. Za prawdziwie. Za bardzo tak, jakby to naprawdę coś znaczyło. Za dużo, by potem znów to stracić.”


Na koniec zostawiłam sobie część poświęconą Frederice. Podchodziłam do tego z dużym dystansem, bo jednak nie pałałam do tej bohaterki ciepłymi uczuciami. Dlatego tez zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona, a jej historia poruszyła mnie. Swoją opinię wobec niej zmieniłam, a te kilkadziesiąt stron okazało się za mało. Jako główna bohaterka, jest bardzo interesującą postacią i ma wiele do powiedzenia. Gwarantuję wam, że nie można się z nią nudzić. Choć szczerze wątpię, że będzie nam jeszcze kiedyś dane jej towarzyszyć.

„Prawie o północy” to taka kropka nad „i”. Niby wszystko było już wcześniej powiedziane, a jednak bardzo się myliłam. Autorka pokazała, że to, co już było pewne, wcale tak naprawdę takie nie było. Podejrzewam, że mogłaby nam wielokrotnie jeszcze namieszać w głowie. Pytanie tylko, czy będzie chciała to zrobić.



Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 456
Data premiery: 3 sierpnia 2016
Wydawnictwo: Feeria Young




2 komentarze:

  1. Ostatnio mam ochotę na ksiażki fantastyczne, więc się zastanowię nad nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w domu jedną książkę tej autorki ale na razie mnie do niej nie ciągnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.