czwartek, 15 czerwca 2017

Chris Russell - Piosenki o dziewczynie

„Piosenki o dziewczynie” dotarły do mnie przedpremierowo i taka też miała pojawić się recenzja. Niestety, z wielu powodów nie udało mi się jej napisać wcześniej. Ostatnio mam bardzo mało czasu i z przykrością muszę stwierdzić, że czytanie i pianie zeszło na dalszy plan. Mam nadzieję, że w lipcu ta sytuacja ulegnie poprawie, bo na mojej półce czeka wiele książek, które aż proszą się o uwagę. Wracając do tematu, lektura, która do mnie przywędrowała, zbiera same pozytywne opinie. A to tylko pobudziło moją ciekawość, zastanawiałam się, co w niej jest takiego, że czytelnicy, przede wszystkim blogerzy, tak ją kochają. Czy we mnie wzbudziła taki sam zachwyt?

Charlie nie należy do popularnych uczniów. Woli odosobnienie i swój aparat. Kiedy Olly były kolega ze szkoły, a obecnie członek zespołu Fire&Lights proponuje jej, aby pstryknęła im parę fotek – odmawia. Jednak ktoś postanawia, że dziewczyna musi to zrobić. Wrabia ją i już nie ma odwrotu…
Zaczyna się szalona przygoda, która skrywa w sobie wiele tajemnic. Gabe sprawia, że jej życie zmienia bieg. Ale, czy to wszystko nie zakończy się katastrofą?
Charlie czuje, że jest coś wyjątkowego między nimi. Związek, który bardzo trudno wytłumaczyć. A może jednak to tylko złudzenie?
Dlaczego wszystkie testy Gabe’a są o niej?
Co kryją w sobie ich słowa?


Ajć! Zakochałam się, kocham tę książkę. Jest cudna. Niezwykle poruszająca. Podczas czytania przeżyłam istne emocjonalne tornado. Były momenty, kiedy się uśmiechałam albo, kiedy musiałam wziąć dwa głębokie wdechy. Przeżywałam wszystkie wzloty i upadki bohaterów. Byłam smutna, radosna, zażenowana. Czułam się, jak na kolejce górskiej, która nawet po zakończeniu książki nie chce się zatrzymać. Wciąż jestem przy niej myślami. Muszę dostać więcej – to jedyne, co siedzi mi w głowie. Uwierzcie mi, zbrodnią jest to, że trzeba będzie czekać tyle czasu na kolejny tom. Dobra, po prostu mam czytelniczego kaca i nie wiem, kiedy uda mi się z niego otrząsnąć.

Charlie to zwykła szara myszka. Nie lubi tłumów, ma jedną przyjaciółkę, wiecznie można spotkać ją z aparatem. Wychowuje ją ojciec, bo matka zmarła jak była malutka. Nie imprezuje, jest grzeczna, uczy się. Nie ma żadnych wrogów. I nie rozumie, dlaczego wszyscy tak szaleją za Fire&Ligts. Wszystko to do czasu, kiedy kończy szesnaście lat. Wtedy nagle coś się zmienia, a ona przechodzi przez niesamowity okres w swoim życiu. Pierwsze kłopoty z koleżankami z klasy, pierwsze kłamstwa i imprezy. Jednak wszystko w granicy rozsądku, ale mimo wszystko nie przypada to do gustu jej ojca, z którym i tak ma dość oziębłe stosunki. Dokąd zaprowadzi ją takie postępowanie? Co kryje się za dziwnym zachowaniem jej ojca? Ile tajemnic skrywa jej życie?

Historia jak z bajki. Ona zwykła, nic nieznacząca dziewczyna. On popularny idol nastolatek, z wielomilionowym gronem fanek. Czujecie te utarte schematy? Aż rażą po oczach! I w tym momencie powinnam przytaknąć temu, co napisałam, lecz nie mogę. Bo tak naprawdę jest całkowicie odwrotnie. To, co z pozoru wydaje się takie oklepane, tak naprawdę jest o wiele głębsze i bardziej wartościowe. Posiada ukryty sekret, który rozbudza ciekawość czytelnika. Powoli dawkuje emocje, pozwala na obranie sojuszu, z którymś z bohaterów, a na koniec i tak fabuła podąża swoją ścieżką. Już nie wspominając nawet o samym zakończeniu, które sprawiło, że moja buzia szeroko się otworzyła. Czego można chcieć więcej? Chyba niczego…

Powinnam przejść do bohaterów tej powieści i jak w pierwszej chwili spodziewałam się aroganckich dupków, tak był to kolejny element, który mnie zadziwił. Zostali przedstawieni w sposób ludzki, bez wyolbrzymionego ego, czego w żadnym wypadku bym nie zniosła. Nie mogę przyczepić się do sposobu ich kreacji. A jedna z postaci, przynajmniej moją osobę niesamowicie zaskoczyła, bo nie spodziewałam się po niej tego, co zrobiła. Pominęłam kilka bardzo istotnych szczegółów, wydawały mi się nieważne i nagle było takie „bum”. Niespodzianka była gotowa. Nie powiem, podobał mi się ten efekt, ale także śmiałam się ze swojej głupoty.

Spodziewałam się zwykłej młodzieżówki z oklepanym tematem miłości do idola ulubionego zespołu. Otrzymałam coś, co pokochałam całym swoim serduchem. Nie spodziewałam się tego, byłam przekonana, że będzie to nijaka lektura, do której mimo wszystko mnie ciągnie, przez co musiałam się skusić na jej przeczytanie. Choć chciałam sobie ją odpuścić, coś mnie tknęło i nie pozwoliło, żebym to zrobiła. I całe szczęście.



Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 384
Data premiery: 14 czerwca 2017
Wydawnictwo: Feeria Young





2 komentarze:

  1. Wow! Niby taka niepozorna historia, a jednak ciepła i urocza. Chętnie się z nią zapoznam. :)

    Pozdrawiam,
    Avenity z bloga "Myśli zapisane"

    OdpowiedzUsuń
  2. O muszę lecieć do księgarni po tą książkę. Ale mnie zaciekawiłaś tą książką mój blog

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.