sobota, 5 marca 2016

Lauren Oliver - Panika

W ostatnim czasie na naszym rynku wydawniczym ukazuje się, coraz więcej książek młodzieżowych, w których tematem przewodnim jest śmiercionośna gra. Nie inaczej jest z „Paniką”. Mimo że może wydawać się, że jest to już temat oklepany, postanowiłam dać szansę kolejnej takiej pozycji. Przecież większość z nas, sama by z chęcią uczestniczyła w takim przedsięwzięciu, byleby tylko zwyciężyć i mieć szansę na lepsze życie. Obawiałam się tylko, że lektura może okazać się zbyt podobna, a nawet wzorowana na „Igrzyskach śmierci”. Wtedy byłaby już dla mnie stracona. Ale żeby o tym się przekonać, czy faktycznie tak jest, musiałam się z nią zapoznać…

Panika. Nikt nie wie kto wymyślił tę grę. Nikt nie wie, kto jest sędziami. Nikt nie wie, z czym będzie musiał się zmierzyć, aby przejść do kolejnego etapu. A jest o co grać. Pieniądze, które mogą dać szansę na lepszy start w życiu. Tylko bądź cicho! Nikt nie może się dowiedzieć o Panice, inaczej zostaniesz zdyskwalifikowany…
Heather zawsze nienawidziła Paniki. Nie rozumiała, jak można brać w niej udział. Do czasu, kiedy sama się do niej zgłosiła. Nie przemyślana decyzja, podjęta pod wpływem emocji. Okaże się szansą, a może jednak zgubą?
W normalnych okolicznościach nigdy by tego nie zrobiła. Ale tego lata wszystko się zmieniło…
Czy Heather uda się wygrać Panikę, a może jednak będzie to dla niej śmiertelna pułapka?



„W wodzie roiło się od ciał, które wymachiwały rękami i nogami, chlapały, pływały w miejscu. Byli wśród nich zarówno skoczkowie, jak i kibice, taplający się w ubraniach, z piwem i jointami w dłoni. Słyszała odległe dudnienie i pozwoliła, by woda ją uniosła – bez myśli, bez lęku.
O to właśnie chodziło w Panice – o brak lęku.”


„Panika” podbiła moje serce. Nie mogłam się od niej oderwać, czytałam jednym tchem, a niekiedy tego tchu mi brakowało. Emocji było aż zanadto. Prawie zaczęłam obgryzać paznokcie z nerwów. Autorka, co chwilę potrafiła mnie zaskoczyć i wytrącić z równowagi. Za każdym razem, kiedy myślałam, że wiem, co będzie dalej, dostawałam łupnia, bo wcale tak nie było. Oprócz niebezpiecznej gry znajdziemy też drugie dno w tej pozycji. Nie jesteśmy w świecie doskonałych nastolatków bez problemów. Problemy, to nieodłączny element tej książki. Widzimy trudy wkraczania w dorosłe życie, a niekiedy dorosłość szybciej dopada bohaterów, nawet jeżeli tego nie chcą.


„Teraz stał więc w miejscu, grzebiąc butem w ziemi i czekając na zmrok, na sygnał gwizdka rozpoczynający rozgrywkę.
Wygra Panikę.
Zrobi to dla Dayny.
Zrobi to z zemsty.”


Heather to dziewczyna, która wokół siebie widzi tylko beznadzieje. Nie potrafi dostrzec niczego dobrego w otaczającym ją świecie, tak samo, jak nie umie cieszyć się ze szczęścia swoich przyjaciół. Wręcz uważa, że jej najbliżsi powinni się czuć tak samo, jak ona. Bardzo szybko musiała stać się dorosła i przejąć nie tylko odpowiedzialność za siebie. Zmusiły ją do tego problemy rodzinne. Ciągle wyszukuje sobie problemy i samą siebie przygnębia. Radość z małych rzeczy to dla niej obce odczucie. Z jednej strony jest kapryśna jak dorastająca nastolatka, a z drugiej odpowiedzialna i nieustępliwa w swoich postanowieniach. Stara sobie radzić w każdej sytuacji, a dość często, to wszystko ją przerasta.


„Był taki sam, a jednocześnie inny. I to dawało jej nadzieję. Jeśli ludzie się zmieniają, to znaczy, że ona też mogła się zmienić. Mogła być inna.”


Aż wstyd mi się przyznać, ale to moje pierwsze spotkanie z twórczością Lauren Oliver. Jakoś nie miałam wcześniej okazji, aby przeczytać jej książki, choć miałam na nie ochotę. I w tym momencie żałuję, że wcześniej nie udało mi się po nie sięgnąć. „Panika” pokazała mi, co do tej pory straciłam, o ile reszta jej pozycji, jest tak samo dobra, to byłam po prostu głupia, że tyle zwlekałam. Może w najbliższym czasie uda mi się samej o tym przekonać.


„Ale to była kolejna rzecz, której uczył się człowiek w trakcie gry – ludzie zaskakiwali. I to w najbardziej nie-oczekiwany sposób. To była właściwie jedyna rzecz, której można było być pewnym.”


O „Panice” można pisać wiele dobrego, przede wszystkim jest rewelacyjna i zachwyci większość czytelników, tym bardziej zagorzałych fanów autorki. Miała genialny pomysł na fabułę, który nie jest powielony z innych tego typu powieści. Jest jak powiew świeżości, a co najważniejsze, może być prawdziwy. Jak wiadomo nastolatkowie mają różne pomysły, także bym się nie zdziwiła, że gdzieś tam w Ameryce, czy nawet w Polsce dzieją się takie rzeczy. Bohaterowie, nie są zwykłymi papierowymi postaciami, dzięki nim miałam wrażenie, że to jest opowieść o wydarzeniach, które miały już miejsce, tylko że dopiero teraz zostały spisane. Bardzo rzadko spotyka się taką rzeczywistość, którą pisarka nam przedstawiła. To nie jest ten idealny świat, tu znajdziemy realia tego, co możemy znaleźć w każdym mieście, nic nie jest perfekcyjne, tak jak próbują nam to przedstawić w innych książkach. W końcu mamy do czynienia z prawdziwymi ludźmi.


„Dziwne, że ludzie mogą się znać przez tyle lat i tak bardzo mylić się co do siebie.”


Mimo że książka bardzo mi się podobała, zawsze znajdę jakieś "ale"… Tym razem jest to narracja. Owszem nie przeszkadzała w odbiorze historii ani poznawaniu myśli i uczuć bohaterów, ale jednak pojawiały się dziwne wstawki, które dla mnie były niezbyt na miejscu i wolałabym poznać je wraz z dalszym rozwojem sytuacji, niż przed tym, jak dowiedział się o tym jeden z bohaterów. Jest to bardzo rzadko spotykana forma w tego typu powieściach i trzeba się po prostu do tego przyzwyczaić. Wielki plus dla autorki za podzielenie książki między dwóch bohaterów, choć szkoda, że nie wdrożyła do tego jeszcze jednej bohaterki, która uczestniczyła w grze. Nie lubiłam jej, ale chciałabym ją bliżej poznać może wtedy bym się do niej przekonała.

„Panika” to nie tylko zwykła i przeciętna młodzieżówka. Jest w tym coś więcej, co dotrze nie tylko do nastoletnich odbiorców, a także do tych starszych. To pozycja, która jest naprawdę ciekawa i warta uwagi. Niewiele w niej miłości, czy leczenia złamanych serc. Tutaj miłość. niczego nie zwycięża, ale mimo samej gry, Heather także nie okazuje się heroską. Jest niedoskonała. Ma swoje słabości i lęki, nawet nie jest piękna. A to czyni lekturę bardziej przystępną i realistyczną. W końcu ile można czytać o plastikowych laleczkach z bogatych domów.



Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 360
Data premiery: 3 luty 2016
Wydawnictwo: Otwarte



4 komentarze:

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.