niedziela, 4 września 2016

Ewa Seno - W ogień

„W ogień” to pierwszy tom nowej serii Kontrakt spod pióra polskiej autorki Ewy Seno. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, wcześniej miałam okazję zapoznać się z trylogią Antilia, która zdobyła moje czytelnicze serducho. Jak sami pewnie się domyślacie, nowa książka autorki znalazła się na mojej liście „must-have”. Bałam się tylko, ze moje oczekiwania wobec tej powieści będą większe niż powinny, a rzeczywistość szybko sprowadzi mnie na ziemię. Teraz pozostało tylko jedno pytanie, czy ta pozycja była strzałem w dziesiątką, czy może jednak okazała się okropną pomyłką?

Kiedy na całym świecie mamy tylko jedną przyjaciółkę, która właśnie popełniła samobójstwo, a nikt nie chce, aby winni jej śmierci ponieśli zasłużoną karę, jesteśmy zdolni do wszystkiego.
W takiej właśnie sytuacji znalazła się Em, a raczej Emily.
Aby pomścić Emmę, nie cofnie się przed niczym. Podpisze nawet kontrakt z samym diabłem. Ale czy to jest właściwa droga? Czy warto zaprzedać duszę diabłu, żeby dokonać zemsty?
Emily ma do podjęcia jedną z najtrudniejszych decyzji, a po dokonaniu wyboru nie będzie już odwrotu…
Czy podoła temu wyzwaniu?


Już dawno nie czytałam książki z tak przewidywalną fabułą. Potencjał miała ogromny, ale nawet dziecko by się domyśliło, co będzie dalej. Nie było w tym nic oryginalnego, brakowało jakiegokolwiek dramatyzmu. Wszystko zostało wyłożone na tacy już na samym początku. Lektura była lekka, niewymagająca głębszego zastanowienia. Czytało się ją w bardzo ekspresowym tempie, a wykreowany świat przez autorkę był dziecinny. Nie wiem, czy Ewa Seno uważa swoich czytelników za upośledzonych, ale takie odniosłam wrażenie i bardzo mnie to zabolało. Spodziewałam się czegoś lepszego i bardzo się zawiodłam.


"- Więc jak? Chcesz pomścić przyjaciółkę?
-Chcę - szepnęłam - ale jakoś nie uśmiecha mi się spędzanie wieczności w ogniu piekielnym. Lubię ciepło, ale smażenie żywcem to już nie moje klimaty."



Emily jest bardzo pobożną dziewczyną. Zawsze pomagała słabszym, chodziła do kościoła co niedzielę, żyła według przykazań bożych, a czystość chciała zachować aż do ślubu. Według standardów jest zwykłą brzydulą. Trzymała się na uboczu, nie wyróżniała się niczym szczególnym. Takie zahukane dziwadło. Wszystko się zmienia w ciągu kilku godzin, tylko jej dobra natura, stara się walczyć z zaszczepionym złem, które rodzi się w niej. Po śmierci swojego ukochanego ojca czuła się jak sierota, mimo że miała jeszcze matkę. Ale ona nigdy nie darzyła jej matczynym uczuciem, zamieniając życie córki w małe piekło.


"Z własnej woli wylądowałaś w szambie. Chcąc nie chcąc, masz teraz dwa wyjścia: albo nauczysz się pływać w gównie, albo się poddasz i pójdziesz na dno."


Główna bohaterka zatrzymała się w rozwoju umysłowym na etapie kilkuletniego dziecka. Tak naiwnej i głupiej gąski dawno nie widziałam. Jej postać jest bardzo płytka i powierzchowna, bardzo słabo wykreowana. Doprowadzała mnie do histerycznego śmiechu, zresztą cała książka wywoływała u mnie wiele śmiechu. Miałam niezły ubaw, czytając te głupoty. A co gorsza, nie tylko Emily taka była, diabeł nieudacznik zakochujący się w dobrej duszyczce, nieumiejący kontrolować swoich podwładnych? Serio?! Przecież mówimy o panu piekieł, co to w ogóle ma być? Więcej napisać wam nie mogę, musiałabym zbyt wiele wam zdradzić, a to już byłyby spoilery. Cały czas liczyłam na to, że autorka specjalnie chce w błąd wprowadzić czytelników, aby później im pokazać, ciekawą i dobrze skonstruowaną fabułę. Oj, bardzo się pomyliłam.


"- Nie ufasz mi?
-Powiedział diabeł - prychnęłam."



Autorka napisała bajeczkę dla dzieci, którą w szybkim skrócie można opowiedzieć na dobranoc. Aż boję się pomyśleć, co znajdę w kolejnych tomach tej historii, bo dla mnie ona już powinna być zakończona. Jakoś nie wierzę w to, aby kolejne części były dobrym pomysłem. Na ten moment brakuje mi dopracowania i głębszego przemyślenia sensu tej powieści. Poza tym pisarka porwała się za najbardziej oklepany temat w literaturze młodzieżowej dlatego, aby być oryginalnym, powinna bardziej się postarać. Anioły, demony, diabeł to już było i to wielokrotnie, a całość i tak wypada blado przy innych tego typu pozycjach. Na ten moment mogę stanowczo odradzać wam tę książkę w szczególności, jeżeli szukacie mocnych wrażeń.



Moja ocena: 1/10
Liczba stron: 344
Data premiery: 7 lipca 2016

Wydawnictwo: Feeria Young

4 komentarze:

  1. ojoj...aż tak słabo. Osobiście też poznałam styl autorki i choć ma dobre pomysły to jej warsztat nie jest najlepszy...widzę, że się też nie poprawił...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam poprzednią serią autorki i jej pióro mnie nie urzekło, wiec na tę powieść nie mam apetytu

    OdpowiedzUsuń
  3. Ufff, jak to dobrze, że nie skusiłam się na jeszcze jedną próbę jeśli chodzi o twórczość tej autorki :D Czytałam całą (!!!) trylogię o Antilii i mówiąc szczerze, po pierwszym tomie miałam już zdecydowanie dość, a dwa kolejne czytałam "z poczucia obowiązku". Na "W ogień" w ogóle już nie miałam ochoty i z tego co widzę, dobrze zrobiłam, że darowałam sobie lekturę :)

    Pozdrawiam,
    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka wydaje się być jakimś nieporozumieniem...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.