wtorek, 13 września 2016

Kasie West - Chłopak na zastępstwo

Ostatnio nie miałam takiej radości z czytania jak na początku powstania mojego bloga. Wszystkie książki wydawały mi się identyczne, oklepane, bez żadnej głębi. Musiałam, więc wziąć sobie urlop, aby przemyśleć, czy tak naprawdę chcę dalej zajmować się blogowaniem. Po namysłach postanowiłam dalej pisać o książkach. A tym bardziej utwierdził mnie w tym „Chłopak na zastępstwo”, który okazał się dla mnie wielką niespodzianką. Ta lektura uświadomiła mi, jak bardzo kocham książki. Przecież nie mogę się poddać, kiedy już tak daleko zaszłam, choć wiem, że teraz zaczynam wszystko tak jakby od początku.

Czy bal maturalny może okazać się katastrofą? Tak, w szczególności, kiedy zrywa z tobą twój chłopak i to na samym parkingu na chwilę przed balem, a przecież w końcu miałaś przedstawić go swoim koleżanką, bo one wcale nie wierzą w jego istnienie…
Ale nie wiedzą też, jak on wygląda…
I żeby wyjść z twarzą z całej tej sytuacji i nie okazać się wielką kłamczuchą z wyimaginowanym chłopakiem, można wziąć pierwszego lepszego faceta, który wcieli się w niego.
Plan jest prosty. Tylko, czy na pewno ten plan wypali? I jakie skutki przyniesie w przyszłości?
Gia przekona się o tym na własnej skórze. Czy sprytny plan, który wymyśliła, okaże się genialny, a może tylko ją pogrąży?



„ - Jak mierzymy dziś naszą wartość? Liczbą lajków, które otrzymał nasz post, tym, jak wielu mamy znajomych czy ile zebraliśmy retweetów? Czy w ogóle wiemy, co tak naprawdę myślimy, dopóki nie przedstawimy naszych myśli w sieci i nie dowiemy się od innych, ile ich zdaniem są warte?”


„Chłopak na zastępstwo” jest niesamowicie wciągający, taka lekka lektura, która bawi swoim humorem, ale także potrafi doprowadzić do łez. I o zgrozo, co do mnie nie podobne, popłakałam się przy niej. Sama nawet nie wiem, dlaczego tak się stało. Bardzo możliwe, że to za sprawą głównej bohaterki i uczuć, które odczuwałam podczas czytania. Taka prosta niepozorna historia, a potrafi namieszać w głowie. Idealna na jeden wieczór, bo bardzo szybko się ja pochłania. Nie sposób o niej przestać myśleć. Autorka stworzyła genialne dzieło, które trafi do serc czytelników. A przy takiej ilości książek młodzieżowych na naszym rynku, ciężko uzyskać taki efekt.


„- Rzadko znajdujemy głębię, szukając jej w sobie. Głębie znajduje się w tym, czego uczymy się od ludzi i tego, co dzieje się wokół nas. Bo wszystko, Gia, ma swoją opowieść. Poznając te opowieści, będziesz się napełniać nowymi doświadczeniami, które sprawiają, że zrozumiesz więcej. Będziesz wzbogacać swoją duszę o nowe warstwy.”


Gia jest chodzącym ideałem. Przewodnicząca samorządu uczniowskiego jest popularna w swojej szkole i do tego ma starszego od siebie chłopaka Bradleya. W jednym momencie całe jej proste, niewymagające życie zaczyna się walić. Najpierw zrywa z nią chłopak, później musi stawić czoło swoim czterem przyjaciółką, ale jedna z nich zawsze mąci w jej relacjach z resztą. Dlatego nie może pozwolić sobie, aby jej pierwotny plan uległ zniszczeniu. Nie wie tylko, jak bardzo przez to wszystko się zmieni. I zacznie dostrzegać luki w swoim powierzchownym zachowaniu. Tylko, czy ta sytuacje, czegoś ją nauczy?


„Przekonałam się, że jestem najpłytszym człowiekiem na ziemi. Nie ma we mnie absolutnie żadnej głębi i nawet nie mam pojęcia, jak ją osiągnąć. Mam normalne życie. Moi rodzice są razem. Nie biją mnie ani nic takiego. Śmierć nie odebrała mi nikogo bliskiego. Dobrze sobie radzę w szkole. Nie jesteśmy ani biedni, ani bogaci. Nigdy poważnie nie chorowałam, nie przeżyłam żadnego niebezpiecznego dla życia wypadku. Ominęły mnie wszelkie tragedie i przez to nie ma we mnie żadnej mądrości ani głębszego wejrzenia w cokolwiek.”


O matko, ta książka jest genialna. To była moja pierwsza myśl po zakończeniu czytania jej. Nie mogłam wyjść spod wrażenia, jak taka zwykła historia może okazać się czymś tak wyjątkowym. I chyba jeszcze z czymś takim się nie spotkałam w dotąd czytanych przeze mnie powieściach. Była niczym powiew świeżości. A takiej odskoczni było mi trzeba, bo cała reszta mi się „przejadła”. A co gorsza ciągle mi mało, a żadnej kontynuacji nie będzie. To jedna z tych książek, które są definitywnie zakończone, a jak wiadomo, takie czyta się najlepiej i bardzo często się do nich kiedyś wraca. Już nie mogę się doczekać kolejnych powieści spod pióra autorki.


„Starałam się dzisiaj być lepszym człowiekiem, ale świat nie współpracuje.”


Główna bohaterka, choć może wydać się bardzo płytką osobą, jest postacią, którą z miejsca można polubić. Nadaje realności całej sytuacji, a do tego nie jest nawet odrobinę wkurzająca, jak to nie raz bywa. Ale i tak moje serce wędruje do tytułowego zastępczego chłopaka. Niby odludek, ale jest w nim coś, co każda dziewczyna szuka w swoim wymarzonym ideale. Poza tym cały czas się zastanawiam, jak autorce udało się połączyć tak wiele typów różnych ludzi w jednej książce, nie wywołując tym konfliktów. Zgrabnie pokazała, na czym polegają nasze relacje z różnymi ludźmi i dlaczego tak się dzieje. Dlatego oprócz zabawnej historii, dostajemy jeszcze coś głębszego, nad czym warto się zastanowić w dzisiejszych czasach. A to, co nam pisarka próbuje uświadomić, to najprawdziwsza prawda.



Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 400
Data premiery: 6 lipca 2016

Wydawnictwo: Feeria Young  

2 komentarze:

  1. Będę czytać tę książkę w ramach book touru i mimo że rzadko czytam książki z tego gatunku, to nie mogę się doczekać. Każda recenzja, jaką czytałam, jest tak pozytywna jak Twoja. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie książka tez bardzo się podobała i idealnie wpasowała się w lekturę na ciepłe dni. Niby fabuła jak każda inna, a jednak ma coś w sobie, co ja wyróżnia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.