poniedziałek, 26 grudnia 2016

Pierce Brown - Red Rising. Gwiazda zaranna

Minęło sporo czasu, od momentu, kiedy czytałam drugi tom Red Rising. Nie powiem, bo czekałam, kiedy do moich rąk trafi „Gwiazda zaranna”, ale jak już miałam ją u siebie na półce, nie mogłam zabrać się za jej czytanie. I tak leżakowała sobie kilka ładnych miesięcy. W końcu nadszedł ten upragniony moment, kiedy się przełamałam i zabrałam za lekturę. W mojej głowie było wiele obaw, bo przecież „Złoty Syn” skończył się w tak emocjonującym momencie. Bałam się, że całość nie spełni moich oczekiwań, że moje domysły na ciąg dalszy fabuły, są zbyt wygórowane. A jak było naprawdę?

Teraz już nie ma tajemnicy. Złoci wiedza kim jest Darrow. Szakal go więzi, ale także jego rodzinę. Synowie Aresa zostali zabici. A jego ukochana uciekła i nie chce go znać.
Jego misja już się skończyła, jest nie ważna, nie ma już sensu…
Darrow więziony w kamiennej celi przez Szakala. Popada już w obłęd. Nie wiadomo, ile minęło dni, tygodni czy miesięcy. Liczy się tylko to, że nie ma już dla niego nadziei, czas, aby śmierć nadeszła, bo dłużej już tego nie wytrzyma…
A pomoc nie nadchodzi…
Ale Darrow nie wie jednego – nie wszyscy buntownicy zginęli. I tym bardziej nie ma pojęcia, że próbują wydostać go z jego celi. Muszą się spieszyć, bo czas nagli.
Wybuch wojny jest coraz bliżej…



„Człowiek nie jest samotną wyspą. Potrzebuje tych, którzy go kochają. Potrzebuje też tych, którzy go nienawidzą. Potrzebujemy innych, aby wiązali nas z życiem, dawali nam powód do życia, powód do uczuć.”


Chyba jednak minęło zbyt dużo czasu, bo nie mogłam wciągnąć się z powrotem w tę historię. Opisy mi się dłużyły, były moją zmorą, nawet kilkukrotnie chciałam się poddać i odłożyć książkę na półkę. Nawet w trakcie trwania jakiejś akcji, opisy były nie do zniesienia. Burzyły całe napięcie, które chwile wcześniej zostało tak dobrze zbudowane. I niestety, ale muszę wam się w tym momencie przyznać, że przeczytanie tej książki nie zajęło mi kilku godzin, tylko praktycznie cały tydzień. Musiałam wyznaczać sobie minimalne limity stron, aby móc sprostać temu wyzwaniu. Inaczej, chybaby mi się nie udało tego dokonać.


„Wilki, choć są piękne, gdy wyją, zabijają w milczeniu.”


Darrow jest cieniem, nie ma już złotego chłopaka, który tak prężnie wił się ku władzy. Podłączony do rurek podtrzymujących jego życie, by nie mógł umrzeć z wycieczenia, choć wiele mu do tego nie brakuje. Przywiązany bez możliwości ruchu, w całkowitej ciemności. Traktowany z największym okrucieństwem. Ukryty przed całym światem, choć oficjalnie nie żyje i tylko jego oprawca o tym wie. Popada w obłęd, choć w jego sytuacji to nic dziwnego. Tortury Szakala złamały go, każdego by złamały. Jego bezwzględność powoduje mdłości, bo w tym, jak potraktował Darrowa, nie ma nic humanitarnego. Ale patrząc na to z drugiej strony, znając hierarchie, czy można mu się dziwić?


„Życie to nie tylko kwestia oddychania, w życiu chodzi też o to, żeby być.”


W końcu nadszedł finał, który niestety jest dość przewidywalny. Ale za nim dobrniemy do niego, jest w miarę zaskakująco. I tylko to tak naprawdę ratuję tę książkę. Niestety, ale nie jestem zachwycona, tak jak byłam przy dwóch poprzednich częściach. Brakowało mi tego czegoś, co tam wtedy znalazłam. Tego, co sprawiało, że ta historia całkowicie mnie pochłonęła i nie mogłam się od niej oderwać. Męczył mnie Darrow w szczególności na początku, rozumiem, że autor chciał pokazać obłęd, ale jest wiele innych sposobów, aby przedstawić go w jak najlepszym wykonaniu. Jego ciągłe rozważania i obrazy, które w dość obszerny sposób z masą niepotrzebnych szczegółów, opisuje czytelnikowi, są bardzo ciężko strawne.

Brakowało mi w tym wszystkim intryg, było za spokojnie, zbyt wylewnie – bohaterowie zbyt łatwo wszystkim mówili o swoich uczuciach i obawach. Autor nie podołał w napisaniu zakończeniu, zbyt płytkie to było i patrząc na to, że mamy tutaj sześćset stron, wszystko było ciągnięte na siłę. Zakończenia rządzą się swoimi prawami, ale w moim odczuciu, Pierce Brown, za bardzo odszedł od tego, co nam zaproponował w poprzednich częściach. I to jest największą bolączką „Gwiazdy zarannej”. Niby ten sam świat, ci sami bohaterowie, a jednak diametralnie się różni. Nie mniej jednak patrząc na całą trylogię, jest ona warta zapoznania. I polecam ją przeczytać.



Moja ocena: 5/10
Liczba stron: 592
Data premiery: 20 kwietnia 2016
Wydawnictwo: Drageus Publishing House

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.