wtorek, 15 kwietnia 2014

Stanisław Karolewski - Bilet na Arkę

Możliwość przeczytania tej książki, pojawiła się na początku mojej przygody z blogowaniem oraz początkami współpracy z akcją Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. Jak większość początkujących blogerów, byłam zafascynowana, możliwościami, które się przede mną otwierają i zbytnio nie zwracałam uwagi na lektury, które są mi proponowane – po prostu brałam wszystko. Takim sposobem trafiła do mnie książka p. Stanisława „Bilet na Arkę”.

 Z każdej strony słyszymy o zbliżającym się końcu świata. Wszystkie znaki na ziemi i niebie o tym przesądzają. Stare przepowiednie, stają się prawdą. A rychły koniec, co raz bliżej. I mimo, że nikt tego nie zauważył, to Fryderyk Pauszke, nie był ślepcem i od dawna przygotowywał się na tę okoliczność wraz ze swoim synem, któremu zapewnił niecodzienne dzieciństwo. Tylko jak tu zbudować Arkę? Jak zgromadzić potrzebne na to fundusze? O to, bądźcie spokojni. Stary Fryderyk, ma głowę pełną pomysłów, tylko czas na ich realizację. Ale czy na pewno koniec świata nadchodzi, a może w tym wszystkim jest ukryte drugie dno? Tak więc Fryderyk, jego syn, Alex – agent KGB, Zuza – potomek Pandory oraz parę innych osób, równie pokręconych jak sam pomysłodawca, zabierają się za budowę Arki. Czy im się to uda? Wystarczy odrobina wiary i modlitwy, i wszystko może się udać.


Przyznam szczerze, że po przeczytaniu pierwszych stron, miałam chęć rzucić książką w kąt i więcej do niej nie wracać. Ale po paru podejściach, udało mi się ją przeczytać. Co mnie skutecznie odstraszało, temat Boga, wiary, modlitwy. Mimo, że jestem osobą wierzącą, staram się nie polemizować na ten temat, a swoje przekonania, zostawiam dla siebie. Dlatego skutecznie, jak do tej pory omijałam taka tematykę w książkach. Niestety, przez swoją głupotę, tym razem wpadłam jak śliwka w kompot.

Fakt jest taki, że oprócz wiary i religii, znajdziemy tutaj pełno cynizmu, ciętych ripost, drwiny oraz komizmu. Same postacie tak od siebie różne, a jednak coś je łączy. Każdy jest w swoim rodzaju dziwakiem, ale bez niego, nic już nie jest takie samo. Każda postać jest dokładnie przemyślana i wprowadza swoisty zamęt. Nie raz przyprawia o zawrót głowy. Szczególnie patrząc na pomysłowe plany Fryderyka. Autor musiał, zadać sobie trudu, dopracowując takie szczegóły.

Choć pierwszą połowę książki, czytałam kilka dni, to drugą pochłonęłam w jedną chwilę. Z każda kolejną stroną, co raz bardziej wciągałam się w budowanie Arki. I choć całość jest pokręcona, jak sami bohaterowie, to ta powieść ma swój niebanalny urok, charakter i humor. Rzadko kiedy można spotkać, coś takiego i w tym momencie szczerze gratuluję autorowi.

Znajdziemy również, całkiem świeże spojrzenia na kościół i politykę. I to takie o którym głośno się nie mówi. Ale za to po kątach swoje się mówi. Tu jest wszystko wyłożone na stół. Nie ma tabu, ani owijania w bawełnę. Mimo tych wszystkich religijnych powiązań, człowiek jest w stanie uwierzyć, ze wszystko jest możliwe, a kościół to bzdura. Sam musisz się przekonać w co tak naprawdę wierzysz i jaki jest tok Twojego myślenia. Ale pamiętaj, to tylko fikcja literacka, która jest bardzo dobrze wpasowana w nasze współczesne czasy. Ale w tym wszystkim jest jeden minus. Mimo tych wszystkich nagłych zwrotów i przewrotów, w całej tej historii czegoś mi zabrakło. Pod sam koniec, zaczynała opadać mi szczęka, ze zdziwienia, ale sam koniec, nie rozstrzygał dla mnie nic. Może to tylko takie moje urojenie, ale według mnie, autor nie dopracował zakończenia, a napisał je tylko aby było. Pomijając już to, że książka może zniechęcić, czytelnika długimi opisami i dialogami, które niestety dosyć często, są nie zrozumiałe, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić

Podsumowując całą powieść: warto po nią sięgnąć. Ale, trzeba się uzbroić w cierpliwość i przebrnąć przez pierwszą połowę, która jest najbardziej męcząca, czym bliżej końca, tym co raz bardziej ciekawie się robi. Specyficzny humor, albo cię rozbawi albo zdenerwuję. Wszystko zależy od tego jak, zrozumiesz tekst, który czytasz. A przyznam szczerze, że nie jest to łatwe zadanie. A teraz zabieram się do czytania kolejnej powieści , Stanisława Karolewskiego. Tym razem jest to „W piaskownicy światów. Epos Wrocławski.”

I tak na sam koniec parę słów o autorze.  Stanisław Michał Karolewski ma na swoim koncie wydane trzy książki, a czwarta książka która ukazała się w 2013 roku jest drugim wydaniem „Głodnego anioła”, która jest uzupełniona i rozszerzona. W 2008 roku zmagał się ze złośliwą odmianą raka, który mimo chemioterapii i pozostałego leczenia, po pół roku wrócił. W tedy Wyleczył się sam. Ziołami, dietą i siłą woli.
Z pasji, zawodu i wykształcenia: antykwariusz, historyk sztuki, fotograf, literat. Twórca wrocławskiego Szarlatana - interdyscyplinarnego antykwariatu i miejsca kultury, które prócz tradycyjnych form upowszechniania kultury jak: wystawy malarstwa, wieczory poetyckie, czytanie bajek najmłodszym zasłynęło z promocji czytelnictwa w niecodzienny sposób,  m.in.: Pogrzebem drogich książek, Meblami wykonanymi z książek, Cmentarzyskiem Zapomnianych Książek.
Źródło: http://szarlatan.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=189&Itemid=90

Moja ocena: 6/10

Liczba stron: 228
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Szarlatan






Recenzja bierze udział w akcji:

10 komentarzy:

  1. W niektórych momentach już nie ogarniałem o co chodzi. Męczyłem tę książkę przez cztery dni i doszedłem dopiero do połowy. Skoro mówisz, że potem będzie już z górki to muszę wrócić do tej książki i wreszcie ją skończyć. Oby odczucia były pozytywne! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się męczę z kolejną książką tego autora pierwsze dwie kartki dały mi nadzieję na coś fajnego reszta mnie przerosła jak na razie.. Książka leży może jeszcze wrócę do niej..

      Usuń
  2. Nie słyszałem o tej o książce, ale ciesze się, że trafiłem na jej recenzję. Zachęciłaś mnie do niej i z pewnością ją przeczytam w najbliższym czasie. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam o tej pozycji, ale to nie jest mój typ więc nie żałuję, że tego jeszcze nie uczyniłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie ma czego żałować.. Sama bym się chyba ponownie nie zdecydowała na tą książkę..

      Usuń
  4. Nie skuszę się na tą pozycję. Całkiem nie w moim guście, a męczyć się z nią nie chcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to Ci się nie dziwie, drugi raz bym po nią nie sięgnęła.

      Usuń
  5. Ciężka książka jak dla mnie. Całkowicie nie mój typ, ani mój gust humorystyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto spróbować, ale zachęcać nadmiernie, nie będę, bo nie chcę abyś się z nią męczyła ;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.