poniedziałek, 10 listopada 2014

Cora Carmack - Coś do stracenia

Wokół tej książki jest bardzo wiele szumu. Większość osób, które czytały tę pozycję, chwalą ją sobie. Nie mogłam obojętnie przejść obok tej pozycji i musiałam sprawdzić czy faktycznie warto po nią sięgnąć. Jedyne co mogę w tym momencie stwierdzić – żałuję, że tak późno zdecydowałam się na przeczytanie tej lektury.

Dwudziestodwuletnia Bliss, studentka aktorstwa, jest nadal dziewicą. Wyznanie przyjaciółce tej ciążącej prawdy nie było najlepszym pomysłem. Od razu zaciągnęła ją do baru i kazała szukać faceta na jedną noc, z którym mogłaby stracić swoją cnotę. Gdy Bliss traci już nadzieję na pozytywne rozwiązanie swojego problemu, poznaję  Garcika, który robi na niej piorunujące wrażenie. Gdyby nie spanikowała to jej zamiary doszłyby do skutku, a tak zapomnieć o tej nocy nie będzie tak prosto. Garick mieszka na tej samej ulicy co Bliss, a w dodatku okazuje się, że jest  jej nowym wykładowcą…


Wielokrotnie można usłyszeć o romansach między studentką i wykładowcą. Gdy wykładowca jest o wiele starszy od swojej uczennicy, jest to trochę dziwne i nie zrozumiałe dla innych. Ale gdy między nimi jest niewielka różnica wieku co w tedy? Kiedy poznają się bezpośrednio na uczelni w tedy lepiej nie pchać się w żaden romans, ale gdy poznają się wcześniej za nim okazuje się, że będą łączyć ich także inne relacja, jak powinni się zachować?

Bliss nie należy do grupy „pustych laleczek”, każda swoją decyzję dogłębnie analizuje, lubi gdy ma wszystko pod kontrolą, bo inaczej bardzo panikuje. To właśnie przez to jaka jest nie ma chłopaka, ani nigdy nie uprawiała seksu. Dla niej i jej analitycznej natury jest to coś czego nie może kontrolować, coś czego z jednej strony pragnie, a z drugiej się boi. Nigdy nie pozwoliła się ponieść emocją, bynajmniej dopóki w jej życiu nie pojawił się Garick. To właśnie on uwolnił w niej stłumione emocje. Garick jest ideałem. Przystojny, dobrze zbudowany, a do tego ma brytyjski akcent, wiele dziewczyn traci głowę dla takich chłopaków jak on.

Ta historia niesamowicie mnie wciągnęła. Pochłonęłam ją jednym tchem, nie mogąc się oderwać od czytania. Zapomniałam o całym bożym  świecie, a oprócz książki nic więcej mnie nie obchodziło. Wartka akcja nie pozwala nudzić się czytelnikowi. Dobrze, że nikt mnie nie obserwował podczas czytania, bo przez większość czasu uśmiech nie schodził mi z twarzy, od czasu do czasu zdarzały się nawet jakieś parsknięcia śmiechem. Gdyby ktoś mnie obserwował to stwierdziłby, że jestem zdrowo szurnięta.

Nie polecam czytać tej książki w miejscach publicznych, bo grozi to wielką katastrofą. Lektura jest bardzo wciągająca, dzięki czemu jest to pozycja na jeden wieczór, przyczynia się także do tego sposób w którym autorka napisała swoje dzieło. Nie sposób się od niej oderwać wcześniej niż  po przeczytaniu ostatniej strony. Zwrot „tylko jeszcze jeden rozdział” nabiera nowego znaczenia, za każdym razem tak powtarzałam, ale nigdy się to nie sprawdziło. Ze względu na lekkie zabarwienie erotyczne polecam tę książkę dla grupy wiekowej 16+. Wszystkie sceny o tej treści są bardzo subtelne i w żaden sposób nie odstraszają czytelnika, wręcz rozbudzają jego umysł i fantazję.

„Cora Carmack to młoda autorka bestsellerów o dwudziestokilkulatkach. Urodziła się w Teksasie, obecnie mieszka w Nowym Jorku. Swój czas spędza na pisaniu, podróżach oraz oglądaniu różnych dziwnych programów w TV. Uwielbia pakować swoich bohaterów w krępujące sytuacje i wyznaje zasadę, że nawet najbardziej pokręceni ludzie zasługują na miłość.”



Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 204
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Jaguar


15 komentarzy:

  1. Znowu mnie nękają ostatnio młodzieżówki, musze sięgnąc i po tą, choć to ujma na honorze, ale jednak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodzieżówki to chwila rozrywki dla umysłu :)

      Usuń
  2. Chyba skusze się na ta książkę w zaciszu domowym :)

    http://indywidualnaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz racje wiele szumu jest ostatnio na temat tej książki, ale i dobie widzę, że też przypadła do gustu. Ja mam ją dopiero w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest lekka i przyjemna dlatego trafiła w mój gust :)

      Usuń
  4. Gdy napisałaś "nie polecam w miejscach publicznych" obawiałam się, że książka wywołuje jakieś zgorszenie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgorszenia nie ma, ale ludzie obserwujący cię podczas czytania mogą różnie reagować :)

      Usuń
  5. Mam ją w planach, mam nadzieję, że też się tak wciągnę jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już wiele recenzji tej książki i zauważyłam, że zdania są wyraźnie podzielone. Mimo to i tak mam zamiar sięgnąć po "Coś do stracenia". Niby nie jest to zbyt ambitna lektura, jednak idelanie nadaje się na chwilę odprężenia w chłodne wieczory :)

    http://ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej wyrobić sobie zdanie samemu czytając :)

      Usuń
  7. Mam ją w planach po tym, jak przeczytałam recenzję p. Lingas-Łoniewskiej i widzę, że kolejne tylko utrzymują mnie w tym fakcie, że powinnam jak najszybciej się ogarnąć i gdzieś wytrzasnąć własny egzemplarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie w bibliotece ją znalazłam :) Jest jakiś czytelnik/czytelniczka, która dostarcza swoje niepotrzebne książki :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.