sobota, 10 października 2015

Lauren Miller - Aplikacja

„Aplikacja” to powieść która podbija serca swoich czytelników, odkąd tylko pojawiła się w jesiennych zapowiedziach Wydawnictwa Feeria Young. Co dziwniejsze, w dobie dzisiejszej technologii, po raz pierwszy spotykam się z taką tematyką w książce. Nie wiem czy jest to moje niedopatrzenie, przecież mogłam przeoczyć taką lekturę, a może po prostu nikt jeszcze nie wpadł na taki pomysł. Niby ten aspekt jest zaletą, a mimo wszystko miałam obawy. Bałam się o wykonanie tego pomysłu. W końcu to coś nowego, a jednak gdzieś pojawiała się iskierka Zwątpienia…

Wyobraź sobie bycie szczęśliwym posiadaczem aplikacji Lux. Nie wiesz co zjeść, w co się ubrać, ani o której wyjść z domu? Lux cię wyręczy we wszystkim. Zajmuje się prostymi sprawami, a także tymi trudnymi. Już nie musisz być zdany sam na siebie, w końcu masz kogoś kto dokona za ciebie tych niewyobrażalnie trudnych wyborów…
Pamiętaj.  Zwątpienie doprowadzi cię do zguby…
W świecie szesnastoletniej Rory, aplikacja Lux jest narzędziem absolutnie niezbędnym. Nie wyobraża sobie, że ktoś mógłby być bez niej szczęśliwy. I tylko nieliczni outsiderzy z niej nie korzystają. Jednak jej przyjęcie do elitarnej Akademii Theden, zmienia jej pogląd na rzeczywistość. Nagle dostrzega to, co było niewidoczne.
Co odkryje Rory? Kim naprawdę była jej mama i dlaczego umarła? Czym tak naprawdę jest Zwątpienie?


„Aplikacja” od samego początku szokuje. Najbardziej absurdalnym stwierdzeniem, przynajmniej dla mnie, jest „Zwątpienie”. Nie powiem, przy wyjaśnieniu tej definicji, na mojej twarzy pojawił się głupi uśmieszek niedowierzania. Musiałam szybko otrząsnąć się z pierwszego wrażenia i swój rozum sprowadzić z powrotem na ziemie. Przecież to tylko książka i wyobraźnia autora. Oprócz tego, pojawiła się nowa terminologia, z którą trzeba było się oswoić. Choć trzeba przyznać autorka, bardzo przystępnie wszystko przedstawiła. Nie miałam najmniejszych zastrzeżeń, co do wytłumaczenia nowości, przez nią opisanych. A i tak zgubiły mnie cytaty z „Raju utraconego”. No cóż, nie codziennie posługujemy się starą polszczyzną.


"Mnie natomiast gemini służyło do wszystkiego. Mój kalendarz, moje plany, mój profil na Forum, playlisty, książki – wszystko to pragnęłam mieć pod ręką, zawsze. Potrzebny był mi też, oczywiście, Lux, dzięki któremu moje życie szło gładko. Radziłam się tej apki co najmniej tysiąc razy na dzień. W co powinnam się ubrać? Gdzie usiąść? Kogo zaprosić na połowinki? Wszystkie decyzje, które wydawały się ważne, i pewnie całe mnóstwo nieistotnych."


Rory, to nastolatka jak każda inna. Niczym szczególnym nie wyróżnia się z tłumu. Jej handheld i Lux, to jej prawa ręka. Nie potrafi sama podejmować decyzji. W szkole raczej żyła w odosobnieniu. Nie była bogata, ani popularna. Miała tylko jednego przyjaciela zamiast grona przyjaciółek. Ale tak było jej dobrze. Była sobą, a do tego miała niesamowity umysł, który zapewnił jej przyszłość w Theden. W akademii coś zaczęło się w niej zmieniać. Po części za sprawą jej współlokatorki Hershey, która używała Luxa w odmienny sposób, oczywiście nie zawsze. To dzięki niej i temu sposobowi Rory poznała Northa, który namieszał jej w głowie. No i przeszłość, która nie dała o sobie zapomnieć, a wręcz krzyczy by odkryć prawdę.


"Przemianowanie go na Zwątpienie było elementem strategii marketingowej, cząstką wielkiej kampanii służb publicznych, sponsorowanej przez przedsiębiorstwo farmaceutyczne, które wyprodukowało tłumiącą go pigułkę. Ta nazwa miała przypominać ludziom, czym ten głos naprawdę jest. Że to wróg rozsądku."


Autorka przedstawiła wizję świata, która jest bardzo kusząca. I w dobie obecnej technologii, a przede wszystkim jej rozwoju, wszystko jest możliwe. Które z nas by nie chciało, aby coś lub ktoś, powiedział nam, co będzie dla nas dobre. A jednak z drugiej strony, wydaje mi się to przerażające. Przecież jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo popełniać gafy, inaczej niczego byśmy się nie nauczyli. Bycie „doskonałym robotem” wcale nie jest takie atrakcyjne. Nie tylko nasze zalety decydują o tym kim jesteśmy, ale także nasze wady. Mimo wszystko, już teraz można zauważyć, jak często szukamy porad w internecie. Korzystamy z dobrodziejstw tego wynalazku, a także uzależniamy się od niego. Na dzień dzisiejszy wielu z nas nie wyobraża sobie życia bez internetu. A technologia umożliwia nam dostęp do niego w każdym miejscu, w którym  się znajdujemy.

„Aplikacja” to książka, przy której od dosyć dawna, nie miałam tego uczucia – to już było. Nie ma oklepanego schematu i przewidywalności. I jest zamknięta tylko w jednym tomie. Nie ma powielania i rozciągania na siłę całej historii, tylko po to aby było. Ponadto lektura trzyma w napięciu, czym bardziej się w nią zagłębiamy tym więcej emocji w nas wzbudza. Lekkie pióro autorki pokazuje oryginalność. Dodatkowo towarzyszy temu uczucie, że Lauren Miller włożyła w napisanie tej powieści swoją pasję. Potrafi zaciekawić czytelnika, rozbudzić jego wyobraźnie, a przy tym nic nie jest płytkie czy powierzchowne. Każde zdanie pokazuje jak wiele wysiłku włożyła w swoją pracę. A to jest w tych czasach wielka rzadkością. Można rzec, że to nietypowe zjawisko.     



Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 456
Data premiery: 7 październik 2015

Wydawnictwo: Feeria Young

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.