sobota, 3 października 2015

Ilona Andrews - Na krawędzi

Pod pseudonimem Ilona Andrews, kryje się małżeństwo, które podbiło moje czytelnicze serce. Moje pierwsze spotkanie z ich twórczością, odbyło się dzięki książce „Magia Kąsa”. Potem pochłonęłam dalsze części cyklu przygód Kate Daniels. Nic więc dziwnego, że „Na krawędzi” trafiło na moją listę „MUST HAVE”. Niestety, musiałam długo czekać na moment, kiedy pozycja trafiła w moje ręce. Na szczęście, podczas zakupów w jednej z większych sieci handlowych, dziwnym zrządzeniem losu, w koszach z tania książką, znalazłam swoją zdobycz – „Na krawędzi”.

Rose Dryton żyje na Rubieży, pomiędzy dwoma światami, gdzie w jednym magia jest tylko bajką, a w drugim jest wybawieniem. Pewnego dnia na granicy jej ziemi, pojawia się błękitno krwisty szlachcic z Dziwoziemia. Nie on pierwszy przywędrował z tak dalekich stron. Szybki układ, który miał zapewnić jej bezpieczeństwo i spokój, przeradza się w ciężką wojnę…
W tym samym czasie Rubieży grozi niebezpieczeństwo… Jedyną szansą na ocalenie jest Declan i jego magia, a również Rose… Oboje muszą zjednoczyć siły i stawić czoło zagrożeniu…
Jaki jest prawdziwy powód przybycia Declana, a może to on niesie zagładę dla Rubieży?
Co wyniknie z układu między Rose i Declanem?


Znając już możliwości tego wspaniałego duetu pisarskiego, zastanawiałam się czego mogę się tym razem spodziewać. Wiedziałam, że książka może być dla mnie ogromnym zaskoczeniem, a to wzbudzało we mnie pewne obawy. Oczywiście wszelkie „ale” było bezpodstawne. Rozwiały się już po kilku stronach, w tym samym  momencie, kiedy lektura mnie pochłonęła. A pomyśleć, że za nim zabrałam się za czytanie narzekałam na brak czasu aby odpocząć.  Nie dojść, że wypoczęłam to jeszcze porzuciłam wszelkie swoje obowiązki. I nic nie mogłam na to poradzić.

Rose to silna kobieta, która potrafi zadbać o siebie, a także o swoich braci. Poświęciła się aby ich wychować, zamknęła się w ciasnym kokonie i żyje w swoim małym świecie, ciężko pracując na utrzymanie. Oprócz babci i braci nie ma nikogo. Dla Rose magia jest udręką, a miała zafundować jej pozycję i wybawienie od złośliwości ludzi, a sprowadziła na nią jeszcze większe zainteresowanie. W połączeniu z ciężką przeszłością dostarczyła mieszkańcom Rubieży więcej możliwości do plotkowania, a to nie tak miało być. Teraz jest cennym celem do zdobycia, choć od dawna miała nikt już jej nie niepokoił.

Lektura wywołała we mnie wiele emocji, co musiało wyglądać komicznie dla osób, które mogły mnie obserwować. Czasami się śmiałam, a zaraz po tym obgryzałam paznokcie, bo napięcie rosło w zastraszającym tempie. Aura tajemniczości wzbudzała niepewność i niepokój. A to tylko wierzchołek tego, co zaserwowano dla czytelnika. Oczywiście nie można zapomnieć o bohaterach. Każdy z nich jest dopracowany do perfekcji, są pełnowartościowi, z krwi i kości. Nie brakuje im ciętego języka i charakterku.  A lepszego zakończenia nie mogłabym sobie wyobrazić. To był strzał w dziesiątkę. Szkoda tylko, że nie poznamy dalszych losów Rose i jej braci.

W tej książce bardzo dużo się dzieje. Pojawia się wiele wątków, niedomówień, a nawet tajemnic. Czasami zastanawiam się, jak udało się to wszystko autorom udźwignąć i nie pogubić  w tym wszystkim. Nie przeczę, nie zawsze podobało mi się zachowanie bohaterów, ale wiem, że dzięki temu mieli swój niepowtarzalny urok. A wszystko to złożone w całość, ukazuję walkę o miłość, przetrwanie i o siebie. Czas podejmowania trudnych decyzji, a także powstrzymywanie swoich instynktów na wodzy.

Jestem ciekawa, co znajdę w kolejnej książce, która znów ukazuje Rubież, ale tym razem innych bohaterów. Mam nadzieję, że lektura bardzo szybko trafi w moje ręce.

Ilona Andrews to w istocie duet pisarski, w skład którego wchodzą Ilona i Andrew Gordon. Małżeństwo piszące przede wszystkim powieści z gatunku urban fantasy. Ich styl, to połączenie cech charakterystycznych fantasy, horroru oraz magii. Ilona urodziła się w Rosji. Wyemigrowała do USA w wieku lat nastu. Studiowała na wydziale biochemii Western Carolina University. Podczas studiów poznała swojego obecnego męża, z którym wspólnie w 2007 napisała pierwszą powieść Magic Bites. Jej główna bohaterka Kate Daniels, błyskawicznie zyskała rzeszę wielbicieli. Napisana w 2008 roku kontynuacja przygód charyzmatycznej 26-latki – Magic Burns znalazła się na 32 miejscu na liście bestsellerów New York Timesa. Opowiadania Ilony Andrews były publikowane także w antologiach, m.in. Mammoth Book of Paranormal Romance.


Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 402
Rok wydania: 2011
Wydawnictwo: Fabryka Słów



10 komentarzy:

  1. Łał, zapowiada się obiecująco :)
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię książki, które wzbudzają paletę emocji :) Do tego mój gatunek i tematyka - zapisuje na listę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam :) No i, w takim razie, zostaje mi tylko życzyć miłej lektury :)

      Usuń
  3. Nie słyszałam wcześniej o tej książce ani o autorach. Zapowiada się intrygująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorzy są genialni. Z pod ich ręki wychodzi naprawdę dobre urbanfantasy :)

      Usuń
  4. O kurczę, a tu mnie zaskoczyłaś! Małżeństwo, które razem tworzy? No wygrane życie! :) Aż mi teraz troszkę szkoda, że nie znam ich twórczości, ale skoro sobie tak zachwalasz, to będę miała na uwadze tę książkę. Okładkę ma czarującą, a samą Rose bym bardzo polubiła.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I do tego genialne małżeństwo, które pisze genialne książki. Sama poluje na ich książki, aby uzupełnić kolekcję na swojej półce :) Niestety, ale bardzo ciężko dostać ich książki z drugiej ręki. I wcale się nie dziwię. Nikt o zdrowych zmysłach nie sprzedaje takich pozycji :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.