piątek, 30 października 2015

Przedpremierowo: Sabaa Tahir - Ember in the Ashes. Imperium Ognia

Na naszym rynku wydawniczym pojawia się wiele powieści fantasy. Żeby znaleźć pośród nich jakieś perełki, trzeba przebrnąć przez wiele książek, różnych autorów. Ale czasami jest tak, że jak tylko zobaczy się jakąś lekturę, od razu się czuje, że to właśnie ta powieść, która wzbudzi w nas wiele emocji i będzie jedną z naszych ulubionych powieści. Tak miałam w przypadku „Ember in the Ashes. Imperium Ognia.” Nie mogłam przejść koło niej obojętnie. Musiałam poznać historię, która skrywa się na jej stronach. A przede wszystkim chciałam wiedzieć, czy moje przeczucia wobec niej są słuszne.

Życie w Imperium dla Scholarów, nie jest łatwe. Jako jedyna kasta, nie maja żadnych przywilejów. Ciągle są prześladowani i inwigilowani. Codziennie Scholarowie, giną na szubienicy. Laia jest Scholarką, a nocny nalot na jej dom kończy się tragedią. Dziadkowie nie żyją, brat został zamknięty w więzieniu, a ona sama uciekła. Tylko ruch oporu może jej pomóc uwolnić brata. Ale w zamian musi się poświęcić i zrobić też coś dla nich. Jako niewolnica rusza do Czarnego Klifu, Akademii szkolącej najbardziej bezwzględnych żołnierzy. Musi zostać szpiegiem, a to misja samobójcza.
Wśród studentów jest Elias. Jeden z najlepszych uczniów, a jednak ma wątpliwości, czy faktycznie chce zostać bezwzględnym mordercą. Może uciec, zostać dezerterem, ale jedyna prawdziwa wolność jaka mu przysługuje to śmierć.
Dwoje młodych ludzi i ich przypadkowe spotkanie. Dwie różne grupy społeczne. Wrogowie, aż po grób. Od tej pory nic już nie będzie takie samo…



„Wszystko tutaj się kręci wokół krwi i przemocy. Po jutrzejszym dyplomie nic się nie zmieni. Kolejne misje i codzienna brutalność stopniowo zmęczą mnie, aż nic nie zostanie z chłopca, którego augurowie wybrali czternaście lat temu. Może jest to rodzaj przeznaczenia. Ale nie taki, jakiego sam bym sobie życzył.”


To nie jest kolejna historia o miłości dwojga obcych sobie ludzi z różnych społeczności, połączona z fantastyką. To opowieść o wielkim poświęceniu, o honorze i własnej godności, a przede wszystkim o braterskiej miłości i walce o wolność. Nie wiem czego się spodziewałam za nim zaczęłam czytać tę powieść, ale na pewno nie tego, co w niej znalazłam. Tu nic nie jest przesadzone, wszystko jest odpowiednio dozowane. Fantastyka nie przyćmiła całej historii, jest tylko delikatnie zaakcentowana. Każda strona, to kolejny stos wydarzeń, wpływający na losy bohaterów. Tu nie ma chwili wytchnienia, nic nie jest proste, bohaterom nic nie przychodzi łatwo. Wszystko do czego dążą, co pragną osiągnąć, jest usłane cierpieniem i wielkim  poświęceniem.  


„W tym momencie nie potrafię myśleć o swoim tajnym zadaniu, o tym, że nie jestem niewolnicą, ale szpiegiem. Mogę myśleć tylko o pikącej skórze na plecach i stróżkach krwi.
„Nie przeżyjesz tego. Misja nie ma szans” – powiedział Keenan.
Dotykam czołem blatu i zamykam oczy, starając się zapomnieć o bólu. Miał rację. Na bogów, miał rację.”


Laia to prosta dziewczyna, której życie zostało zrujnowane. Szuka sposobu na uwolnienie brata, którego zostawiła i uciekła. Nie może się z tym pogodzić. Uważa się za tchórza. Nie może sobie przebaczyć tego, co zrobiła. Kiedy pojawia się szansa na jego uwolnienie, mimo przerażenia podejmuje wyzwanie, które na nią czeka. Od tej pory towarzyszy jej tylko ból i cierpienie, nie tylko wewnątrz niej, ale także na zewnątrz. Jedyne, co utrzymuje w niej wole walki to nadzieja, że może się jej udać.
Elias jest maską. Silny, bezwzględny i najlepszy w tym, co robi. Śmierć nie jest mu obca. Bezwzględny zabójca, w którym obudziły się wyrzuty sumienia. Większość swojego życia spędził w murach Czarnego Klifu. Tam nie tylko szkolą, ale wręcz tresują swoich uczniów. Kary są dotkliwe i surowe. Nie wolno odstawać od innych. Zachowanie sprzeczne z regulaminem, to kolejne konsekwencje.


„Komendantka wyciąga szpicrutę zza pasa, głaszcząc ją niczym kochanka. Potem spuszcza ją z impetem na plecy Barriusa. Jego sapnięcie odbija się echem po dziedzińcu i wszyscy uczniowie nagle milkną, zjednoczeni w krótkiej chwili współczucia. Życie w Czarnym Klifie reguluje tyle przepisów, że nie da się ich nie złamać przynajmniej kilka razy. Każdy z nas stał pod tym pręgierzem. Wszyscy znamy ból, jaki zadaje szpicruta komendantki.”


„Ember in the Ashes. Imperium Ognia.” to odważna i pełna przemocy książka. Autorka nie owija w bawełnę, nie próbuje złagodzić przekazu dla czytelnika. Obraz, który przedstawia, jest bardzo mocny, ale jest w tym pewien umiar. Nie koloryzuje przesadnie obrażeń, które odnoszą bohaterowie. Dzięki temu, nie ma uczucia, że coś jest sztuczne. Nie ma nadmiernych opisów, ani na siłę prowadzonych dialogów. Wszystko jest takie jak trzeba. Fantastyka pełni tutaj element dodatkowy, funkcję drugoplanową. Krótkie wzmianki, delikatnie dopełniające całości, tak można określić ilość elementów fantastycznych. Nie mniej jednak mają dość duży wpływ na to, co dzieje się w życiu bohaterów. Warto wspomnieć, że historia została oparta na  przepowiedni, która właśnie zaczęła się wypełniać i choć jest to dość powszechny motyw w takich powieściach, to jest on godny uwagi. Autorka pomyślała także o krótkiej charakterystyce, różnych plemion/kast. Jedni wyróżniają się folklorem i wierzeniami, inni są sceptykami. Oczywiście różni ich jeszcze jedno, wolność pod rządami Imperium.


„ – Mogło być gorzej. – Izzy unosi dłoń do pustego oczodołu. – To była pierwsza kara, jaka mnie spotkała.
- Jak… kiedy…? – O, bogowie, nie ma delikatnego sposobu, żeby o to zapytać. Milknę.
- Miesiąc po tym, kiedy się tu pojawiłam. Kucharka próbowała otruć komendantkę. – Izzy bawi się przepaską na oku. – Miałam wtedy chyba pięć lat.”


Dużym atutem tej powieści są bohaterowie. Każdy z nich, czy jest pierwszoplanowy, czy drugoplanowy jest nietuzinkowy. Autorka włożyła w nich wiele pracy, aby tak dobrze ich wykreować. Posiadają indywidualne charaktery, część z nich jest bardzo denerwująca i z miejsca chciałoby się go udusić. Ale są też tacy, których od razu można pokochać. W ten sposób do grona najmniej lubianych przeze mnie osób trafiła Komendantka. Okropna osoba, która jest w stanie przerazić każdego, choć jest tylko fikcyjną postacią. Będzie śniła mi się po nocach i to czuję, że nie będzie to tylko raz ale, co jakiś czas będzie mnie nawiedzać. Tak samo bardzo denerwowała mnie Helena, której zachowania w ogóle nie rozumiałam i nigdy nie zrozumiem. Głównych bohaterów możemy poznać bliżej, dzięki temu, że książka jest podzielona między nich. Raz narratorem jest Laia, a raz Elias. Jest to dość dobre posunięcie, ale nie powiem, żeby czasami mnie nie denerwowało, w szczególności kiedy działo się coś bardzo ważnego, a tu nagle zaczynał się kolejny rozdział i była zmiana narracji.

Powieść wywołuje wiele emocji u czytelnika. To jest jak emocjonalne tornado, któremu nie sposób, nie dać się porwać. Nawet był taki moment, kiedy łzy napłynęły mi do oczu. Mało brakowało abym zaczęła obgryzać paznokcie, przez to napięcie, które towarzyszyło mi już od pierwszej strony. Czytałam z zapartym tchem, nie odrywając się od lektury nawet na chwileczkę. Nie ważne, co musiałam zrobić – zawsze miałam książkę w ręku i czytałam. Samo zakończenie wywołało u mnie zdziwienie, nie spodziewałam się czegoś takiego. Wiele wątków pozostało bez odpowiedzi, przez co apetyt na kolejną część tej trylogii wzrasta. Już nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce wpadnie drugi tom, obym nie musiała na to długo czekać.

Podsumowując – książka jest genialna, fenomenalna i warta przeczytania.

Sabaa Tahir urodziła się w Londynie, ale dorastała w prowadzonym przez jej rodzinę osiemnastopokojowym motelu na pustyni Mojave w Kalifornii. Po ukończeniu Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles rozpoczęła pracę jako redaktor w dziale zagranicznym „Washington Post”. Sabaa mieszka obecnie z rodziną w San Francisco.



Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 512
Data premiery: 4 listopada 2015
Wydawnictwo: Akurat


    

7 komentarzy:

  1. Lubię fantastykę, więc może kiedyś sięgnę po powyższą książkę, ale będę musiała mieć wojowniczy nastrój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego będziesz musiała mieć wojowniczy nastrój?

      Usuń
  2. Nie, zdecydowanie książka ta nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czeka na mojej półce,więc ogromnie się cieszę, że jest tak genialna :) Takie książki uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, jak Tobie się spodoba, chętnie poznam Twoje zdanie na jej temat :)

      Usuń
  4. Niedługo będzie u mnie i mam nadzieję, że się nie zawiodę! ;-)
    jar-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.