piątek, 6 stycznia 2017

Przedpremierowo: Maja Lidia Kossakowska - Bramy Światłości

Maja Lidia Kossakowska, któż z nas o niej nie słyszał? A pamiętacie anioły w wykonaniu autorki? Nie? To czas, abyście odświeżyli swoją pamięć, bo ponoć powracają i to w wielkim stylu! No cóż, kiedy przyszła propozycja od Wydawnictwa Fabryka Słów, abym zrecenzowała i to przedpremierowo najnowszą powieść spod pióra pisarki, byłam wniebowzięta, bo uwielbiam autorkę i jej styl pisania. Bez wahania zgodziłam się i z niecierpliwością wyczekiwałam przesyłki. Tylko jest malutki, taki tyci tyci problemik… nie czytałam Zbieracza Burz, a Żarne Niebios lata świetlne temu… Ale za nim się zorientowałam, książka była już w moich rękach.

Razjel, Pan Tajemnic otrzymał dobrą wiadomość. Podróżniczka Sereda, podczas jednej ze swoich wypraw, natknęła się na miejsce pobytu Pana. Teraz Królestwo przymusowo organizuje kolejną wyprawę badawczą, aby upewnić się, czy to na pewno miejsce pobytu Pana.
A może to tylko podstęp wstrętnego Antykreatora…
Czas udać się do Stref Poza Czasem, a to najgorsze z możliwych miejsc w całym wszechświecie. Najbardziej nieprzewidywalne i nieokiełznane zadupie, jakie tylko można sobie wyobrazić…
Dowódcą wyprawy zostaje Daimon, Abaddon, Anioł Zagłady, Tańczący Na Zgliszczach, wraz ze swoją śmiercionośną Gwiazdą Zagłady oraz Boską Bestią.
Co czeka ich w Strefach Poza Czasem, o ile w ogóle uda im się tam dotrzeć?


Takiej książki było mi trzeba. Jestem nią zachwycona, a tym bardziej nie mogę się doczekać, kiedy pojawi się kolejny tom, bo zakończenie zostawia nas w takim miejscu, że pozostaje tylko obgryzać paznokcie. Przez pierwszą połowę książki, bardzo ciężko było mi się przyzwyczaić ponownie do stylu pisania autorki, on tak bardzo odbiega od tego, z którym mam na co dzień do czynienia. Wychodziły też moje braki, muszę nadrobić wcześniejsze części Zastępów Anielskich, ale na szczęście mimo wszystko nie przeszkadzało to mi tak bardzo, zresztą sama autorka ułatwia czytelnikowi poznawanie tej historii. Dlatego bez obaw można czytać Bramy Światłości, jest to niezależna opowieść, która z każdą kolejną stroną przywłaszcza sobie serce czytelnika.

Sereda to doświadczona podróżniczka, która ma już nie jedną wyprawę za sobą. Jest także przede wszystkim odkrywcą i kartografem, pisze także własne książki, w których opisuje swoje przeżycie i miejsca przez nią odwiedzone. Nie brakuje jej temperamentu, potrafi pokazać, na co tak naprawdę ją stać, świetnie odnajduje się w każdej sytuacji, a do tego jest chodzącą skarbnicą wiedzy, która tak bardzo jest potrzebna podczas tej wyprawy.
Daimon jest bardzo uparty, chowa wiele urazy do swoich przyjaciół, to dla niego największa zadra w sercu, która nie pozwala mu zapomnieć o dawnych wydarzeniach. Tym bardziej sceptycznie podchodzi do zadania, które powierzył mu Razjel. Na początku wydawało mu się, że doskonale zna miejsce, w które jest wysyłany, a już na samym początku dowiaduje się, jak bardzo się mylił. Nie dogaduje też się z Seredą, co nie ułatwia mu tej wyprawy, zbyt często skaczą sobie do gardeł.

Maja Lidia Kossakowska i jej wyobraźnia, aż dziw bierze, że tyle pomysłów siedzi w głowie tej kobiety. I tak się cały czas zastanawiam, dlaczego pominęłam lekturę Zastępów Anielskich. I tak dochodzę do wniosku, że pierwsze moje spotkanie z tymi niegrzecznymi aniołami nie było zbyt udane, dlatego też odpuściłam sobie całą resztę, ale teraz nie mam innego wyjścia, jak tylko zabrać się jak najszybciej za nadrabianie tych braków. Uwielbiam anioły, w szczególności te bardzo niegrzeczne, które potrafią przyprawić o rumieńce swoim zachowaniem, a te w wykonaniu autorki to istne diabełki, dostarczają tym samym wielu wrażeń, a czytelnik jest bezradny i nie może się od nich oderwać.

Bramy Światłości przenoszą nas do całkowicie innego świata, w którym można się zatracić, tracąc przy tym poczucie rzeczywistości. Jest pełen magii, intryg i tajemnic. Niedoskonały, a zarazem idealny w każdym najdrobniejszym szczególe. Barwne opisy urozmaicają nam podróż po stronach tej powieści. Ale nie tylko z aniołami się tutaj spotykamy, mamy przeróżne istoty, które nimi nie są, a bez nich nie można sobie wyobrazić, jak wyglądałaby ta historia, są niczym fundamenty, bez których wszystko by się zawaliło. Różnorodność bohaterów i ich bardzo osobliwe charaktery, które wyróżniają każdego z osobna, jest powalająca. Nie wiem jakim cudem autorka osiągnęła coś takiego, ale to w końcu Maja Lidia Kossakowska, po nie można spodziewać się niemożliwego. Czy można chcieć czegoś więcej? Na to pytanie będziecie musieli sami sobie odpowiedzieć…



Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 512
Data premiery: 11 styczeń 2017
Wydawnictwo: Fabryka Słów   





  

3 komentarze:

  1. Czyli na pewno nie zawiodę się podczas czytania tej książko! :) Świetna recenzja i blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Daj znać, jak Ci się książka podobała :)

      Usuń
  2. Całkiem niezły blog, dobrze się czytało ! Szukasz może prezentu dla rodziny chłopaka dziewczyny czy partnera biznesowego? Wejdź do mnie na stronę i obczaj:
    Kwiaty w pudełkach KATOWICE

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.