poniedziałek, 20 lutego 2017

Jarosław Prusiński - Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść

Uwielbiam dostawać niespodziewane wiadomości z propozycjami przeczytania książek, w szczególności tych spod pióra polskich autorów. „Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść” to właśnie taka pozycja, której nie miałam w swoich czytelniczych planach. Skusiłam się na nią po samym jej opisie, ale mimo wszystko podchodziłam do niej z pewnym dystansem, bo tak naprawdę nie wiedziałam, czego mogłam się spodziewać. Obszerne słowo od autora, które jest zawarte w książce, narobiło mi wielkich nadziei. Pozostało mi tylko sprawdzić, czy moje oczekiwania, zostaną zaspokojone.

W pobliżu nadnarwiańskiego grodu znaleziono ciężko rannego mężczyznę. Nie wiadomo kim jest, kto próbował go zabić i z jakiego powodu. Do swojej chaty przygarnęła go pewna wdowa, matka dwóch córek na wydaniu. Czy mężczyzna stanowi zagrożenie dla spokojnych mieszkańców grodu? A może to on jest w niebezpieczeństwie? Jaką tajemnicę nosi w sercu starsza z córek gospodyni?
Jarosław Prusiński, autor wysoko ocenianych przez Czytelników powieści fantasy Szary mag oraz zbioru opowiadań SF pod tytułem: Vortex, tym razem przenosi nas na początek X wieku, gdy Polska nazywała się Lechia, a ludzie wciąż czcili starożytnych bogów, choć chrześcijaństwo zbliżało się już wielkimi krokami do naszego kraju. Zabawna, romantyczna powieść o dawnych czasach, zwyczajach, obrządkach. Opowieść o naszych przodkach, naszym dziedzictwie, podana niezwykle lekko. Tę książkę czyta się jednym tchem.


Jestem miło zaskoczona, bo powieść okazała się bardzo wciągająca. Ten krótki opis, to nie wszystko, co można w niej znaleźć. Stare legendy, wierzenia i obyczaje. Odrobina historii w bardzo przystępnej wersji, w dodatku oparta na mocnych tezach samego autora. Co, jak co, ale tego nie uczą w szkole. A musicie wiedzieć, że historia to taki mój mały konik, tak samo, jak wszelkie legendy i mity. Uwielbiam to, nawet po tylu latach, od kiedy przestałam chodzić do szkoły. Dlatego też byłam po części zafascynowana tą powieścią i mniejszą uwagę zwracałam na sam wątek rannego mężczyzny. Chciałam chłonąć same historyczne smaczki.

Obcy. Nie pamięta nic, nie potrafi mówić, nie rozumie, co się do niego mówi. Znaleziony ciężko ranny, musi odnaleźć się w tej nietypowej sytuacji. Z pomocą przychodzi mu Dobrawa wraz ze swoimi córkami. Jedna to już praktycznie stara panna, skrywająca ogromną tajemnicę, która zaważyła na jej życiu, to przez nią jest taka wściekła i zgorzkniała, druga z córek to dopiero podlotek, ale lada w każdej chwili może pojawić się na horyzoncie wybranek jej serca. Trzy kobiety i obcy mężczyzna. Przy takiej mieszance charakterów nie może być nudno.

No dobra, żeby nie było też za słodko, to muszę się troszkę wam pożalić. Pojawiły się takie momenty, w których po prostu się nudziłam. Były monotonne i właśnie w takich chwilach zastanawiałam się, jaki cel ma ta powieść, gdzie jest puenta? Oczywiście ją odnalazłam, ale nie zaszkodziłoby, gdyby autor napisał tę książkę z większym pazurem, a przede wszystkim, gdyby sama „akcja” była bardziej urozmaicona. Jesteśmy skupieni na samej historii, a to już nie każdemu może przypaść do gustu, bo najlepszy przekaz jest wtedy, gdy jest on nieświadomy. Mnie to nie przeszkadzało, aż tak bardzo, bo jak już wspominałam to taki mój konik, ale czy wam to przypadnie do gustu – nie mam pojęcia.

Jak na moje pierwsze spotkanie z autorem, jest ono bardzo dobre. Wywarł na mnie pozytywne wrażenie i nie zniechęcił mnie do siebie. Pisze lekko, dość przystępnym językiem. Nie silił się, aby specjalnie wzbogacać słownictwo o staropolszczyznę, co dla mnie jest wielkim plusem, bo obawiam się, że inaczej książka mogłaby wiele stracić w moich oczach. Nie znaczy to jednak, że nie pojawiały się niecodzienne zwroty. Oprócz tego autor bardzo sprytnie wplótł w to wszystko romans, a każda kobieta uwielbia takie dyskretne uczucia. Trzeba pamiętać, że jest to lektura na jeden wieczór, przy której można się uśmiać, a także dowiedzieć czegoś ciekawego. Będę wam ją polecać, a od was już zależy, czy po nią sięgniecie.




Moja ocena: 7/10
Liczba stron: 290
Data premiery: 12 stycznia 2017
Wydawnictwo: E-bookowo.pl

    





  

4 komentarze:

  1. Osobiście bardzo opornie sięgam po książki naszych rodaków, więc z tą też będzie problem, ale odrobinę mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Ty masz opory :) Częściej je omijam szerokim łukiem, niż sięgam po nie z własnej inicjatywy, ale czasami lubię dać szansę naszym autorom :D Niestety, często jestem bardzo zawiedziona i rozgoryczona i to mnie nie zachęca, aby sięgać po polskich twórców...

      Usuń
    2. Mam podobnie! Też opornie sięgam po polskich autorów, ale powoli sie przekonuję :)

      Usuń
  2. Mogę polecić z czystym sumieniem. Świetnie pokazane słowiańskie wierzenia i kultura, ekstra dialogi... Nie spodziewałem się, że aż tak się wciągnę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.