środa, 29 stycznia 2014

Sylwia Błach - Bo śmierć to dopiero początek

Co mnie zafascynowało w tej książce, oczywiście tytuł. Opis jest również bardzo tajemniczy i przyciąga czytelnika. I tak naprawdę nie wiadomo czego można po tej książce się spodziewać. Ale czy książka spełniła moje oczekiwania? Sami się przekonajcie.

Malwina jest młodą, początkującą pisarką. Jej debiutancka książka, według wydawnictw nie jest dość dobra, aby ją wydać. Ale pojawia się światełko w tunelu. Jest jedno wydawnictwo, które może wydać jej książkę, ale… No właśnie, będzie musiała pożyczyć pieniądze os swojego chłopaka, inaczej nigdy jej się to nie uda, a pieniądze zwróci, jak tylko książka zacznie się sprzedawać.

I tak dzięki namową matki i Roberta, jej książka trafiła na półki w księgarniach. Nie przewidziała jednego, że jej książka nie będzie się sprzedawać.


I w tedy właśnie, wszystko nagle się odmienia. Jakim cudem? No tak, śmierć to dopiero początek. Świetna intryga, stos kłamstw i jak by się wydawało, wszystko musi się udać. Ale czy pogoń za marzeniami i sławą, jest tego wart? Jak takie szaleństwo może zmienić człowieka i jego życie? Czy aby na pewno wszystko się „jakoś ułoży”?

Och tak. Całość to jedna wielka tajemnica. Choć jakże przewidywalna. Niestety już w połowie książki ode chciało mi się czytać . Niestety czasem i na takie książki się trafia. Choć wszystko jest napisane prostym i łatwym w zrozumieniu językiem, to z historii którą normalnie czytałabym jeden wieczór, w tym przypadku czytałam trzy dni.

Niestety, cały pomysł na historię jest świetny. Ale zabrakło tutaj właśnie tajemnicy. Łatwo wszystko rozszyfrować i poskładać sobie wszystko w całość. I to jest właśnie bardzo irytujące. Bez czytania całości, byłam w stanie wiedzieć jak się to wszystko rozwinie i zakończy. Choć kilka momentów mnie całkowicie zaskoczyło, ale to tylko na chwile, reszta była dalej taka sama.

Co mnie zaskoczyło? Barwne opisy scen erotycznych. Te naprawdę są świetne i bardzo odważne. I to chyba jedyny plus jaki jest zawarty w tej lekturze.


Ale każdy sam powinien ocenić czy warto przeczytać tą książkę. Jeśli się nie szuka ekscytującej, porywającej historii, a jedynie odskoczni na wieczór i nie spodziewa się niczego wielkiego to, ta książka świetnie się nadaję. W innym wypadku odradzam.

Moja ocena: 3/10
Wydawnictwo: Radwan
Liczba stron: 192
Rok wydania: 2012




Recenzja bierze udział w akcji: Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.


13 komentarzy:

  1. Oj słabizna.;/ ale ja wierzę w Twój gust. NIe wszystkie książki są dobre,no ale tak to już bywa..:)
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję kochana.
    Dawno nie czytałam nic tak słabego ostatnio to chyba "Carrie" była.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z pewnością nie przeczytam. Po pierwsze nie mój typ, a po drugie marne opinie. :-)

    http://shelf-of-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno zajrzę. Ja czytam wszystko. Raz trafiam na lepsze książki, raz na gorsze. Tego nie da się przewidzieć.

      Usuń
  4. O nie, to stanowczo nie dla mnie - przewidywalność oraz ocena 3/10 skutecznie mnie odstraszają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety książka nie jest wybitnym dziełem.

      Usuń
  5. "Niestety już w połowie książki ode chciało mi się czytać ." - a mi się w tym momencie "ode chciało" czytać Twoją recenzję. Ilość literówek w tak krótkim tekście jest przerażająca. Dodatkowo jeszcze zaprzeczasz sama sobie. Pomysł jest "niestety świetny"? Tajemnica przewidywalna?

    Na koniec dodam tylko, że jeśli w książce tej zainteresowały Cię tylko sceny seksu, to radzę zacząć recenzować filmy porno, a nie literaturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda krytyka jest dobra :) A o literówkach wiem, cóż nie jestem polonistą, a pisać recenzje i tak będę. Czy komuś się to podoba czy nie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Czyżby wściekła autorka dodała Ci anonimowy komentarz?

      Usuń
    3. Anonimowy komentarz dodałam, bo nie mam bloga ani żadnego konta, z którego mogłabym go dodać. Zaczytana - nie jestem autorką. (W sumie mogłabym mieć w głębokim poważaniu, czy mi wierzysz, czy nie, ale nie chcę, żeby o autorce ktoś źle pomyślał - toteż jeśli wciąż mi nie wierzysz, mogę podać swojego facebooka.)

      A w kwestii literówek, nie trzeba być polonistą, żeby spędzić nad tekstem dziesięć minut więcej, żeby je wyłapać.

      Usuń
    4. Ja tam żadnych literówek nie widzę, a z polskiego jestem dobra. Nie przejmuj się, zawsze znajdą się tacy, którym coś nie będzie pasować!

      Usuń
  6. Lubię czytać Twoje recenzję, przynajmniej są szczere i wiadomo czy warto przeczytać. Dzięki Tobie moja biblioteczka się powiększyła o dobre i warte tego książki. A błędy zdarzają się najlepszym. Piszesz bo lubisz. A do tego polonistą nie trzeba być.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie będę rozpaczać jak nie przeczytam tej książki. Zawsze znajdą się takie, które są słabe.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.