poniedziałek, 31 marca 2014

Agnieszka Walczak-Chojecka - Dziewczyna z Ajutthai. Niezbyt grzeczna historia.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak wygląda Twoje życie? Jesteś szczęśliwy, a może spełniasz swoje marzenia? A może Twoje życie, to jedna wielka pomyłka, narzucona przez społeczeństwo? Odpowiedz sobie na proste pytania: Kim chciałeś być jako dziecko? Jaka jest Twoja pasja? A co by było, gdyby całe Twoje życie, nagle pękło jak bańka mydlana? Jesteś gotowy na zmiany? Jesteś gotowy, aby podążyć za swoim króliczkiem i złapać go?

Joanna i Iza dwie koleżanki. Ich życie podobne, a jednak bardzo różne. Joanna została właśnie zwolniona z pracy w korporacji, której poświęciła swoje dotychczasowe życie. Żadna korporacja nie chce przyjąć jej w swoje szeregi, bo uważają, że jest dla nich za droga. I nagle dawny, szkolny kolega, proponuje jej wyprawę do Tajlandii. Ale to nie jest zwykła wyprawa, on jest fotografem, a ona ma napisać artykuł do gazety. Aśka postanawia zabrać ze sobą Izę, która musi nabrać do wszystkiego dystansu, a w szczególności do męża. Musi również poukładać  swoje życie na nowo. Czy dziewczynom uda się  odnaleźć w nowej roli? Jakie przygody czekają na nich w malowniczej Tajlandii?
Jedna podróż, kilka tygodni odskoczni od dotychczasowego życia, wiele szans i mała odwaga, a może jednak czas złapać swojego życiowego króliczka?


Jest to debiutancka powieść autorki. I jak to w debiutach bywa, są pewne niedociągnięcia. Autorka nie skorzystała z możliwości, które sama sobie stworzyła. Nie rozwinęła wątków, gdzie mogła ujawnić fragmenty artykułu Joanny, jak i osobistych zapisków bohaterki, które skrzętnie notowała w swoim kajecie. Nie mogłam znaleźć żadnego obrazu Tajlandii, wszystko było opisane beznamiętnie, bez jakiegokolwiek obrazu, smaku czy uczuć. Autorka skupiła się na relacjach między bohaterami, którzy imprezowali. Bardziej pamiętam obraz basenu czy nocnego klubu, niż miejsc, które odwiedzili. I nie było by nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że bardziej liczyłam na obrazy pochodzące z samej Tajlandii.

Mimo tych wad, książka ciągnęła mnie do siebie i zawsze gdy miałam wolną chwilę, sięgałam po nią i czytałam. Autorka ma dobre pióro, które już na ten moment nie pozwala zapomnieć o jej twórczości. Już boje się pomyśleć, co będzie gdy jej umiejętności osiągną wyższy szczebel. Mam nadzieję, że kolejna książka Pani Agnieszki, będzie bardziej dopracowana i pokaże nam swoje możliwości pisarskie. Szczególnie, że autorka ma bardzo bogatą przeszłość i to nie jest jej pierwsza styczność z pisaniem.

Podobała mi się sama „Dziewczyna z Ajutthai”, która była wyrocznią dla Joanny. Mimo że była posągiem pomogła jej w podjęciu najważniejszych decyzji, dotyczących jej przyszłości. Odkąd ją ujrzała nie mogła o niej zapomnieć, cały czas była obecna w jej życiu.  Zadziwiające jak pewne zdarzenia, rzeczy potrafią namieszać w życiu, ale w tym pozytywnym sensie tych słów. Ta historia pokazuje nam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wystarczy tylko chcieć i nie zmieniać niczego na siłę. A może się okazać, że to co najlepsze, jeszcze przed nami.

Ale wracając do Dziewczyny z Ajutthai, trzeba zaznaczyć, że jest to lekka powieść, nie wymagająca skomplikowanych rozmyślań. Za to można się odprężyć i uśmiać, możemy również uronić łezkę o ile zżyjemy się bohaterami i ich rodzinami, co według mnie, nie jest bardzo trudne. Zobaczymy również obraz trzydziestoczteroletniej kobiety, która żyjąc swoją pracą, zapomniała co jest w życiu najważniejsze. Nie mając życiowego partnera, ani dzieci, bo nie było czasu, firma była ważniejsza, i nie ważne, że nie była to jej firma. Ważne, że miała dobrą pracę i mogła sobie na wszystko pozwolić.

Zastanawiając się nad tym wszystkim, na czym ludzie się skupiają, to wszędzie można zauważyć pogoń za pieniądzem. Cała reszta, zeszła na dalszy plan. Czy naprawdę wszyscy zapomnieli, co tak naprawdę w życiu się liczy? Co z tego, że będę miała masę pieniędzy, kiedy będę sama jak palec? Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, ale w tym szczęściu pomagają. Trzeba tylko pamiętać, aby w tym wszystkim nie zapomnieć, co tak naprawdę jest dla nas ważne.

Agnieszka Walczak-Chojecka już od najmłodszych lat zajmowała się pisaniem, początkowo były to wiersze. Publikowała między innymi w „Poezji” oraz „Nowym wyrazie”. Jako młoda poetka uczestniczyła również w festiwalu studenckim FAMA. Poszukując swojej młodzieńczej drogi, zagrała jedną z głównych ról w filmie pt.: „Grzechy dzieciństwa”. Pisała piosenki, między innymi z Piotrem Rubikiem. Zajmowała się tłumaczeniami literatury z języka serbskiego, jej tłumaczenia publikowała „Kultura”. Zajmowała się przekładem słuchowisk dla Polskiego Radia. Była współpracownikiem programu „Index 202” Radia Belgrad oraz z III programem Polskiego Radia, pisała również dla „Magazynu Muzycznego” i „Brawo Best”. Poświeciła również dwadzieścia lat swojego życia na prace w korporacjach.  W 2012 r. zakończyła swoją przygodę z biznesem, dzięki temu powstała jej debiutancka powieść – „Dziewczyna z Ajutthai”.



Moja ocena: 6/10
Liczba stron: 228
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Wydawnictwo 2 Piętro

10 komentarzy:

  1. Dzięki Ci bardzo za tą recenzję, chętnie sięgnę po tę książkę dla odmiany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, miło mi to słyszeć :)

      Usuń
  2. Cieszy mnie Twoja recenzja, bo książkę mam na półce

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka już za mną. Wspominam ja miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka posiada swój urok i miło ją wspominam...

      Usuń
  4. Na pewno sięgnę po tą książkę. Zaciekawiłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę miłej lektury :P I czekam na Twoją opinię!

      Usuń
  5. Nie moje klimaty, może kiedyś spróbuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi warto się skusić !!

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.