niedziela, 8 marca 2015

Przedpremierowo: Michał Krupa - Maślana. Czas pokoju

To już moje trzecie spotkanie z twórczością Michała Krupy. „Maślana – Czas pokoju”, to już nie komedia, tak jak w przypadku dwóch poprzednich książek autora, które miałam przyjemność czytać. Tym razem jest dużo poważniej, choć i śmiesznych momentów nie brakuje. Jedyne, co się nie zmieniło to podobieństwo profesji bohaterów. Mają broń, jest ona bardziej wyszukana, ale to jest niezmienny czynnik.

Maślana jest płatnym zabójcą. Zabija ludzi, dostaje za to pieniądze i obie strony są zadowolone. Jego kolejne zlecenie, trochę się różni od poprzednich. Ma siedzieć na leśnej drodze i nie przepuszczać nikogo, a co za tym idzie, zabić intruzów. Robota prosta i jak dla niego, mało wyczerpująca. Ale to dopiero początek, tego co go czeka. Po udanym zakończeniu fuchy, ma być ochroniarzem swojego zleceniodawcy. Pakuje się w duże bagno, choć sam nie do końca wie w jakie dokładnie, mimo to podejmuje się kolejnego zlecenia, w końcu, w grę wchodzą duże pieniądze. Kto by się nie pokusił na taką sumę, kiedy konto puste…


Kolejne dzieło autora, nie jest wymagającym czytadłem. Wystarczy jeden wieczór i książka przeczytana. Ot taka lekka lektura, gdyby nie sceny rodem wyjęte z krwawych kryminałów i horrorów. Podczas czytania, dość często łapałam się na tym, że porównuję książkę do filmu „Kill Bill”. Faktycznie, pewne podobieństwo można zauważyć, ale tyczy się to tylko scen, gdzie głowa odpada od reszty ciała.

Maślana, to bardzo ciekawa postać. Nie brak mu charyzmy, a higieny osobistej już tak. Pierwsza moja myśl - on musi być opóźniony w rozwoju. I tego zdania nie zmieniłam. Jest bardzo małomównym człowiekiem, nie zadającym żadnych pytań. Zlecenie to zlecenie, a powody targające pracodawcami, to już ich sprawa. Nie jest zdolny do odczuwania uczuć. Litość i współczucie są mu obce, bliżej mu do śmierci, z nią już zdążył się zaprzyjaźnić. Dopiero z czasem można zauważyć, jakiekolwiek zmiany w jego zachowaniu. Po jakimś czasie budzi się w nim ciekawość. Zaczyna zadawać pytania, ale tylko w swojej głowie. Posługuje się bardziej wyszukaną bronią niż zwykłe pistolety. I zawsze jest bardzo dobrze uzbrojony.  

Niestety, nie mogę stwierdzić, że książka trzyma niesamowicie w napięciu. Owszem wzbudza ciekawość, ale napięcie, to pojęcie obce. Brakowało mi drastycznych zwrotów akcji, momentów zaskoczenia, przynajmniej człowiek by się nie nudził. A tu wszystko wyłożone jak na tacy, można przewidzieć, co będzie dalej. Do porządnego kryminału tej książce daleko, ale parodią tego gatunku jest na pewno. Wskazują na to, przerysowane sceny krwawych jatek. Autor oparł wszystko na dwóch słowach akcja i żądza mordu. Mordu w tym przypadku nie brak, a akcja kuleje, cała reszta to tylko dodatek, który jest całkiem znośny.

Pod sam koniec książki robi się o wiele ciekawiej. Pojawiają się komplikacje w życiu głównego bohatera, a co za tym idzie, szansa na coś lepszego dla czytelnika. Tylko ten koniec za szybko przychodzi i teraz trzeba czekać na kolejny tom, aby się przekonać, czy autor bardziej się postara. Inaczej, pozostania to tylko podrzędna parodią, czegoś co mogło być naprawdę dobre i mocne. Według mnie brakuje tutaj dopracowania. Teraz wszystko zależy od Pana Krupy w jak ukierunkuje swoje dzieło. Trzymam kciuki, aby drugi tom, trafił na właściwe tory i zupełnie zaskoczył.

Tak naprawdę, mam mieszane uczucia do tej pozycji. Oprócz wyżej wymienionych błędów pojawiają się także plusy. Otóż postacie są największym atutem całej tej historii. Każdy bohater ma swoją własną osobowość z głębszym dnem, autor bardzo dobrze wykreował swoich bohaterów, niestety podupadła na tym cała reszta.   


Moja ocena: 3/10
Liczba stron: 211
Data premiery: 10.03.2015

Wydawnictwo: Psychoskok 

11 komentarzy:

  1. Nie znam twórczości tego autora, ale jak widzę od tej książki nie mam co zaczynać przygody z jego piórem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tej lepiej nie zaczynać :) Ale poprzednie jego książki są o wiele lepsze ;)

      Usuń
  2. Pan Maślanka jest mi nieznany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan Maślanka, trafne określenie ;)

      Usuń
  3. Ciekawa byłam, jak wypadnie w takim poważnym tonie, ale z Twojej recenzji wnioskuję, że jednak lepiej z komedią ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak o wiele lepiej jest z komedią i jak się nic nie zmieni, to lepiej żeby trzymał się tego gatunku...

      Usuń
  4. Ach, już wiedziałam, że chyba pozycja nie dla mnie, kiedy przeczytałam pamiętną "Maślanę". Cóż, miałam tak przezwisko w szkole, kiedy to oblałam taką jedną jogurtem...I potem tak zostało :D Świetna recenzja, może nie powinnam tak się cieszyć, kiedy krytykowałaś książkę, ale no uśmiech wchodził mi na usta samoistnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trzeba trochę po krytykować ... Chwalić w tym przypadku nie można.. ;)
      Ciekawe przezwisko, dalej tak na Ciebie wołają?

      Usuń
  5. Nie słyszałem wcześniej ani o autorze, ani o jego twórczości, ale jak widzę nic straconego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam inne jego książki, ta no cóż, zresztą sam widzisz po mojej opinii...

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.