poniedziałek, 24 lipca 2017

Magdalena Kołosowska - Kształt gruszki

„Kształt gruszki” to druga książka autorki, która trafiła w moje ręce. Pierwsze spotkanie z piórem Pani Magdy, wspominam bardzo miło i nie mogłam doczekać się, co tym razem przygotowała dla swojego czytelnika. Nie miałam, żadnych specjalnych oczekiwań wobec tego tytułu. Byłam nastawiona tylko na pełen relaks przy wciągającej lekturze, takie jedno małe, i jakże proste kryterium, które musiało zostać spełnione. Sami widzicie, że zbyt wiele, jak na książkoholika nie wymagałam. Jak myślicie, jestem usatysfakcjonowana po przeczytaniu tej pozycji?

Życie Igi jest w rozsypce. Wszystkie plany i marzenia legły w gruzach. Wycofała się z dotychczasowego życia, lecz nie sądziła, że ktoś może się o nią martwić…
Pewnego dnia, pod drzwiami swojego mieszkania spotyka swojego dawnego przyjaciela. Zaniepokojony jej nagłym, dziwnym zniknięciem, postanowił sam sprawdzić, skąd taka nagła zmiana…
Ten wieczór kończy się inaczej, niż mogliby sobie to wyobrazić. Prosta rozmowa przynosi nieoczekiwany obrót wydarzeń…
Rano czar pryska. Kłótnia sprawia, że ich drogi się rozchodzą, a Iga postanawia zerwać tę znajomość. Nie wie tylko, że ten szalony wieczór, zapamięta do końca swojego życie. Przewrotny los lubi płatać psikusy… psikus, o którym Paweł ma się nigdy nie dowiedzieć…
Czy znajomość Pawła i Igi ma szansę przetrwać?
Czy ich drogi zejdą się ponownie?
A co stanie się, gdy tajemnice i kłamstwa, będą musiały się skończyć?


Tak jak za pierwszym razem, tak i teraz nie zawiodłam się na twórczości autorki. Spodziewałam się tego, jaka ta książka może być i właśnie taka była. Wciągająca, wzruszająca i do granic możliwości wypełniona cukrem. Czy jest w tym coś złego? Oczywiście, że nie. Ona taka miała być, taka jest literatura kobieca, czy też romanse. Zawsze znajdzie się pewien utarty schemat, którego pisarze się trzymają, dlatego ja bardzo rzadko sięgam po tego typu gatunek, a jak już to robię, to muszę mieć pewność, że nie zawiodę się na takiej historii. A to właśnie gwarantuje mi Magdalena Kołosowska.


„Iga, miłość to odpowiedzialność za drugą osobę. Jeśli uważasz, że miłością jest to wszystko, co wymieniłaś, to szukasz romansu. Miłość to nie zawsze motyle w brzuchu i fajerwerki, ale bezinteresowna pomoc, zdolność do poświęceń, całkowita akceptacja i pragnienie szczęścia ukochanej osoby. Niektórzy szukają miłości przez całe życie, ty masz ją podaną na tacy i próbujesz odrzucić.”


Iga to silna i niezależna kobieta. Owszem wpadła w dołek, z którego ciężko jest się jej podnieść, ale mimo wszystko nie poddaje się, jej duma i upór na to nie pozwala jej. Nie potrafi także przyznać się do porażki, nie chce, aby ktokolwiek o tym wiedział, bo jest jej wstyd. Kiedy w jej życiu ponownie pojawia się Paweł, coś w niej pęka, przyznaje mu się do wszystkiego. Szuka pocieszenia i zrozumienia. I właśnie to dostaje. Mimo wszystko prowadzi to do nieoczekiwanych komplikacji, choć wydawałoby się, że po zamknięciu drzwi za dawnym przyjacielem, wszystko zaczyna jej się układać na nowo. Musi zmierzyć się, z dużym wyzwaniem, które los postawił na jej drodze…


„ – Jesteś świetną babką, Iga – powiedział Paweł.
 - Bo zgodziłam się posprzątać po twojej imprezie? – zakpiła.
 - Nie, bo mogę na ciebie liczyć – odparł poważnie.
 - W końcu jesteśmy przyjaciółmi – przypomniała mu.
 - Cieszę się, że cię mam. – Nachylił się i cmoknął ją w usta.”


Nie powiem, był moment, który mnie zaskoczył w tej książce. W zupełności nie spodziewałam się, że coś takiego może się wydarzyć, bo w pewnym momencie byłam nastawiona na całkiem coś innego. Gdy już doszło do tak nagłego obrotu spraw, nie mogłam się doczekać, niektórych momentów. Były one niezwykle ciekawe i poruszające. Ten zabieg spowodował, że lektura była ciekawsza, a nawet fascynująca. I jak tu nie kochać takich cukrowych historii? Niestety, ja jednak preferują inne gatunki, ale takie odskocznie uwielbiam. Inaczej już dawno nie mogłabym nawet patrzeć na tego typu książki. A dzięki temu, wciąż mogę delektować się tymi przesłodkimi pozycjami.

Prawdę mówiąc, nawet gdybym chciała, to nie mam, do czego się przyczepić. Bohaterowie mnie nie irytowali. Ich kreacja mi się podobała, choć w niektórych momentach Iga mnie drażniła. Za to pewna trzylatka skradła moje serce. Jak na swój wiek była bardzo rezolutna, a nawet aż za bardzo. Momentami się zastanawiałam, czy faktycznie tak małe dziecko, może w ten sposób rozumować, ale doszłam do wniosku, że nie jest to nieprawdopodobne, choć gdyby była ciut starsza, trochę lepiej by to wyglądało. Przynajmniej według mnie. Ale w żadnym wypadku, nie próbuję na siłę się do czegoś doczepiać, to takie moje skromne odczucie.

Podsumowując tę lekturę – mogę tylko napisać, że skradła moje serce. I mam nadzieję, że wam również się spodoba i pokochacie ją tak jak ja.



Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 344
Data premiery: 16 czerwca 2017
Wydawnictwo: Feeria  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.