Mój „kac książkowy” wciąż trwa… na biurku leży stos pozycji
do czytania, a ja codziennie próbuję przezwyciężyć tę niemoc i wrócić do
pochłaniania kolejnych historii. Niestety, bilans jest taki, że więcej lektur
mam rozpoczętych niż zakończonych. Ale, żeby nie było tak beznadziejnie, to
powiem wam, że Mroczne kłamstwa Minnow Bly, przynajmniej na chwilę pozwoliły mi
zapomnieć o rzeczywistości! Dlaczego akurat ta opowieść? Co w niej takiego
wyjątkowego? A może była tak beznadziejna, że postanowiłam przeczytać ją tylko
dlatego, by was ostrzec przed nią? Wszystkiego dowiecie się w dalszej części
mojej opinii!
Życie w sekcie, codzienne pranie mózgu, rygorystyczne zasady
i okrutne kary… z tym wszystkim musi sobie poradzić siedemnastoletnia Minnow.
Lecz teraz wszystko się zmieniło.
Prorok sekty nie żyje, a leśna osada, w której dotychczas
mieszkała, spłonęła. Ona zna prawdę, wie, co się wydarzyło, ale postanowiła
milczeć.
Wychodząc z lasu, oddalonego od cywilizacji, popełniła jeden
błąd, który zaprowadził ją do ośrodka dla nieletnich przestępczyń…
Musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości i nauczyć żyć poza
sektą, a także zdecydować, czy chce być wolna…
Wolność kosztuje. Jej ceną są słowa, które zdradziłyby
przebieg wydarzeń, tamtej feralnej nocy…
Czy Minnow wyjawi prawdę?
A może to na zawsze pozostanie jej mrocznym sekretem?