środa, 3 września 2014

Stephenie Meyer - Intruz

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Chyba każdy zna Sagę Zmierzch, spotkał się z nią w postaci książki lub filmu, więc także zna autorkę. Byłam ciekawa, co takiego znajdę pod tym dość ciekawym tytułem, który tak naprawdę, może wiele znaczyć. Jednak to, co znalazłam, całkowicie mnie zaskoczyło.

Melanie jest jedną z niewielu, którym udało się ocaleć z inwazji. Ich cichy wróg, przejmuje ciało człowieka. Zaczyna w nim normalne życie, które jest takie, tylko z pozoru. Jedna chwila, zmieniła całe życie Melanie. Próba odnalezienia kuzynki, kończy się wpadką. Desperacka próba samobójcza, nie daje zamierzonego skutku. Została pojmana, a w jej ciele została umieszczona istota o imieniu Wagabunda. Pozostaje tylko jedna kwestia, dziewczyna jest bardzo silna i nie zamierza się poddać bez walki. Rozpoczyna się dramatyczna walka o życie jej bliskich i o własne ciało.


Widać, że autorka ma dar do pisania romansów. Tak samo jak kiedyś pochłonął mnie „Zmierzch”, tak samo pochłonął mnie „Intruz”. Od pierwszych kartek zostałam wciągnięta w ten świat, w tak inną historię , niż te, co do tej pory czytałam. I to mi się właśnie najbardziej spodobało. Choć, nie tylko to.

Zapoznając się z kolejnymi stronami powieści, zadziwiał mnie upór umysłu Melanie, a także jej odwaga. Okazała się być bardzo waleczna. Nie pozwoliła na odkrycie swoich tajemnic. Była wyjątkiem od reguły, który stwarzał tylko problem. Problem powinien zostać zlikwidowany, a ona walczyła, stawiając wszystko na jedną  kartę, nie wiedząc jak to naprawdę się skończy. Mogła uratować swoich bliskich albo ich pogrążyć. Ta anomalia była początkiem wydarzeń, które z każdą kolejną stroną, tworzyły co raz to większe napięcie, a także rozbudzały ciekawość.

Wagabunda była już na ośmiu planetach, a na dziewiątej, po raz pierwszy spotkała się z oporem żywiciela. Jej zadaniem było rozpracować umysł żywiciela i dotrzeć do innych ludzi, ale ona tylko napotykała jeden wielki mur. Zdawkowe informacje, które dostarczała Łowcy, były nie wystarczające. A ten głos w głowie, budził w niej przerażenie.

Oczywiście nie obejdzie się bez pewnych schematów, które mogą drażnić czytelnika. Choć w tym przypadku ciężko jest mówić o schemacie. Mianowicie mamy tutaj pewien trójkącik miłosny, a właściwie czworokąt. Trudno to nazwać, bo sprawa jest skomplikowana, a nie chcę wam za dużo zdradzać, więc najlepiej będzie jak sami się przekonacie o czym piszę.

Autorka ma talent do pisania o miłości, dodając do tego trochę elementów paranormalnych i wychodzi recepta na kolejny świetny romans. Trochę się dziwie, że napisała to wszystko w jeden książce, a nie rozłożyła tego na kilka tomów, tak jak było w przypadku „Zmierzchu”. Niektórym wstyd się przyznać, że czytali tę Sagę. Ja jednak sądzę, że nie ma czego się wstydzić. Wracając do tematu, jest to kolejna książka autorki, która została zekranizowana, czego można tylko pogratulować, bo nie każdemu pisarzowi, to się udaje.

Cały czas zastanawiał mnie pomysł na właśnie taki świat. Choć powiem, że jego koncepcja jest bardzo kusząca. W szczególności podobał mi się pomysł na zakupy bez pieniędzy i ogólnodostępne leczenie chorych (no dobra, w tym świecie nie było chorób, ani w ogóle nie używało się pieniędzy), ale to jeszcze nie wszystko. Prawda, że kusząca wizja, według mnie tak by było o wiele lepiej…

Podsumowując, jest to świetna historia, dla fanów romansów, oczywiście tych paranormalnych. Zawiera bardzo ciekawe przesłanie, które bardzo często się sprawdza, siła miłości jest potężna. Z czystym sumieniem mogę polecić ją szerokiemu gronu odbiorców, gustującym w tych zwykłych romansach, jak i tym którzy lubią fantastykę.

Stephenie Meyer urodziła się 24 grudnia 1973 w Hartford.  Amerykańska pisarka, która jest autorką powieści Intruz i Sagi Zmierzch. Dorastała w mieście Phoenix, w stanie Arizona. Ma pięcioro rodzeństwa. Uczęszczała do liceum Chaparral High School w Scottsdale, Arizona i na uniwersytet w Provo w stanie Utah - Uniwersytet Brighama Younga, gdzie otrzymała tytuł licencjata z języka angielskiego w 1995. Swojego męża Christina spotkała gdy dorastała w Arizonie. W 1994 roku poślubiła go. Razem mają trzech synów.


Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 568
Rok wydania: 2008

Wydawnictwo: Dolnośląskie

22 komentarze:

  1. Z czystym sercem mogę powiedzieć, że zdecydowanie się z Twoją oceną nie zgadzam - http://lokator-czyli-intruz-oczami-anty.blogspot.com/ polecam ten blog, który ujawnia wiele negatywów posiada ta książka... Swoją drogą można przy nim naprawdę się nieźle pośmiać :D Nie kwestionuję, że każdy może mieć własne zdanie, ale mam nadzieję, że choćby z ciekawości zajrzysz na ten blog - dziewczyny odwalają kawał dobrej roboty ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy pod jakim kątem patrzeć na książkę :) Owszem ma swoje minusy, ale są i plusy... Cóż ja swojego zdania nie zmienię, mnie się książka podobała pod względem miłości... Pokazałam to co dla mnie było plusem i do mnie przemawiało, resztę zostawiłam dla czytelnika i spodziewałam się podobnych opinii, bo książka jest kontrowersyjna. Jakby tak każdą książkę rozważać, to by się okazało, że nie powinno się większości czytać. :)

      Usuń
    2. Akurat tam patrzą pod każdym względem na tę powieść i w każdym niuansie znajdują wady, i głęboko je argumentują, cóż, ta książka jest nimi nasiąknięta - a o wątku miłosnym nie wspominając :) Z ostatnim stwierdzeniem nie mogę się i nie chcę się zgodzić, wcale tak w literaturze nie jest :)

      Usuń
    3. Nie znalazłam jeszcze książki, bez żadnej wady. Zawsze się znajdzie jakaś mała albo duża. Owszem wobec tej autorki i jej twórczości jest bardzo głośno i ma wielkie grono antyfanów, jednak są osoby, którym to się podoba. Mnie Intruz urzekł.

      Usuń
  2. Hej,
    Mnie książka Intruz bardzo się podobała, znalazłam w niej kilka minusów, ale z całą pewnością przeważyły plusy. Zgadzam się z Twoją opinią, bo jest bardzo dobra i bezstronna. Pani Mayer stała się taką pisarką, którą się ceni i lubi, albo nienawidzi. Dla mnie to bardzo dobry status, bo to znaczy, że robi to najlepiej jak potrafi.
    Pozdrawiam
    Dominika Sz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minusy wszędzie się znajdą, na to się nic nie poradzi. Jeszcze nie znalazłam takiej lektury, która by nie miała wad, zawsze znajdzie się jakaś. Ale to czytelnik stwierdza, czy jemu książka się podoba, mimo tych wad :P

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Najlepsza książka tej Pani. I chyba niż nie napisze lepszej. Szczyt jej dość marnych możliwości, nawet lubię :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, tego to nie wiem, ale chyba już nic nie napisze... Chyba że znowu nas czymś zaskoczy,..

      Usuń
  4. Akurat oglądałam film, ale to kompletnie nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pozycja nie wszystkim podpasuje :)

      Usuń
  5. Czytałam Intruza, bardzo mi się podobał ;) jak już ludzie narzekają na Zmierzch, to na Intruza chyba nie mogą bo nie ma na co

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku się z Tobą zgadzam, ale są bardzo skrajne opinie.. I nic na to nie poradzimy, każdy dobiera sobie książki pod swój gust :)

      Usuń
  6. Upolowałam na wyprzedaży w Biedronce, ale na razie kurzy się na półce. Miałam zamiar przeczytać jeszcze w wakacje, ale czas tak szybko zleciał... Może sięgnę w któryś weekend, ale na razie czeka "Quo vadis" więc... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja także upolowana w Biedronce i za to kocham tą Biedronkę :)

      Usuń
  7. Moja przyjacióła poleca mi bardzo przeczytanie tej książki. Mam więc ją w planach, nawet ją zakupiłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam jakiś czas temu Intruza i dalej jestem pod dużym wrażeniem, ponieważ cały Zmierzch to według mnie totalna klapa. Stephenie udowodniła, że potrafi kreować naprawdę wyrazistych, głębokich i sympatycznych bohaterów. A jeśli chodzi o wątek miłosny, to nie jest on tak spłaszczony jak w Zmierzchu. Mam nadzieję, że Meyer pisze drugą część, bo chciałabym poznać dalsze losy bohaterów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka bardzo różni się od Zmierzchu, choć nie powiem kiedyś Zmierzch także mi się podobał, a teraz boję się podjąć próbę przeczytania go ponownie :) Na temat dalszej twórczości autorki nic mi nie wiadomo, ostatnimi czasami bardzo cicho jest wokół jej osoby ..

      Usuń
  9. Jakoś nie przypadła mi do gustu. Lepsze były wampiry w wydaniu autorki. Wymyślony w Intruzie świat jest świetny, ale wykonanie kiepskie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat jest cudowny :) Tylko nie wiem czy zdałoby to egzamin u nas :)

      Usuń
  10. Autorkę znam tylko ze "Zmierzchu", którego notabene i tak nie czytałam XD może kiedyś skuszę się na tę książkę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, może akurat kiedyś się skusisz :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.