czwartek, 4 czerwca 2015

Christianna Brand - Niania

Literatura dziecięca, jak sama nazwa mówi jest przeznaczona dla konkretnej grupy wiekowej. Nic bardziej mylnego! Gdyby nie moje kochane urwisy, sama nie wiedziałabym, co ciekawego tracę. Każda kolejna lektura wywołuje u nas salwy śmiechu. Uśmiech gwarantowany i nie ma miejsca na smutek. Tak w skrócie wyglądają nasze wspólne czytelnicze wrażenia. Tym razem pod lupę wzięliśmy „Nianię”. A co z tego wyszło sami się przekonajcie…

„Kto zapanuje nad nieznośną gromadką dzieci pana Brown? Tylko jedna jedyna osoba jest w stanie z nimi wytrzymać – niania Matylda. Włosy ma upięte z tyłu głowy w kok sterczący jak uchwyt czajniczka, nos do złudzenia przypomina dwa ziemniaki, a z przodu wystaje jej jeden ogromny ząb. Wygląda jak prawdziwa czarownica. Jak poradzi sobie z niesfornymi dzieciakami? Czy niani uda się je zaczarować?
Na podstawie opowieści o niani Matyldzie powstały dwa uwielbiane przez dzieci i rodziców filmy "Niania" oraz "Niania i wielkie bum".”


Zamiast trzech osobnych książek, w moje ręce trafiła jedna, w której znalazłam trzy historie z cyklu „Niania Matylda”. Początkowo przeraziła mnie jej objętość i nie powiem, moje smyki również kręciły nosem. Jednak po pierwszych oględzinach, lektura nie wydawała się już taka zła. To co mnie urzekło, to na pewno jej piękna twarda okładka, a w środku dodatkowo odnalazłam sznureczek-zakładkę. Pierwszy raz nie musiałam latać i szukać po domu zakładek, niby nic wielkiego, a oszczędziło masę zachodu i czasu.

Niania Matylda, to specyficzna kobieta, która nie rozstaje się ze swoją dużą czarna laską, a potrafi wyczyniać nią cuda. Za każdym razem kiedy nią stuknie, dzieje się coś dziwnego, czasem przerażającego. Ma także jedną zasadę, której zawsze się trzyma, bez żadnych wyjątków. Kiedy dzieci jej potrzebują ale jej nie lubią, w tedy zostaje. Ale kiedy dzieci chcą aby została, ale już jej nie potrzebują, w tedy odchodzi. Oprócz tego Niania odstrasza swoją urodą, a z każda kolejną lekcją, którą daje swoim podopiecznym, pięknieje.

Te trzy opowieści niewiele się od siebie różnią. Każda z nich ma inna scenerię i jest umiejscowiona w innym miejscu, ale oprócz tego bohaterowie są ci sami. Ponadto wszystkie maja elementy wspólne, których można się spodziewać. Z tych historii najbardziej podobały mi się dwie – „Niania Matylda” i „Niania Matylda w mieście”. Ostatnia była taka nijaka i jakby naciągana na siłę. Nie wnosiła nic twórczego, ani nowego. Brakowało mi czegoś, nawet psot było mniej i w sumie można powiedzieć, że dzieci były zbyt ułożone i grzeczne, aby wymyśliły coś naprawdę dokuczającego.

Oprócz Niani Matyldy, jedną z najlepszych postacią był Bobas. Słodki dzieciaczek, posiadający swój własny język, biegający z pieluchą, która wyglądała jakby w każdej chwili mogła spaść. Mimo że autorka nie zagłębiała się dokładnie w charaktery bohaterów, ani ich specjalnie nie rozbudowywała, ten malec mnie urzekł. Jako jedyny był taki realistyczny, cała reszta była nadąsana i mało przekonywująca. Zresztą, reszty dzieci nie można było się doliczyć, nawet nie wiem czy wszystkie ich imiona zostały wymienione przez te trzy opowieści. Częściej były pogrupowane wiekowo, a rzadziej wymieniane z imienia.

Oprócz kilku minusów, które zdążyłam wam już przedstawić, są także plusy. Mimo wszystko, podczas czytania nie brakuje humoru. Książkę bardzo szybko się czyta i ciężko się od niej oderwać. Nie brakuje delikatnie wplecionych elementów fantastyki i nie powiem, taka Niania przydałaby się niektórym rodzicom w domu – w tym także mi. Rodzinna rozrywka, pełna uśmiechu, gwarantowana. Niania Matylda umili czas, a przy okazji delikatnie „postraszy” maluchy. A nóż może będą się bały, że mama zatrudni Nianie i skończą się psoty.

Christianna Brand (prawdziwe nazwisko: Mary Christianna Lewis) urodziła się w 1907 roku na Malajach. Dzieciństwo spędziła w Indiach. Pracowała w różnych miejscach, między innymi jako modelka, tancerka, ekspedientka i guwernantka. Jej pierwsza powieść kryminalna Death in High Heels (1941), była fantazją na temat zabójstwa nielubianego kolegi z pracy. Rok później opublikowała pierwszą książkę, której bohaterem był uwielbiany przez czytelników inspektor Cockrill. Brand porzuciła pisanie serii kryminalnej w latach pięćdziesiątych. Przez następne lata próbowała swoich sił w innych gatunkach literackich (m.in. powieści dla dzieci i opowiadania). Zmarła w 1988 roku.
Brand uważana jest za ostatnią pisarkę „złotej ery powieści kryminalnych”. Język jej powieści jest pełen humoru, a zagadki kryminalne skomplikowane i intrygujące. Sama autorka tak podsumowała swoją twórczość: „nie mam żadnych bardziej pretensjonalnych inspiracji do pisania niż czysta chęć zapewniania dobrej rozrywki”.



Moja ocena: 7/10
Liczba stron: 415
Data premiery: 6 maja 2015

Wydawnictwo Znak Emotikon

4 komentarze:

  1. Przeczytałabym nawet teraz, chciałam poznać, gdy byłam młodsza,ale nie miałam dostępu do książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś mi się nie spodobała...
    http://skazani-na-ksiazki.blogspot.com/2015/06/ezotero-corka-wiatru-anieszka.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego Ci się nie spodobała?

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.