poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Przedpremierowo: Marcin Legawiec - Przepraszam za krzywdę

Z twórczością autora spotkałam się już wcześniej, a była to książka „Dream” (recenzja tutaj). Dlatego kiedy zaproponował mi objęcie patronatem swojego najnowszego dzieła, nie wahałam się ani chwili. Wiedziałam, że będzie to kolejna pozycja, która wywoła we mnie wielkie emocje i to nie tylko ze względu na tematykę, ale także dzięki samemu autorowi. „Przepraszam za krzywdę” to tytuł, którego od samego początku, obawiałam się. Nie wiedziałam czy słusznie, po prostu, podświadomie czułam, że będzie to coś mocnego…

Michał jest dzieckiem, którego jego ojciec nigdy nie chciał mieć, a jego matka zmarła przy porodzie. Mimo wszystko Tadeusz zapewnił mu szczęśliwe dzieciństwo, aż do pewnego dnia. W tedy coś się w nim zmieniło, przestał z czymś walczyć. Zrobił niewyobrażalną rzecz dla normalnego człowieka. Z wesołego i szczęśliwego dziecka, Michał zmienił się w przerażający obraz skrzywdzonej, bezbronnej istoty. Ból i cierpienie były nieodłącznym elementem jego nowej egzystencji. Jak po czymś takim się pozbierać, jak dalej żyć? Dlaczego musiało do tego dojść?


Patrząc na objętość książki, nie jest ona wielka. Byłam zdziwiona tym faktem, ale nie wiem czy moja psychika udźwignęłaby więcej. Wszystko zaczynia się niepozornie, delikatnie, każdy kolejny rozdział jest coraz mocniejszy, brutalniejszy i bardziej przerażający. Czytając miałam ciarki na plecach, byłam zszokowana i nie dowierzałam, że gdzieś na świecie, coś takiego może się dziać. A przecież do napisania tej książki, autor został zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami. Na pewno przez długi czas nie zapomnę tej lektury. O niej nie da się tak łatwo zapomnieć, ulokowała się dogłębnie w mojej pamięci i szybko jej stamtąd nie wyrzucę.

Michał przeżywa tragedię, śmierć swojego przyjaciela, którego zabił ojciec. W tym samym czasie coś zaczyna się dziać w jego domu. Nagle nie czuje się już bezpiecznie, boi się ojca i czuje, że go traci. Nie rozumie zachowania ojca sięgającego po alkohol. A to tylko początek jego gehenny. Po alkoholu dochodzi bicie, a później jest coraz gorzej. Dotąd beztroski nastolatek, dobrze się uczący i dobry dla wszystkich, zmienia się w coś przerażającego. Machinę bez uczuć. Tadeusz przykładny ojciec z dnia na dzień staje się potworem. Bez ostrzeżenia coś w nim pęka, ciągnąc za sobą ogromne konsekwencje.

Od samego początku zostałam złapana w macki lektury. Nie mogłam się od niej oderwać, każda kolejna strona zbliżała mnie do końca, którego wyczekiwałam. Chciałam już zakończyć ten koszmar, a jedynym wyjściem było znaleźć się na ostatniej stronie. Przerwanie czytania nic by tutaj nie dało. Aby wyrzucić wszystkie emocje, które się we mnie skumulowały, od razu zabrałam za pisanie się tej recenzji. Może to choć trochę pomoże mi uspokoić nadszarpnięte nerwy, a obrazy z mojej głowy się wyciszą. Spodziewałam się mocnej książki, ale nie, aż tak bardzo. Istna burza emocjonalna, po której ciężko się pozbierać.

Autor pomału stara przygotować nas, na to, co ma nastąpić. Niestety, do tego nie da się w żadnym, wypadku przygotować. A mimo wszystko, znajdą się tacy, co przyczepią się do wszystkiego. Owszem, gdyby autor rozbudował kilka wątków, czytelnik mógłby mieć lepszy obraz na całą sytuację, a nie tylko domysły. Tak samo, można było popracować nad scenami okrucieństwa jakie musiał przeżywać ten dwunastolatek. Ale logicznie myśląc połowa czytelników „Przepraszam za krzywdę”, byliby pedofile. Marcin Legawiec z umiarem dostosował książkę do warunków i przesłanek nim kierujących. I uważam, że pod tym względem dobrze zrobił nie rozbudowując tego. Niekiedy minus jest plusem.

Marcin Legawiec, ur. 24 września 1990 roku w Staszowie, wychował się w Połańcu. Obecnie zamieszkały w Tarnobrzegu. Polski dramatopisarz. Zadebiutował powieścią „Dream” (wyd. Psychoskok). Pierwsze swoje opowiadanie napisał mając siedem lat. Pisanie jest jego największą pasją, przyjacielem, który pozwala uciec od rzeczywistości. Po wielu latach pisania i nabywania doświadczenia w pisaniu dramatów, zdecydował się na wydanie swojej twórczości.


Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 122
Data premiery: 30 kwietnia 2015
Wydawnictwo: Self-publishing

10 komentarzy:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale Twoja recenzja mnie zachęca, więc będę się za nią rozglądać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam, naprawdę warto po nią sięgnąć :)

      Usuń
  2. Z ciecierpliwością czekam na dzień premiery :) Gratuluję patronatu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakkolwiek jest, muszę poszukać tej książki, koniecznie ją przeczytać. Zapowiada się naprawdę dobra rzecz.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra i mocna książka, o której łatwo się nie zapomina .. :)

      Usuń
  4. Mocna książka, mocna tematyka. Jestem zainteresowana, widać, że książka to nie byle co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książka trafi w Twój gust czytelniczy :)

      Usuń
  5. Bardzo dobre opinie zbiera ta książka, chętnie bym sięgnęła;) wiem, tematyka trudna, ale lubię takie pozycje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również lubię taką tematyke, trafia prosto do serca i zapada w pamięci..

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.