środa, 13 sierpnia 2014

Damian Bronhard - Królewska klątwa

Na co dzień, dobieram sobie bardzo starannie książki, które mam zamiar przeczytać. Jednym z powodów takiego zachowania jest oczywiście, chęć spędzenia czasu przy dobrej lekturze, po której nie będę musiała pisać negatywnej opinii lub co gorsza, nie skończyłabym czytania, a tak też się czasami zdarza. Aby uniknąć takich sytuacji, bardzo długo zastanawiam się nad daną pozycją, którą mam wybrać, o ile jest taka możliwość. Tak było w przypadku „Królewskiej klątwy”. Po kilku chwilach wahania, ostatecznie po nią sięgnęłam.

„Czy można osiągnąć wszystko? Nie, i o tym przekona się jeden z najbogatszych ludzi na ziemi. Rzucona na niego klątwa przeniesie go w samo centrum wydarzeń postapokaliptycznego świata. Wojna pomiędzy władcą demonów a ludźmi trwa, i on zdecyduje kto zwycięży.”


Z samego opisu wiele nie można wywnioskować, osobiście miałam mętlik w głowie, nie wiedziałam czy książka będzie warta, aby poświęcić jej czas. Z jednej strony opis jest tajemniczy i zachęca do czytania, jednak okładka skutecznie odstrasza. Dziś większość ludzi jest wzrokowcami, więc szata graficzna powinna kusić czytelnika, aby po nią sięgną, a w tym przypadku pozycja jest stracona. Ale jako mól książkowy wiem, że nie warto oceniać książki po okładce. Czasami bywa i tak, że okładka brzydka, wręcz okropna, a środek genialny.

Czas przejść do fabuły, która niestety pozostawia wiele do życzenia. Zostajemy wrzuceni do „jakiegoś” świata, praktycznie bez żadnego wyjaśnienia. Nie wiadomo, o co tak naprawdę chodzi w tym wszystkim, choć z czasem, krok po kroczku, zbieramy owe informacje i „coś tam wiemy”, bo owe informacje są bardzo lakoniczne. Jest to bardzo irytujące i wręcz niesmaczne, bo tak naprawdę tylko autor wie o co w tym wszystkim chodzi. Szkoda tylko, że się z nami tym nie podzielił.

Kolejnym minusem jest sama akcja. Wszystko gna, na łeb, na szyję, dodatkowo  wszystko jest bardzo chaotyczne. Brakuje spójnej całości. Z pozoru jest niby fajnie, bo nie możemy się nudzić, ale nic nie jest dokładnie opisane, nie wiadomo „skąd, na co, po co” cokolwiek się tam dzieje – najlepiej żeby nikogo za wiele nie obchodziło i nie zadawał głupich pytań, jest to jest, cała reszta jest nieważna.

Tym sposobem doszliśmy do bohaterów. I to jest kolejna zagadka, bo nic o nich nie wiadomo. Nie znamy cech osobowości, wyglądu, ani wieku. Przy każdej postaci, poznajemy jedną lub góra dwie cechy. Nie wiadomo kto czym się kieruje, tylko ciągle powtarzają się słowa „wyklęty” i „wybraniec”. Głębszego sensu nie ma. Po raz kolejny trzeba było się wszystkiego domyślać.

Kolejny defekt – przewidywalność. Dziecko by się domyśliło zakończenia. Powieść jest bardzo niedopracowana, wygląda jak zbiór notatek pomysłów sklejonych w całość. Owszem jest możliwość, aby była to powieść wciągająca, kwestia rozbudowania fabuły i postaci, ułożenia jej w spójną całość, dodanie opisów i wprowadzenia do całej historii, przy tym wszystkim pojawia się możliwość podzielenia tego na kilka tomów. Jednak trzeba tu pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Oczywiście są to tylko moje przemyślenia. Jednym plusem jest szybkość pochłaniania tej lektury. Pewnie bym jeszcze szybciej ją przeczytała, gdyby nie to, że tak bardzo mnie irytowała.

Damian Bronhard urodził się w 1995 roku. Obecnie uczeń liceum. W listopadzie 2013 roku, ukazała się jego debiutancka powieść „Królewska klątwa”. Obecnie pisze drugą część swojego debiutu. Prawdopodobnie powstanie, także trzecia część.

Podsumowując, pomysł był dobry i miał szansę przebicia, jednak został zmarnowany i okaleczony. Można odnieść wrażenie, że było to bardzo szybko pisane, aby tylko coś wydać, a wystarczyło tylko więcej czasu poświęcić, dopracować pomysł i powieść mogłaby być rozchwytywana. Patrząc na to, że sam autor pisze, że jest w trakcie pisania drugiej części, szczerze, życzę mu powodzenia.




Moja ocena: 1/10
Format: e-book (pdf)
Liczba stron: 120
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: Nowy Świat




Recenzja w ramach akcji 

12 komentarzy:

  1. Widząc punkty, które wymieniłaś, myślę, że oceniłabym podobnie. Nie lubię jak wszystko się pląta i jest ogólny chaos, mało profesjonalnie to wygląda. I owszem, po okładce nie należy oceniać, ale ta pozycja kojarzy mi się ze starymi książkami, kiedy ludzie nie mieli jeszcze pojęcia, że okładka może przyciągac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, ta książka to masakra, zbiór notatek sklejony w całość... Nie wiem czym kierował się autor, ale szkoda słów... Dawno nie czytałam nic tak masakrycznego...

      Usuń
    2. No i właśnie, tu znów pojawia się pytanie: dlaczego wydawać, a dlaczego nie...

      Usuń
    3. Gdybym ja była wydawcą, to bym tego nie wydała... Ale to sprawa wydawnictwa... Cóż, teraz każdy może zostać autorem, nie ważne czy jego dzieło, jest czegoś warte...

      Usuń
    4. Niestety ;/ wcale mi się to nie podoba

      Usuń
  2. Jestem w szoku. Negatywna opinia. Postaram się zapamiętać pozycję i na przyszłość będę miałą wobec niej rezerwę. Na pewno nie kupię w pełni władz umysłowych, no chyba, że ktos mi ją da to zerknę z czystej ciekawości. Biorąc pod uwagę fakt, iż moje grafomaństwo się spodobało, nie chcę wiedzieć, jaki to ma poziom ;p
    Pozdrawiam Stagerlee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku, nie ma tu żadnego poziomu.. I najlepiej omijać tą pozycję szerokim łukiem :) Inaczej zawał serca murowany...

      Usuń
  3. Mnie nie zachęcał już sam opis do sięgnięcia po książkę, jak widać odzwierciedla zawartość w środku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opis nie jest taki tragiczny, choć każdy inaczej może go interpretować :)

      Usuń
  4. Okładka zupełnie nie przypadła mi do gustu - a, wstyd się przyznać, ale to nimi się zazwyczaj kieruję przy wyborze lektury, a jeszcze Twoja recenzja - chaos w książce, kogiel mogiel, o bohaterach nic nie wiadomo :c

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapamiętam, by omijać tę książkę szerokim łukiem, chociaż nigdy się jeszcze z nią nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.