poniedziałek, 23 lutego 2015

Wywiad: Marta Grzebuła

     
  


Dzisiaj chciałam wszystkich zaprosić na wywiad z autorką Martą Grzebułą. Jest to jedna z moich ulubionych polskich pisarek i chciałam bliżej wam przedstawić jej osobę. Na swoim koncie ma wiele powieści, a ich recenzję znajdziecie na blogu.
    
      Zapraszam !





      1. Pani Marto czytałam już kilka pozycji Pani autorstwa, ale jest ich więcej. Zdradzi nam Pani ile już zdołała wydać, a ile jeszcze leży w szufladzie?

MG. Wydałam 14 powieści, dwa wznowienia, dwa tomiki poezji, a na ten rok 2015 planuję wydać trzy. To plany, lecz wierzę że się uda.

      2. Niektórzy twierdzą, że książki wydawane w tak krótkim czasie i w takiej ilości, nie mogą być niczym dobrym. Jak się Pani do tego ustosunkuje?

MG. Tak, znam te opinie. Lecz co do moich powieści nie jest to prawdą. Piszę od 30 lat, gro z nich powstało w tym czasie. A to, że Bułhakow „Mistrza i Małgorzatę” pisał 20 lat nie oznacza, że i ja muszę.  Każda z moich powieści, bądź to jako konspekt bądź w formie notatki „odleżała” swoje w szufladzie.  I z tego, co wiem są autorzy którzy wydali więcej, w równie krótkim czasie, co ja, a ich nikt nie odsądza od czci. Jedni muszą, bo maja takie umowy z wydawcami, aby napisać 3 książki w roku, ja czynię podobnie.  A więc czy naprawdę robię coś niebywałego, nierealnego? Nie. Piszę miesiącami, wcześniej tygodniami przygotowuję się do tego. Zbieram materiały, szukam w Internecie… i czytam. Czytam książki innych, ale również poradniki. Jestem wciąż i to od lat, na etapie zdobywania wiedzy, bądź jej usystematyzowania.

    3. Wiadomo kobiety o wiek się nie pyta, dlatego zapytam od ilu lat zajmuje się Pani pisaniem?


MG. Jak wspomniałam; od 30 lat, a wieku się nie wstydzę, mam prawie 55.

     4. Często spotyka się Pani z krytyką? Jak sobie z nią Pani radzi?

MG. Nie często, ale jeśli już to z bardzo mądrą, zasadną i merytoryczną, ale cóż, zawsze są wyjątki… Wystarczy jeden by potwierdzić regułę.

     5. Ostatnio bardzo głośno jest o Pani konflikcie z jednym z blogerów. Powie nam Pani kilka słów o co tak naprawdę chodzi?

MG. Oczywiście. Prawem tego pana, jako czytelnika jest poddać ostrej krytyce moje powieści. Ale nie mnie personalnie. Gdy pierwszy raz zetknęłam się z jego opinią o „ nie moim” tekście, który uznał za mojego autorstwa, oburzyłam się, ale po jakimś czasie, po usiłowaniu wyjaśnienia, odpuściłam. Nie dotarły argumenty, więc dałam sobie spokój. Minął jakiś czas, a powieść Obsesja wziął – lecz tylko pobrał darmowy jej fragment- co też o czymś świadczy, i poddał go ostrej krytyce. Przyznaję, że dość merytorycznej, nawet mu podziękowałam za taki trud, za tak dogłębna analizę, lecz zapytałam dlaczego ograniczył się tylko do fragmentu. Nie było odpowiedzi. Ten pan nie cierpi, gardzi autorami, którzy wydawali – kiedyś – ze współfinansowaniem lub wydają, jako self-publishing. Jak ja. I to jest drugim punktem zapalnym. Niestety o pierwszym nie mogę póki co nic powiedzieć. 

      6. Na pewno kosztuje to Panią wiele nerwów. Nie prościej byłoby nie zwracaj na to uwagi i nie dawać mu satysfakcji?

MG. Milczałam prawie rok. Znosiłam cierpliwie, ale choć określają mnie „ugodowa, do rany przyłóż” to są granice, których się nie przekracza. Nie jestem chwastem, by mnie tępić. Nie jestem stonką, by mnie unicestwiać. Mam takie samo prawo do życia, do realizacji marzeń jak wszyscy. I tego nie pozwalam sobie odebrać. Jak również nie pozwolę więcej obrażać mnie. Miałam kiedyś dość przykre trzy- na tyle wydanych powieści- recenzje blogerek. Ostro wypowiedziały się na temat książki, którą miały zrecenzować, ale żadnej za to nie podałam do sądu (śmiech) wręcz przeciwnie, podziękowałam. Bo szanuję opinie, nieważne, że są subiektywne, przecież moje są takie również. Ważne, że owe panie podjęły się trudu napisania, analizy, i wykazania niedociągnięć w owych powieściach. Powtarzam: powieść ma bronić się sama, poprzez fabułę, styl itd. Autor to nie rycerz w złotej zbroi machający szpadą, lancą czy czymś innym. Autor mam mieć świadomość, że – choć nazywa swoje książki ‘dziećmi”- ma pozwolić jej wejść w ten świat czytelnika i nie gryźć, kopać, gdy ktoś, w jego mniemaniu, ją zaatakuje. Dystansuję się od tego typu emocji. Napisałam jak umiałam na tym etapie wiedzy, najlepiej, a teraz „idź w świat”, a ja będę o krok za „tobą”, ale tylko jako obserwator. Taką mam zasadę.

     7. Dlaczego wydaje Pani w systemie Self-Publishing, a nie w tradycyjny sposób?

MG. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z dwóch powodów. Pierwszy, że owi wydawcy, gdy wykazali się zainteresowaniem, zasugerowali mi pseudonim, ponieważ jak wynikało z wiadomości nie do końca chcieli mieć do czynienia z autorką kojarzącą się z p/w. A inni, choć początkowo pisali „powieść przeszła wstępną selekcję.” Jesteśmy zainteresowani” nagle włączył się im – raz, że zespól wyparcia (śmiech) a dwa to że, jak ostatnio mi odpisano
 „ … jest pani zbyt kontrowersyjną autorką…” Ale ogólne maile są przepełnione serdecznością. Proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie mam żalu. Nigdy, podkreślam, NIGDY nie spotkałam się z pogardą, brakiem szacunku ze strony wspomnianych wydawców. Zawsze pełna kultura i wzajemny szacunek. A od jakiegoś czasu już nic nie wysyłam. Uznałam, że mam wydawcę, z którego jestem zadowolona. To ebookowo.pl i Pani Katarzyna Krzan, więc po co szukać?

     8. W którym systemie lepiej wydawać książki?

MG. Uważam, że w każdym. Jeśli czujesz, że twoje marzenie zdominowało twoją myśl, że to co napisałeś jest dobre. Mało tego podobną opinię wyraziło co najmniej pięć osób - ze znajomych jak i kolejnych pięć z tych, co nimi nie są… i wysłałeś próbki tekstów do renomowanych wydawców, i choć oni go nie przyjęli to na pewno wyrazili, choćby w jednym zdaniu, opinię - zacznij szukać. Ale tu, niestety, czają się pułapki. Sama wpadłam w dwie takie…z dwoma wydawcami ze współfinansowaniem. I tu tkwi problem… Trzeba mieć szczęście by znaleźć uczciwego. Ale poleciłabym Self-Publishing. To dobra droga… od razu trafia się do czytelnika, a to najlepszy, najszczerszy krytyk. I to on niemal zmusi cię byś spojrzał z dystansu na własny tekst. Zapewniam.

    9. Wiadomo, biznes to biznes, ale nagonka wokół wydawnictw Self -Publishing, jest coraz głośniejsza, wiele osób krytykuje, a nawet hejtuje takiego wydawcę. A jakie zdanie ma Pani?

MG. To krzywdzące i niesprawiedliwe. Ci wydawcy dają szansę możliwość, której nie dają inni. I nie dlatego, że dany autor kiepsko pisze, lecz dlatego że - co wiemy wszyscy- wolą wydawać książki znanych i uznanych. Nie dziwię się, w końcu to oni, wydawcy, podejmują ryzyko. Ale by tępić Self- Publishing, to przesada… I jeszcze jedno proszę zwrócić kto krytykuje, a motyw od razu się ujawni… „Mądrej głowie dość po słowie” i ja również nie muszę nic więcej dodawać. Wierzę w inteligencję CZYTELNIKA, obserwatora.

    10. A teraz może przejdziemy do tych bardziej przyjemnych pytań. Kim tak naprawdę jest Marta Grzebuła?

MG. Po porostu- ja. Uśmiechnięta, spełniona, szczęśliwa i ufna niczym dziecko… Nikt nigdy nie zabije we mnie wiary w dobroć drugiego człowieka. Wiem, że czasami spotykamy na swojej drodze życia; zagubionych, niespełnionych, nieszczęśliwych ludzi… Nazywamy ich frustratami, a ja mówię „biedaczek”.

   11. Oprócz powieści piszę Pani również wiersze. Gdzie można się z nimi zapoznać?

MG. Poezja, dwa tomiki, już dawno się „wyprzedała”. W drugiej połowie roku planuję wydać trzeci. W nim również znajdą się wiersze z dwóch poprzednich tomików.

   12.  „Nietypowe Recenzje Marty” to kolejna strona, na której można Panią znaleźć. Kiedy znajduje Pani na to wszystko czas?

MG. Gdybym tylko mogła napisać tych recenzji tyle ile przeczytałam książek, nie starczyłoby mi czasu. Dlatego umieszczam recenzję tylko tych książek, które były dla mnie ważne. W kolejce czekają jeszcze cztery. Prawdą jest to, że trochę brakuje mi czasu, aby sumiennie, systematycznie prowadzić ten blog.

    13.  A co robi Pani w wolnym czasie? Znajduje Pani chwilę na sen?
    
 MG. Oczywiście. Kocham spać. Ale mając plan wiem ile czasu mogę poświęcić na nicnierobienie. W wolnym czasie robię to, na co mam w danym momencie ochotę. Idę na spacer, czytam, oglądam TV, bawię się z kotkami i pieskiem. Lub rozmawiam, co jest najczęściej, z mężem. Toczymy bardzo mądre dysputy. Uśmiecham się na to stwierdzenie, ponieważ przypomniała mi się nasza ostatnia pogaducha. Ścięliśmy się. Henryk obstawał za teoriami Erich von Däniken’a, a ja oscylowałam od tez Einsteina, po jego Teorię Wszystkiego. Naprawdę bawi mnie to wspomnienie. Ale rozmawiamy też o zwykłej prozie życia, o kolejnych rachunkach i innym mniej przyjemnym jego aspektach. Ale wieczorami, uczciwie przyznaję, mąż ogląda mecze, a ja serial Ranczo –powtórki. Lub na Ipla. 

   14.  Łatwo połączyć pracę z pasją?

MG. Pewnie, że tak. To nic prostszego. Pod warunkiem, że mamy plan.  A i systematyczność, to klucz do wszystkiego; od ugotowania, po pranie, przez spacer do spełniania marzeń.

    15.  Ostatnio we Wrocławiu odbyło się spotkanie autorskie z Panią. Kiedy i gdzie odbędzie się następne?

MG. W bibliotece obok mnie, przy Traugutta, ale czekam na potwierdzenie zaproszenia jak i wyznaczenie godziny.

    16.  A może powie nam Pani kilka słów o przebiegu tego spotkania i towarzyszących emocjach?

MG. Wzruszenie, radość, silne emocje, dar empatii, który wyczuwałam od czytelników, Ich łzy, gdy czytałam swoje wiersze, kwiaty, prośby o jeszcze… ponadnormatywny upływ czasu… bo spotkanie obliczone na 3 godziny trwało 4, ale to i tak nie był koniec. Po zamknięciu kawiarenki staliśmy na zewnątrz i jeszcze godzinę trwały emocje. Dawno nie czułam się tak szczęśliwa jak tego dnia, ani tak kochana przez zupełnie nieznanych mi ludzi.

     17.  Co by Pani poradziła wszystkim początkującym pisarzom? Na co muszą się przygotować, a czego unikać?

MG. Przygotować się na ciężką pracę. Zaopatrzyć w poradniki, dużo czytać… polecam poradnik Pani Katarzyny Krzan i Pani Katarzyny Bondy… Ale są portale czy blogi dotyczące tej tematyki… Pierwsze co to NAUKA, opanowanie warsztatu z jednoczesnym pisaniem, pisaniem, pisaniem i CZYTANIEM. Czego unikać…? Kolekcjonowania pochwał znajomych. To bywa zgubne. Czasem chcą dobrze, ale to może być pułapką.  Ale chcę być dobrze zrozumiana. NICZEGO NIE RADZĘ, nawet nie sugeruję, opisuję przez co ja przeszłam. I nic więcej. Każdy z nas – niestety - musi przejść sam, jak i sam dokonać wyboru. Może słuchać rad innych, ale człowiek ma przewrotną naturę, zrobi dokładnie odwrotnie :)

    18.  Co dla Pani, jako twórcy, jest najtrudniejsze?

MG. Praca nad zbieraniem materiałów do kolejnej powieści. Czasem pomysł wydaje się być świetny, ale szukanie… po sieci, w gazetach bywa uciążliwe. Lubię więc, gdy „włącza mi się” intuicyjne pisanie… wtedy nic nie muszę (tak mi się wydaje, lecz do czasu) a jedynie po prostu piszę… Gorzej bywa, gdy to przeczytam :)

    19.  Pani największe marzenie?

MG. Marzenie? Zamieszkać w Holandii z mężem i pasierbicą niedaleko synów… Bardzo tęsknię za moimi chłopakami. Bardzo.

    Dziękuję za wyczerpujący wywiad. :)

MG. A ja dziękuję za zaproszenie, jak i czytelnikom za uwagę.
Serdecznie pozdrawiam.

6 komentarzy:

  1. Gratulacje świetnie przeprowadzonego wywiadu! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam z ciekawością, wyszło super :) o tym konflikcie też już słyszałam, ale i tak nie bardzo wiem, o co chodzi. Jak już krytykować, to rzetelnie i nie na podstawie fragmentu. O poradniku pani Krzan nie słyszałam, muszę poszperać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała blogsfera o nim huczy, przykry konflikt :) Cieszy mnie to, że dzięki temu wywiadowi znalazłaś dla siebie kolejny poradnik, wiem jak je lubisz ;)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy wywiad. Z autorką już kiedyś rozmawiałem i podziwiam ją za wszystko co robi. Niesamowita osoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pani Marta to naprawdę niesamowita i intrygująca osoba :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.