lutego 13, 2018

Sui Ishida, Shin Towada - Tokyo Ghoul LN: Pustka

W moich rękach pojawiła się kolejna nowelka z uniwersum Tokyo Ghoul, o ile pierwsza przypadła mi do gustu, to nad drugą ciągle się zastanawiałam, gdyż internet milczał… brak pojawiających się opinii to jeszcze nie powód do zmartwień, ale mimo wszystko zapala w głowie lampkę ostrzegawczą. Pozostaje jeszcze tylko kwestia tego, że ja rzadko sugeruję się opiniami innych, jeśli chodzi o moje ulubione serie, a zdecydowanie Tokyo Ghoul do nich należy… więc nie mam pojęcia, skąd nagle pojawiło się w mojej głowie tyle obaw. Czy były one słuszne? Czyżby moje przeczucie przed czymś mnie ostrzegało?

Po ataku na Cochlę, więzienie dla ghuli, we wszystkich dwudziestu trzech dzielnicach, BSG wzmogło czujność. Mimo to część ghuli zaczęło sprawiać kłopoty, w szczególności ci z ósmej dzielnicy. Kolejne incydenty napędzają wzajemną spiralę zemsty między ludźmi a ghulami! Czy te błędne koło kiedyś się zakończy?
Pół roku to szmat czasu, w takim okresie mogło się wiele wydarzyć… nie tylko w BSG, ale również w środowisku ghuli! Co przez ten czas działo się z Kanekim i jego przyjaciółmi?


Ten tytuł miał nam za zadanie zobrazować wydarzenie, które miały miejsce między ósmym a dziewiątym tomem mangi, kiedy to nastąpił półroczny przeskok w czasie. Większość z fanów pewnie się zastanawiała, co działo się z Kanekim, jakim cudem Hinami do niego dołączyła, jakie plany ma Tsukiyama (choć on jest przewidywalny, aż do bólu) i pewnie można byłoby wymienić jeszcze wiele innych pytań, bo nie sądzę, by czytelnicy zastanawiali się aż tak bardzo nad tym, co działo się z gołębiami… najbardziej się liczyło to, że zostali osłabieni. Dobrym znakiem jest to, że ta nowelka może odpowiedzieć na część z tych pytań, a do tego raczy nas historią, która w pierwszej chwili nie ma ze sobą żadnych powiązań, a tak naprawdę jednak sprytnie łączy się w całość. Oczywiście, w bardzo zgrabny i przemyślany sposób.


„Występująca dziewczyna miała na sobie krótką, falbaniastą spódniczkę, a jej włosy zdobiły wstążki. Wyglądała jak na idolkę przystało, śpiewała czysto, a jej głos miał unikatowe brzmienie. Wprawdzie piosenka mówiła o rzeczach wesołych i szczęśliwych, ale mina piosenkarki była smutna, wręcz melancholijna.”


Inspektor Amon został oddelegowany do ósmej dzielnicy w ramach wsparcia, już chwile po przybyciu na miejsce jest zmuszony przyjąć pierwszą sprawę, którą musi rozwiązać jak najszybciej.
Asa jest ghulem i fanką Uty. Tak jak on, tworzy swoje maski. Z całych sił pragnie zostać jego uczniem. Mimo tego, że jest dziewczyną, wszyscy biorą ją za chłopaka.
Młoda fotografka Chie Hori, znów jest na tropie fantastycznych zdjęć. Tym razem jej ofiarą jest młoda idolka Mitsuba, która w zupełności nie pasuje na gwiazdę muzyki. Przez zdjęcie Hori, dziewczyna jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Hinami jest rozdarta między Kanekim i Touką. Dziewczynka z całych sił pragnie, aby jej braciszek i siostrzyczka znów byli szczęśliwi, a tym samym by Kaneki wrócił do Anteiku…


„Och, Hori! Mówisz prawdę! Ja, Shuu Tsukiyama, urodzony by spożywać tylko najwykwintniejsze jedzenie, upadłem tak nisko, że zacząłem egzystować na posiłkach pospolitej jakości. Wiem też, że jak raz poznam smak Kanekiego, to nic więcej nie będzie w stanie mnie zaspokoić! Ale – przystanął, wysuwając palec wskazujący prosto pod nos dziewczyny – chociaż pewnie nie spełnia ona wymogów mojego wyrafinowanego podniebienia, to zdecydowałem się zjeść tę pysznie wyglądającą, smutną diwę, którą mi pokazałaś!”


Pięć historii, pięć różnych miejsc i różni bohaterowie, taki misz-masz, który całkiem nieźle uprzyjemnia czas spędzony z lekturą. Nawet nie przeszkadza to, że dość dużo jest o innych postaciach, a nie o tych, o których chcielibyśmy czytać (no cóż, nie zawsze można dostać to, czego by się chciało). Całkiem sporo tutaj BSG, ale ukryty wątek tej nowelki, wynagradza nam wszystko i pokazuje, że potwory są wszędzie. Już nie wspominając o ostatniej historii, która była idealnym ukojeniem, dla napiętych jak postronki nerwów. To właśnie ona przywołuje najwięcej uśmiechu na twarzy. Ciężko się przy niej nie śmiać. To taka gagowa opowieść, która nic nie wnosi, ale pozwala nam się na koniec rozluźnić.

Pierwsze cztery historie mimo wszystko są bardzo poważne i wciągające. Ja miałam trudności z oderwaniem się od czytania. Moja ciekawość brała górę, a najbardziej czekałam na „Więzi, które ranią”, gdyż właśnie tam pojawiła się Hinami. Cały czas się zastanawiałam, dlaczego to właśnie ona pojawiła się u boku Kanekiego i mimo że teraz już mam wyraźniejszy obraz tej sytuacji, to wciąż czuje pewien niedosyt, kilka rzeczy pozostało niedopowiedzianych. Ale to nic, jeśli chodzi o Tokyo Ghoul, zawsze go czuję, zawsze mi mało. W tym tytule pojawia się zbyt wiele zagadkowych kwestii, które to zawsze mnie intrygują.

Tokyo Ghoul Pustka, to kolejna nowelka, która przybliża nam ten dziwny świat ghuli. Pozwala nam na bliższe poznanie bohaterów i zżycie się z nimi. A z tego, co można zauważyć, postacie wciąż się przeplatają, nawet te, które na pierwszy rzut oka wydają się mało znaczące, mogą mieć kiedyś jakiś większy udział i warto się z nimi już teraz zapoznać. Przede wszystkim nowelka ma za zadanie dać nam odpocząć od ciągłej akcji, której doświadczamy w mandze. I spełnia swoje zadanie w stu procentach.



Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 228
Data premiery: 30 listopada 2017
Wydawnictwo: Waneko   




5 komentarzy:

  1. Ja to jakoś miewam problem z polskimi wydaniami mang. Czasem tłumaczenia zdarzały się jakieś takie drętwe i nijakie (jak choćby pierwsze polskie wydanie X Clamp'a). Zdecydowanie naturalniej z mangą jest mi po angielsku. Że nie wspomnę już o Marvelowskich komiksach ;)

    http://eobrazy.cal24.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za light novelkami, bo wszystkie jakie do tej pory czytałam były okropnie napisane i jakoś tak... Zbyt prosto?
    Samej mangi TG mam na razie na półce 9 tomów i muszę ją nadrobić, a potem podjąć decyzję, czy zbierać :re. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... a jakie nowelki do tej pory czytałaś?
      Możliwe, że są zbyt prosto napisane, ale z drugiej strony patrząc na prostotę dialogów w mandze, nie widzę w tym nic dziwnego :D
      Ja mogę ci tylko polecić kolejne tomiki mangi. Sama mam całe TG, plus dwa pierwsze tomiki :re i dwie nowelki, i nie oddałabym ich za żadne skarby :D

      Usuń
    2. Marię, Blask Księżyca, All you need is kill, SAO. Może coś jeszcze, ale nie mogę sobie przypomnieć. :<
      Haha, właśnie w moim odczuciu do komiksu pasuje taki prosty styl, bo jednak zdecydowana większość uwagi skupia się na obrazkach, a kiedy czytam opisy w LNce, to czuję się, jakby ktoś niezbyt udanie próbował mi zwizualizować mangę. ^^
      Właśnie mi ogólnie TG średnio przypadł do gustu, taka ot seria, może być. Chciałabym chociaż podstawę nadrobić, żeby poznać zakończenie. :>

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.

Copyright © 2016 Recenzje Mystic , Blogger