niedziela, 26 marca 2017

Natsuo Kumeta - Nasz Cud t.4

Za mną już czwarty tomik „Naszego Cudu”. Bardzo polubiłam ten komiks, dlatego w każdej wolnej chwili sięgam po niego, szukając wszelkich możliwych punktów zaczepienia. W dużej mierze to też zasługa tego, że od razu miałam pięć części tej historii. Tylko niestety za chwilę, nie będę miała już co czytać. Przede mną jeszcze tylko jeden tomik. I to mnie boli najbardziej. Nie lubię momentów, w których zostaję z mnóstwem pytań, a nie mam żadnych sensownych wyjaśnień. Czy w tym przypadku, dostałem tego, czego tak bardzo oczekuję?

Kolejny konflikt z użyciem magii?!
Minami znów ma pełne ręce roboty, szkoła sama się nie obroni, a on poprzysiągł, że będzie ją chronił.
Widać przecież, że posiadający wspomnienia powariowali!
Mogliby w końcu dać już sobie spokój z tymi wszystkimi waśniami i postarać się racjonalnie myśleć.
Jak tak dalej pójdzie, nowe życie legnie w gruzach, a przeszłość będzie górą nad teraźniejszością…
Jak Minami poradzi sobie z kolejnym problemem?
Czy będzie musiał zdradzić swoją prawdziwą tożsamość, aby uspokoić sytuację?
Kto jest prawdziwym wrogiem?


„Nasz Cud” nie daje nam ani chwili wytchnienia. Jak tylko myślę, że to koniec problemów, to wciąż pojawiają się nowe. Jest akcja i dynamika. I aż boje się pomyśleć, co dalej, bo komiks kończy się w takim momencie, że nie wiadomo, kto tak naprawdę jest wrogiem. Choć na ten moment mam już swojego podejrzanego, ale czy faktycznie to będzie takie proste, tego nie mogę być pewna. Nie jestem pewna, czy autorka faktycznie by w taki prosty sposób poprowadziła fabułę. Do tej pory jeszcze nie mogę jej rozgryźć. Chwilowo jeszcze poczekam, może piąty tom, rzuci jakieś nowe światło na tę sprawę.

Yanuma nie potrafi zostawić przeszłości w spokoju. Chce, aby jego pozycja nawet w tym nowym świecie miała jakieś znaczenie. Chce, aby inni mu się kłaniali i traktowali z szacunkiem. Jest zdolny do wszystkiego, nawet do obrócenia się przeciwko swoim kolegą, którzy w przeszłym wcieleniu pochodzili z Moswick. Co tak naprawdę kryje się za jego wrogością do całego świata? Czym się kieruję? Ślepa furia, poczucie wyższości, a może zbyt bolesne wspomnienia, których się wstydzi? Może wciąż się o coś obwinia?

Czwarty tomik obfituje w przeróżne emocje, które udzielają się czytelnikowi. Pojawiają się kolejne zagadki, a przecież tak wiele jeszcze pozostało nierozwiązanych. Pytania, pytania, wciąż pytania. A odpowiedzi jak nie było, tak wciąż się nie pojawiły. Sytuacja, coraz bardziej się zaostrza. Komuś wyraźnie ta sytuacja odpowiada, tylko kto jest tą osobą? Retrospekcje również w niczym nie pomagają, ale coraz częściej pojawiają się w nich dwie postacie, które do tej pory jeszcze się nie pojawiły w teraźniejszości. Nie wiadomo tylko, czy się nie odrodzili, czy też nie odzyskali wspomnień. Jest jeszcze ostatnia opcja – ukrywają się. Która z tych opcji jest prawdziwa?

Ubolewam nad brakiem jakichkolwiek wskazówek. Chyba że jakimś cudem je przeoczyłam. Ale wątpię w to. Czepiam się drobnych szczegółów, ale to nic konkretnego. Pozostają mi tylko moje domysły, mam tylko nadzieję, że moja intuicja mnie nie zawiedzie. „Nasz Cud” to dla mnie jeden wielki znak zapytania, który wzbudza moje podejrzenia i wielką ciekawość. Mam wielki apetyt na więcej i obawiam się, że za chwilę zostanę z niczym, bo z tego, co się orientuje, to zostało dopiero wydanych sześć tomów, więc będę musiała trochę sobie poczekać na konkrety…



Moja ocena: 8/10
Liczba stron: 178
Data premiery: 18 listopada 2016
Wydawnictwo: Waneko


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.