piątek, 31 marca 2017

Hajime Isayama - Atak Tytanów t.7

To już ostatni tom „Ataku Tytanów”, który mam u siebie na półce i właśnie zaczyna się moja rozpacz, bo właśnie w takim momencie musiałam wszystko przerwać. Nawet tę recenzję piszę z wielkim bólem serca, brak mi w tym wszystkim motywacji. I choć wiem, że nie powinnam się nad sobą użalać, to nie potrafię. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie i choć trochę potraficie mnie zrozumieć, przecież każdy z nas ma swoje takie ulubione lektury, których nie może lub nie mógł się doczekać. I tez ciągle krąży myślami wokół tego tytułu.

Kobiecy tytan sieje spustoszenie. Czyżby jej celem był Eren?
Kim ona jest?
Czy jest taka możliwość, aby ją powstrzymać?
Jaki ma plan generał Smith?
Czyżby planował to wszystko od początku?
Co na to Eren?
Czy jest szansa powodzenia tej misji?


Moje recenzje pewnie wcale już nie są obiektywne. I chyba mnie to już nie obchodzi. Nie będę się starała na siłę wyciągać niedoskonałości, bo ich nie widzę. Tytani mnie pochłonęli, a z każdym kolejnym tomikiem, moja więź z nimi się zacieśnia. Dałam się porwać i nie żałuję tego, dla takich pozycji warto się poświęcić. Dla tej akcji, dynamiki, nieprzewidywalności. Dla każdego momentu zaskoczenia. I jak do tej pory was nie przekonałam, że Tytani są tego warci, to nie mam pojęcia jak do was dotrzeć i pokazać wam, co tracicie. Jestem rozdarta między rzeczywistością a światem przedstawionym przez autora. I gdybym mogła się przenieść na papier, nie wahałabym się ani sekundy dłużej niż to potrzebne.


„Ludzie, którzy potrafią cokolwiek zmienić, gotowi są do naprawdę wielkich poświęceń. Tacy, którzy, gdy zajdzie taka konieczność nie cofną się przed niczym, nawet przed porzuceniem własnego człowieczeństwa. Ktoś, kto nie potrafi niczego poświęcić, nie będzie w stanie niczego zmienić.”


Erwin Smith to bezduszny dupek, już dawno musiał wyrzec się swojego człowieczeństwa. Jego rozkazy są okrutne. Konsekwencje, jakie przez to ponieśli zwiadowcy, przyprawiają o dreszcze. A co będzie dalej? Niemniej jednak w tym wszystkim jest drugie dno. Co znaczy kilkuset ludzi wobec całej populacji ludzkiej mieszkającej za murami. Stawka jest naprawdę wysoka. Zwiadowcy mu ufają, wierzą w niego i jego osąd sytuacji. On sam wydaje się mieć wszystko pod kontrolą, czy aby na pewno? Wciąż pozostaje wiele kwestii do wyjaśnienia, ale na ten moment nie ma to większego znaczenia.

W tej części zwiadowcy pokazali, do czego są zdolni, nawet Eren w końcu pokazał pazura. A ponoć są tylko zwykłymi odszczepieńcami, którzy mają nierówno pod sufitem. Cóż, jak dla mnie to bardzo zakłamany obraz rzeczywistości. Pojawiły się ciekawe wnioski od strony bohaterów, choć tworzą one tylko całą masę kolejnych pytań. Zapewne w niedługim czasie poznamy kolejne odpowiedzi, bo nie sądzę, żeby autor chciał w nieskończoność ciągnąć jedno i to samo. Znając życie, rozpocznie jakiś nowy etap, który przewróci wszystko do góry nogami. Ale to tylko takie moje gdybanie. Równie dobrze mogę być w błędzie. I trochę muszę sobie poczekać, za nim wszystkiego się dowiem.

Samo zakończenie przyprawia o ciarki. Pojawia się szok i niedowierzanie. Jak do tego wszystkiego mogło dojść, jeśli nie znajdzie się jakiś sposób… to nawet nie chcę myśleć, co może się stać. I to właśnie chyba będzie ten moment zwrotny. Przynajmniej tak mi się wydaje. Ten moment bardzo gra po emocjach czytelnika, zresztą cały tomik jest taki. Ciężko o tym wszystkim przestać myśleć, wciąż wraca się do tego wszystkiego, szuka się podpowiedzi, nadchodzącego rozwiązania. Jakiegoś drobnego szczegółu, który może przypadkiem się pominęło. W pewnym momencie już nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Pozostaje tylko się uspokoić i w moim przypadku poczekać na dotarcie kolejnej części…


Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 192
Data wydania: 22 września 2015
Wydawnictwo: J.P.Fantastica

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.