sobota, 22 kwietnia 2017

Hikaru Suruga, Hajime Isayama, Gun Snark - Atak Tytanów: Bez Żalu. Levi - Narodziny t.2

To drugi i zarazem ostatni tom spin-off’u o Leviu. Pierwsza część nie zachwyciła mnie w sposób, jaki oczekiwałam. Dlatego z lekkimi oporami sięgałam po kolejną część. Miałam więcej obaw, niż mogłoby się z początku wydawać. Byłabym głupia, gdybym jednak postanowiła odłożyć to w czasie, bo tylko wszystko by się rozrosło do kolosalnych rozmiarów, już nie raz tak miałam, więc mimo swoich zastrzeżeń postanowiłam nie marudzić tylko zabrać się za czytanie. Co ma być, to będzie – te słowa idealnie odwzorowywały moje nastawienie. Czy słusznie założyłam, że znów mogę się zawieść?

Ekspedycję za mury czas zacząć!
Podczas tej misji zwiadowcy testują nową formację Erwina. Plan jest prosty i z początku wszystko idealnie się sprawdza. Formacja pod jego dowództwem zachowuje się jak jeden wielki żywy organizm. Jednak wszystko trwa do czasu…
Warunki pogodowe gwałtownie się zmieniają. Plan zaczyna się sypać. Ulewa i gęsta mgła utrudnia dalsze poruszanie się. Levi musi podjąć decyzję – zostać z przyjaciółmi, czy ruszyć, aby wykonać swoje pierwotne zadanie…
Jaką decyzję podejmie i jakie będą jej skutki?
Oto finał historii narodzin legendy najsilniejszego żołnierza w historii ludzkości!


Dobrze, że jednak nie porzuciłam tej mangi. Mój upór wewnętrzny w końcu się do czegoś przydał, inaczej wiele bym straciła. Druga część okazała się być o wiele lepsza niż ta pierwsza. Tym razem nawet kreska mi nie przeszkadzała, możliwe, że została bardziej dopracowana, dlatego nie drażniła już moich oczu. Akcja nabrała tempa, a wszystkie niewiadome sprytnie się rozwiązały. Było też bardziej emocjonalnie. Druga połowa tego tomiku pod tym względem „wymiata”. W końcu dostałem to, czego oczekiwałam. Mogę śmiało napisać, że jestem zachwycona. I nawet polubiłam tego kurdupla, powiedzmy, że po części zrozumiałam, dlaczego jest taki, a nie inny. Pewnie skrywa jeszcze wiele tajemnic, które wpłynęły na jego charakter.


„ – Zanim zacząłem walczyć z tamtym tytanem, jeden z żołnierzy próbował go pokonać… i przegrał. Gdy tytan go zjadł, obserwowałem jego ruchy… i zrozumiałem, jak mogę go pokonać.
- Rozumiem. Jest tak, jak mówisz – zbyt wielu zwiadowców oddało życie, by korpus mógł nadal istnieć. Wciąż decydowanie za mało wiemy o świecie za murami. Jednak jeśli zamierzamy odbić ten świat z rąk tytanów, musimy być gotowi stać się jego podwalinami i bez żalu poświęcić serca sprawie! Każdy z nas, bez wyjątku!”


Zwiadowcy powoli zaczynają się przekonywać do nowych członków ich korpusu. Morale żołnierzy zostały podniesione po dosyć spektakularnym pokonaniu odmieńca przez tę trójkę, gdzie nawet doświadczeni żołnierze nie mogli sobie z nim poradzić. Pozostała też kwestia pierwotnego planu, która wciąż między przyjaciółmi budzi wiele sprzecznych uczuć, również prowadzi do drobnych sprzeczek między nimi, choć i tak wydają się być bardzo zgodni. Ufają sobie nawzajem, a to najważniejsze, lecz porywczość Levia, może być w tym przypadku zgubna.

Epickie zakończenie tego spin-off’u mówi samo za siebie. W pewnym momencie było mi żal kapitana, a nawet łezki cisnęły mi się do oczu. Domyślałam się, a nawet byłam na to przygotowana, że pewnie tak to się skończy, ale mimo wszystko wzbudziło to we mnie wiele emocji, których nie spodziewałam się po sobie. Te dwa krótkie tomiki zmieniły moje poglądy. Nie wiem, czy będę umieć już w ten sam sposób podejść do samej osoby Levia. Zdaję sobie sprawę, że to tylko niewielka część historii jego postaci i jestem ciekawa, co jeszcze skrywa.

Z czystym sumieniem mogę wam polecić tę mangę. Mimo mylnego pierwszego wrażenia, które robi, jest idealnym dopełnieniem głównej historii, jak i samej postaci kurduplowatego kapitana. Jest kozakiem, trzeba mu to przyznać. Zasłużył na miano tego najsilniejszego żołnierza w dziejach ludzkości i kibicuje mu, żeby przez głupotę Erena, nie stracił swojej pozycji. Ten tomik, tak jak poprzedni, również zawiera dwie kolorowe strony, które no cóż… mają coś w sobie, przez co bardzo trudno oderwać od nich wzrok. Byłabym nawet skłonna do ustawienia sobie takiej tapety w telefonie lub laptopie, obawiam się tylko, że miałabym problem z wyborem rysunku, bo oba się podobają. Co do okładki, na pewno jest o niebo lepsza niż ta pierwsza, a te czerwone tło świetnie kontrastuje z tym, co znajduje się w środku.

No dobra. Teraz tak naprawdę pozostaje mi tylko porównać wersję animowaną z tą papierową. Jestem ciekawa, jak udało im się to wszystko przenieść i co pozmieniali, bo nie wierzę, że czegoś takiego nie zrobili. Ciekawe tylko, czy wyszło im to na lepsze, czy na gorsze…



Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 168
Data premiery: 18 września 2015
Wydawnictwo: J.P.Fantastica

Oryginał: Hajime Isayama
Scenariusz: Gun Snark (Nitroplus)
Rysunki: Hikaru Suruga

   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.