czwartek, 13 kwietnia 2017

Sui Ishida - Tokyo Ghoul t.5

Zakończenie poprzedniego tomiku pozostawiło mnie w szoku. Szok i niedowierzanie, tak można to określić w dwóch prostych słowach. Czym prędzej sięgnęłam po kolejny, w którym miałam dowiedzieć się, co to tak naprawdę miało znaczyć. Sprawa Smakosza nabrała ogromnych rumieńców, a ja nie mogłam spokojnie wysiedzieć, musiałam wiedzieć, czy jego wątek zostanie zakończony i z jakim skutkiem. Ciężko było przewidzieć, co jeszcze może się wydarzyć w szczególności, jeśli chodzi o tak nieprzewidywalnego przeciwnika. Czy moja ciekawość została zaspokojona?

Kaneki ledwo uchodzi z życiem, uczta nie doszła do skutku, a to wszystko dzięki Tsukiyamie, który jednak postanowił go uratować.
Intencje Smakosza są jednoznaczne, a jego obsesja niebezpieczna. To jeszcze nie jest koniec problemów…
Co tym razem wymyśli, aby dopaść chłopaka?
Czy Ken poradzi sobie z tym potworem?
Czy ma w ogóle jakąś szansę, aby wygrać to starcie?
Jaki będzie kolejny ruch BSG?


Nie ma czasu na nudę i przemyślenia. Akcja trwa dalej, to nie koniec kłopotów Kanekiego. On jest jak magnes na wszelkie problemy. Dwie trzecie tej części to uczta dla czytelnika. Z zapartym tchem przewraca się strony, nie można się w żaden sposób oderwać od tego, co tam się dzieje. To niesamowite, jak bardzo pochłania mnie ten tytuł. Nie mogę się mu oprzeć i wciąż chcę więcej i więcej. Za każdym razem, jest krwawo i bezlitośnie, aż boje się pomyśleć, co będzie dalej. Wydarzenia zaskakują, a ja nie mam czasu na spokojną analizę tego, co się dzieje i pewnie dlatego nie mogę domyślić się, co pojawi się w kolejnych rozdziałach lub, choćby na kolejnej stronie.

Nishiki Nishio ghul, który pała rządzą zemsty. Kaneki bardzo zalazł mu za skórę, ale niestety, do tej pory nie wyleczył się po ich ostatnim spotkaniu. Studiuje na drugim roku farmacji, idealnie wkomponował się w ludzkie otoczenie. Przejął wszelkie zwyczaje i zachowanie typowego studenta. Nie potrafi nikomu zaufać, a także boi się, że straci to, co do tej pory udało mu się osiągnąć.
Kimi Nishino dziewczyna Nishio. Wie o tym, że jej chłopak jest ghulem, tak samo, jak zna sekret Kanekiego. Nie przeszkadza jej to, póki oboje są ze sobą szczęśliwi, a jej rodzina przez to nie cierpi. Bardzo martwi się o swojego ukochanego, który do tej pory nie uleczył się. Sama nie potrafi mu pomóc, ale zdesperowana jest gotowa zrobić dla niego wszystko.

Pięty tomik dostarczył mi bardzo wielu emocji, jednak nie jestem pewna, czy watek Smakosza został definitywnie zakończony. Prędzej wygląda to tak, jakby chwilowo poszedł w odstawkę, a powróci, kiedy się o nim na dobre zapomni. Znów dostajemy kilka informacji o BSG, ale nie padają żadne konkretne fakty, ale jest kilka ciekawych informacji o samych ghulach. Reszta raczej opiera się na samych domysłach oraz wątpliwych poszlakach. Jakby na to nie patrzeć, nie wygląda to zbyt dobrze, dla żadnej ze stron konfliktu. I takim o to sposobem, piąty tomik się kończy, pozostawiając po sobie sporych rozmiarów ziarno niepewności. Ciekawość znów przekracza wszelkie możliwe granice.

Dodatkowym kąskiem jest rozdział specjalny o Rize, w którym to dowiadujemy się kilku faktów o niej. Nie powiem, dosyć ciekawie wszystko się to prezentuje. Pojawia się tylko więcej pytań, które nie koniecznie znajdą odpowiedź. Nie wiem tylko w jakim celu ten rozdział o niej był umieszczony w takim momencie całego tomiku. Wygląda to tak, jakby miało to jakiś istotny wpływ na dalszy rozwój wydarzeń, ale patrząc na to, że zbyt wielu wniosków nie można z tego wyciągnąć, przeczy takiej możliwości. Nie pozostaje nic innego jak zapoznać się z kolejnymi tomikami, a pewnie wtedy ta zagadka sama się rozwiąże.




Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 200
Data premiery: 15 grudnia 2015
Wydawnictwo: Waneko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.