niedziela, 16 kwietnia 2017

Patricia Briggs - Więzy krwi

„Więzy krwi” to drugi tom przygód Mercedes Thompson. Pierwszą częścią się zachwycałam i nie mogłam się doczekać, kiedy do mych drzwi zapuka listonosz, aby wręczyć mi upragnioną paczkę, w której miała znajdować się kontynuacja historii pyskatej kojotki. A jak tylko ta chwila w końcu nastała, rzuciłam wszystko i zabrałam się za czytanie. Bez żadnych obaw, bez jakichkolwiek „ale”, liczyło się tylko to, że mam swoją książkę i mogę z powrotem zagłębić się w ten cudowny świat. Czy jednak nie był to mój błąd, że aż tak bardzo uśpiłam swoją czujność? Czy czasem przez to się nie zawiodłam?

Mercy rozwiązała problemy stada. Wszystko wraca do normy, a ona może w spokoju zabrać się za swoje interesy. Na jej nieszczęście, kłopoty szybko sobie o niej przypominają…
Przyszedł właśnie czas, aby spłacić dług, który zaciągnęła podczas ratowania stada. A Mercy nie lubi mieć długów. Dlatego bez wahania w środku nocy staje u boku swego przyjaciela. Może gdyby była rozsądniejsza, przemyślałaby swoją decyzję dwa razy, ale teraz nie ma już odwrotu…
Zresztą przeciwnik, z którym przyjdzie jej się zmierzyć, także jest jeszcze nieświadomy, komu nadepnął na odcisk i jakie będą tego konsekwencje…


Ach, kochana Mercy, przy niej nie można się nudzić. Dzięki temu od pierwszej, aż do ostatniej strony, nie można oderwać się od czytania. Cały czas coś się dzieje, akcja, feromony, krew i niebezpieczeństwo. Do tego ten jej temperament. Mieszanka wybuchowa, która aż się prosi, aby pojawiły się jakiekolwiek kłopoty, jakieś niebezpieczeństwo. Dlatego też zapomniałam o całym bożym świecie. Nic się dla mnie nie liczyło. Powiadomienia z facebook’a drażniły mnie, każdy sms, czy połączenie niezwykle mnie irytowało. Każdy, kto próbował przerwać mi lekturę, automatycznie stawał się moim wrogiem. Mercedes Thompson ubezwłasnowolniła mnie, jestem jej niewolnikiem.


„Głupia, głupia owca w radosnych podskokach zmierzająca prosto pod nóż rzeźnicki.”


Mercedes niczego się nie nauczyła. Dalej jest impulsywna i długo nie myśli nad tym, co zamierza zrobić. Dlatego bardzo szybko wpada w kłopoty. Nie ważne, czy to jako człowiek, czy kojot. Niezbitym dowodem są na to przepiękne siniaki ozdabiające jej twarz, których nabawiła się w szybkim tempie. Tym razem jednak dociera do niej, że jako zmiennokształtna nie jest w stanie zbyt wiele zdziałać. Dopuszcza do siebie głos rozsądku, chociaż nie pasuje jej siedzieć bezczynnie i czekać. Jeżeli chodzi o jej życie miłosne, to wciąż jest bardzo skomplikowane. Na ten moment stara się najlepiej, jak potrafi unikać Adama. Z Samuelem jest trochę gorzej, bo wciąż z nią mieszka i nie zamierza się wyprowadzać. W dodatku chyba ta dwójka nie jest jej jedynym problemem…


„ – Jego serce jest już zajęte – zauważył stojący za mną Ben. – Zresztą, gdyby nawet nie było, to jego nie kręci twój rodzaj. Ale ja jestem zwarty i gotowy.
- Ty za to nie masz serca – parsknęłam. – W jego miejscu zieje ogromna dziura.
- Tym większy powód, abyś oddała mi swoje!
Uderzyłam czołem o plecy Warrena.
- Powiedz mi, że on ze mną nie flirtuje…”


Druga część przygód Mercy obfituje w ciekawe zwroty akcji. I to nie tylko ze względu na ten motyw przewodni w tym tomie. Poboczne wątki, może nie wiele znaczące, są przynajmniej dla mnie bardzo interesujące. Całe uniwersum zostaje nam jeszcze bliżej przedstawione. To, czego zdążyliśmy się dowiedzieć w poprzednim tomie, to tylko delikatny wstęp do całej reszty. Nie mniej jednak nawet sama główna bohaterka jest niektórymi zaistniałymi faktami zaskoczona. Uwielbiam ten jej zadziorny charakterek i tak doszłam do wniosku, że wcale się od niej zbyt wiele nie różnię, no nie licząc tej zmiany w kojota, tego nie potrafię, ale patrząc na jej osobowość, jesteśmy niemal identyczne. Może dlatego tak bardzo ją lubię.


„Nigdy nie ufaj mechanikowi, który jeździ nowymi samochodami. Albo jest zdziercą, albo nie potrafi utrzymać starego pojazdu na chodzie- a niewykluczone, że obie te rzeczy naraz."


Zazwyczaj, kiedy mamy w ręku kontynuację jakiejś serii, to jest ona słabsza niż pierwszy tom danej historii. Częstym zjawiskiem jest tak zwana „klątwa drugiego tomu”, ale w tym przypadku nie można mówić o czymś takim. Jestem mile zaskoczona, bo tym razem druga część jest równie dobra, co pierwsza, a może nawet i lepsza. Szkoda tylko, że wątek miłosny został zepchnięty na taki margines. Nie lubię, kiedy sama miłość góruje w tego typu powieściach, ale tu czuje pewien niedosyt. Po poprzednim zakończeniu kibicowałam Mercy, jednak na nic się to zdało. Pozostaje mi tylko trzymać kciuki i czekać na dalszy rozwój sytuacji.

No cóż, ja już jestem gotowa na trzeci tom! A wy?




Moja ocena: 9/10
Liczba stron: 456
Data premiery: 12 kwiecień 2017 (wznowienie serii)
Wydawnictwo: Fabryka Słów         

2 komentarze:

  1. Uwielbiam serię tej autorki, chociaż nie miałam okazji przeczytać jej całej. Koniecznie muszę zamówić. Zwłaszcza po tylu pozytywnych recenzjach. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które części z tej serii przeczytałaś?
      Pozdrawiam!

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ! Każdy kolejny komentarz to większy uśmiech na mojej twarzy ! Przeczytałeś pozostaw po sobie ślad !
Podoba Wam się mój blog, dodajcie go do obserwowanych i bądźcie na bieżąco :) Natomiast jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało! Na wszystkie chętnie odpowiem.